czwartek, 4 kwietnia 2013

Rozdział 30

Gdy skończyłam się kąpać założyłam strój, który wybrałam dzień wcześniej. Składał się on z czarnej ołówkowej spódnicy, która kończyła się tuż przed kolanami oraz czerwonej koszulowej bluzki. Zrobiłam dość mocny jak na mnie makijaż, ale ostatnio w takim właśnie wydaniu lubiłam siebie najbardziej.
Dobrałam kolczyki, naszyjnik i kilka bransoletek. Przeczesałam jeszcze palami włosy przed lustrem i wyszłam na korytarz. Szybko zarzuciłam na siebie czarny dopasowany płaszcz oraz czerwone szpilki.
-Wow- Usłyszałam mojego chłopaka. Uśmiechnęłam się uwodzicielsko i przygryzłam dolną wargę.
-Podobam ci się?- Podeszłam bliżej i zaczęłam z nim flirtować. Czułam jak rośnie we mnie ekscytacja, czyli od niedawna moje ulubione uczucie.
-To mało powiedziane.
-Och wybacz ale na to- Wskazałam teatralnie swoje ciało.-będziesz musiał poczekać, aż wrócę z rozmowy.
-O nie moje droga, nie mam zamiaru czekać.
Przysunął się do mnie i rękoma objął w pasie. Potem wpił się w moje usta. Jedną rękę położyłam na jego karku, a drugą wplotłam we włosy. Jay w końcu zaczął całować mnie po szyi, ale mu przerwałam.
-Ja naprawdę muszę iść na tę rozmowę.- Starałam się zachowywać resztki rozsądku jednak on na to mi nie pozwalał.
-Nic nie musisz, ty możesz.- Wyszeptał mi do ucha i już po chwili namiętnie mnie pocałował. I wtedy zapomniałam o Bożym świecie. Oddałam się mu całkowicie i godzinę później oboje wyczerpani leżeliśmy w łóżku.
Przewróciłam się gwałtownie na drugą stronę i ręką uderzyłam go w ramię.
-Ała, a to za co?
-Za to, że przez ciebie opuściłam rozmowę kwalifikacyjną.
-Daj spokój, mówiłem ci, że nie musisz pracować.
-Mówiłam ci, że chcę być samowystarczalna.
Sprzeczaliśmy się jeszcze krótką chwilę, a potem wybraliśmy się na umówione spotkanie z chłopakami. Miały być też dziewczyny, więc miałam nadzieję, że rozmowy nie skończą się na samochodach i piłce nożnej.
Wyszliśmy z domu około siedemnastej i pół godziny później byliśmy pod domem Toma. On jako jedyny zaszalał i nie kupił sobie mieszkania w bloku. Chłopak dysponował pięcioma sypialniami, trzema łazienkami wielkim ogrodem i basenem.
Weszliśmy do środka i pierwsze co we mnie uderzyło to obrzydliwy zapach spalenizny.
-Co tu się stało?- Zapytałam.
-O cześć fajnie, że już jesteście- Powiedział wchodzący Tom- Robiłem obiad, ale w międzyczasie zasnąłem i trochę się przypaliło, ale nic nie szkodzi zamówiłem pizze.
-I dobrze bo byśmy głodowali.
Weszliśmy do ładnie urządzonego salonu. Usiadłam na kanapie obok Maxa, który cały czas bawił się moich uchem.
-Czy mógłbyś przestać?- Spojrzałam się na niego.
-Nie moja wina, że masz takie fajne uszy.
-Ale twoja, że je obmacujesz.
-To mnie kręci.
-To niech lepiej moja dziewczyna cię przestanie kręcić.- Wtrącił Jay.
-Mnie nie kręci ona , tylko jej uszy.
Ta rozmowa jeszcze chwilę trwała, ale dołączyli Nathan i Victoria i całe zainteresowanie przeniosło się na nich. Są cały czas świeżą parą, w dodatku jej rodzice nie lubią Nathana, więc nie schodzą z języków, zarówno naszych jak i fanów zespołu.
-I jak jej ojciec jeszcze łba ci nie odstrzelił?- Zaczął śmiać się Tom. Jay w tym czasie zaczął jeździć ręką po moim kolanie. Skrępowało mnie to głównie dlatego, że wiedziałam, że Tom to widzi. Nie chciałam go na razie ranić, przynajmniej do puki nie zdecyduję, co zrobic.
-Wiesz co prędzej tobie ktoś łeb odstrzeli.- Starał się najmłodszy członek zespołu jakkolwiek odgryźć.
-Woooo... jaki ty pyskaty się zrobiłeś. Victoria ty weź hamuj tego swojego chłopaka.- Max dołączył się do naśmiewania z Nathana, co szczerzę mówiąc nie bardzo mi się podobało, bo w ostatnim czasie bardzo się do niego zbliżyłam.
-Dobra skończcie tą przepychankę słowną dzieci.- Zwróciłam się do zrażających się ze śmiechu chłopaków.
-O Olga się odezwała, obrończyni nieporadnych niewiast.- Dalej mieli ze wszystkiego niezłą polewkę. Rzuciłam ich poduszką trafiłam idealnie w obydwu.
-To było na pięć.- Wyciągnął w górę rękę Jay a ja przybiłam mu piątkę.
-Ty pantoflarzu to się nie odzywaj.- Max chyba był już pijany, bo nigdy nie widziałam, żeby zachowywał się tak na trzeźwo.
-Powiedział facet, którego wymagania kończą się na Lindsay Lohan.- Czyżby go to zabolało. Bo chłopak momentalnie zamilkł i przestał być w nastroju na wygłupy. Teraz po głowie krążyło mi pytanie, czy on lubi Lindsay i dlatego się obraził? Czy obraził się dlatego, że ktoś mu wypomina, że tak nisko mierzy?
Dalsza część spotkania była tylko dziwniejsza. Gdy wreszcie dołączyli do nas Siva i Nareesha, miałam nadzieję, że zrobi się normalniej, jednak strasznie się myliłam.
Para była pokłócona. Ani ja, ani ktokolwiek inny nie miał pojęcia o co poszło. Byłam tym lekko zszokowana bo dla mnie byli wzorem idealnej pary, jednak nawet tam jak widać zdarzają się