niedziela, 12 maja 2013

Rozdział 35


 Podniosłam się leniwie z łóżka. O mój Boże jakie one było wygodne. Gdy owinęłam się szlafrokiem weszłam do salonu, potem do kuchni jednak nikogo nie było, co wydało mi się odrobinę dziwne, jest przecież dwunasta w południe. Rozejrzałam się dokładniej po pokoju i w końcu na pilocie od telewizora zauważyłam przyklejoną żółtą kartkę. Serio? Czy oni myśleli, że nie mam nic innego do roboty niż oglądanie telewizji. Pokręciłam z niedowierzaniem głową i odczytałam wiadomość, że wybrali się razem nad hotelowy basen.
Szybko poszłam się przebrałam w strój i zarzuciłam na siebie luźną kwiecistą sukienkę, a włosy związałam w koka, wrzuciłam to torby kilka rzeczy i wybiegłam nad basen jak oparzona.
Było tam całkiem sporo ludzi, co równało się z tym, że miałam problem ze znalezieniem ich. Przeciskałam się przez dziesiątki gości hotelu, aż zobaczyłam dwójkę całkiem dobrze bawiącą się na leżakach.
-Jak długo jeszcze macie zamiar mnie olewać?!- Krzyknęłam gdy tylko znalazłam się w ich pobliżu.
- O cześć!- Uśmiechnął się Josh.- Fajnie, że już wstałaś.
-Nie chcieliśmy cię budzić, bo tak słodko spałaś.- Wtrąciła Wiktoria. Ja tylko przeniosłam ciężar ciała na jedną nogę i ręce założyłam na biodra.
-Jasne wczoraj tez, mnie ze swojego spotkania wykluczyliście.
-Wybiegłaś z furią z restauracji!
-A co może nie miałam powodu, by to zrobić?!- Zaczęła się rodzić między nami jeszcze większa kutnia.
-Nie zmieniłam, zdanie i dalej uważam, że słusznie postępuję stawiając ci takie ultimatum.- Byłam wściekła. W sumie to nawet nie wiem skąd tyle furii we mnie.
Odwróciłam się gwałtownie i szybko opuściłam hotel. Chodziłam po ulicach Kuby i podziwiałam stare kamienice, artystów ulicznych. Cały klimat zapierał po prostu dech w piersiach.
-To nie jest miejsce dla samotnej ładnej turystki.- Rozejrzałam się i zobaczyłam tego samego mężczyznę, który wczoraj uratował mój tyłek, a raczej resztki kobiecej godności.- Tu jest naprawdę niebezpiecznie, nie powinnaś się oddalać bez niczyjej ochrony tak daleko od hotelu.
-Potrafię o siebie zadbać- Rzuciłam i chciałam odejść, ale mnie zatrzymał.
- Stamtąd skąd pochodzisz może i tak, ale tu jest zupełnie co innego, jesteś biała i ładna, odprowadzę cię.- Zaoferował.
-Nie planuję jeszcze wracać.- Musiałam wyglądać jak obrażone dziecko, które chce zrobić rodzicowi na złość.
-W takim razie zostanę twoim przewodnikiem.
-Nieważne.- Trochę to dziwne, że nie mnie nie olał, zachowywałam się jak wredna suka.
-Jestem Javier- Wyciągnął rękę w moją stronę.
-Olga.- Zaczęliśmy wolnym krokiem zwiedzać wyspę. Chłopak wydawał się być całkiem sympatyczny, jednak było w nim coś innego tylko nie wiedziałam co.
-Więc jak mu na imię?- Zapytał się.
-Co?- Spojrzałam się zdziwiona.
-Zapewne masz problemy z chłopakiem, jak każda dziewczyna zapuszczająca się, aż tutaj.- Zastanawiałam się, czy ma mu cokolwiek powiedzieć, przecież tak właściwie to go nie znałam.
-To przez przyjaciół tutaj przyszłam.
-Możliwe, ale mimo wszystko widać, że dręczą cię też sprawy miłosne.
-Hah a ty co wróżka?- Zaśmiałam się donośnie.
-Nie szaman.- Zaczął udawać, że tańczy jakiś ludowy taniec. Wyglądało to przekomicznie. Przy następnym podskoku zahaczył piętą o nierówną kostkę brukową i wylądował tyłkiem na ziemi. Ze śmiechu nie mogłam nabrać powietrza, jednak w końcu wyciągnęłam mu pomocną dłoń. Chwycił ją i zaczął otrzepywać się z piasku.- No to chyba się wydało, że jednak tym szamanem nie jestem.- Dołączył do mnie i też zaczął chichotać jak głupi.
-Mam talent do poznawania zupełnie obcych, ciekawych ludzi.- Powiedziałam, gdy już byłam w stanie złapać oddech.
-To chyba dobrze?
-Ale również mam talent do odsuwania od siebie osób którym na mnie zależy.
-Jak większość ludzi na świecie kochana, weźmy na przykład mnie i mojego chłopaka, schodziliśmy się i rozstawaliśmy więcej razy niż Kristen Stewart i Robert Pattinson.- Więc był gejem, nie powiem delikatnie mi ulżyło, nie miałam ochoty na kolejnego adoratora.
-Hmmm... coś w tym jest. Wiesz chyba muszę się zbierać.- Zagarnęłam za ucho już moje bardzo długie blond włosy.
-Za nim to zrobisz mam dla ciebie propozycje.- Spojrzałam się na niego pytającym wzrokiem.- Jest taka rzecz na świecie, która zmieni myślenie i nastawienie do świata.- O czym on do jasnej cholery mówi?- Zmiana stylu.
-Sprecyzuj.- Zmrużyłam oczy niezbyt przekonana co do tego pomysłu.
-Jesteś ładna, ale z wyglądu dalej przypominasz grzeczną uczennicę liceum, która dorwała się do kredki do oczu swojej mamy.
-Ej!- Przerwałam mu lekko oburzona tym co powiedział.
-Nie zrozum mnie źle, zmiana fryzury, poprawimy ci makijaż i zobaczysz wszystko będzie cacy.
-Cacy? Czy w tych czasach jeszcze ktoś tak mówi?
-Nie zmieniaj tematu.
-Niech będzie.
Zacisnęłam oczy i zaczęłam iść za moim „wakacyjnym przyjacielem”. Uświadomiłam sobie, że za bardzo ufam obcym ludziom. W ogóle co ja sobie wyobrażam, równie dobrze może mnie ciągnąć do jakiejś opuszczonej chaty gdzie potnie mnie na kawałki i sprzeda moje narządy na czarnym rynku. Mimo wszystko dalej dotrzymywałam mu kroku i na moje szczęście pięć minut później byliśmy przy schludnym salonie fryzjerskim.
-To czego życzymy sobie dla tej przepięknej pani?- Spytał się fryzjer i przeczesał palcami część moich włosów.
-Nie wiem.- Odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
-Och Bella masz blond włosy do pasa możemy zrobić absolutnie wszystko!!!- Krzyknął tak radośnie jakby co najmniej dowiedział się pięć minut temu, że wygrał w totolotka.
-Może skróćmy i przefarbujmy na brąz?- Bardziej się spytałam niż zaproponowałam.
-Och tak, tak!!! Najlepiej mahoniowy, o i tutaj lekko wycieniujemy. -Zaczął mruczeć sam do siebie, a ja cicho podśpiewywałam się z niego, nie wiedziałam jeszcze w życiu kogoś tak zafascynowanego swoją pracą.
W ruch poszła farba, potem nożyczki. Gdy wysuszył mi dokładnie włosy wreszcie odważyłam się spojrzeć w lustro i byłam zachwycona efektem. W brązie było mi do twarzy, moja opalona cera i niebieskie oczy, tworzyły szalone trio. Włosy sięgały mi teraz kawałek za ramiona, tak długo miałam je długie, że już zapomniałam jak są one niepraktyczne.
Javier całą drogę powrotną do hotelu prawił mi komplementy, było mi miło to prawda. W apartamencie nie zastałam ani Josha, ani Vic. Nie było to dla mnie żadną niespodzianką. Potem niby zaczęliśmy gdzieś wychodzić, ale i tak większość czasu spędzałam z Javierem. Dwa tygodnie minęły zdecydowanie za szybko, tańce śpiew opalanie się na plaży. Założyłam nawet bikini, czego wcześniej nigdy nie robiłam ze względu na moje blizny. Stało się tu coś, co rzadko przydarza się ludziom, a zawłaszcza kobietom, zaakceptowałam siebie, swój charakter. Jestem wdzięczna za te wakacje Joshowi.
Wróciłam z imprezy na plaży. Zajadałam się tam świeżymi owocami. Tańczyłam w rytm folkowej muzyki i śmiałam się z ludźmi z którymi nawet nie potrafiłam się dogadać. Jeżeli wakacje mają sprawić, że odpoczniemy i wrócimy pełni energii do pracy, to te wakacje na pewno spełniły wszystkie wymagania.
Po spokojnej nocy, nastał niespokojny poranek. Szybkie pakowanie się, dojazd taksówką na lotnisko i powrót do domu. Cieszyłam się, że już jutro zobaczę chłopaków, oraz pójdę na moją i Nathana imprezę urodzinową. Wariaci od razu po przyjeździe z trasy pójdą pić, chociaż w sumie tam też od tego nie stronili.
Wróciłam do mojego normalnego starego życia, jednak zupełnie nowa. Mój problem którego chłopaka mam wybrać dobiegł końca, bo dokładnie wiedziałam już z którym chcę być. Jedynie bałam się jak mam to powiedzieć temu drugiemu.
***********
Miał być długi rozdział, ale mi nie wyszedł. Mam nadzieję, że wybaczycie mi tą przerwę na obu blogach, ale okazało się, że są szanse, że zdam (nie wiem jakim cudem skoro w całym roku szkolnym byłam z trzy miesiące w szkole) i nadrabiałam materiał. Jak obiecywałam już wraca The Wanted i poznacie decyzję Olgi.
A i zmieniłam nick z Olga Lowe na Ola Love, nawet nie wiem czemu :P 

4 komentarze:

  1. Proszę powiedz że to TOM!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Oby to był Tom xd
    zapraszam do mnie na nowy rozdział !
    http://canyouhearme-thewanted.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowny rozdział! Mimo iż nie było w nim chłopaków! "Wakacyjny przyjaciel" pomógł Oldze przejść metamorfozę i zaakceptować siebie. Dzięki temu mogła zapewne podjąć dobrą decyzję. Ale czy istnieje dobra decyzja, kiedy wybiera się z dwóch takich wspaniałych chłopaków? Cokolwiek zdecydujesz, będę szczęśliwa, bo uwielbiam to opowiadanie i Ci ufam. Ciekawe jak chłopcy zareagują na jej metamorfozę, gdy ją zobaczą po wyjeździe, haha.
    Mam nadzieję, że udało się nadrobić zaległości w szkole. Trzymaj się, a ja czekam na ciąg dalszy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tym rozdziałem udowodniłaś, że rozdział (już nie wiem jak to napisać, więc wybacz za powtórzenie xd) bez chłopaków z The Wanted może być fantastyczny! :) Na pozór beznadziejne wakacje Olgi, zamieniły się w najlepsze wakacje! :D Ale kurcze... Gdybym miała długie blond włosy, to nigdy nie dałabym ich ściąć. :) A tak się muszę użerać z brązowymi ;/ A wszystko to zaśługa Javiera, dobrze, ze Olga go spotkała. :) No i jestem ciekawa jak chłopcy zareagują na jej zmianę ;3 A w szczególności tych dwóch gorących amantów ^^ No i Olga w końcu dokonała wyboru... Strasznie się boję jej decyzji... :< Jaka by nie była, to liczę, że kierowała się głosem serca i będzie szczęśliwa. :) A skrycie liczę, że będzie to Jay :3 Rozdział świetny. :* Do następnego.♥

    OdpowiedzUsuń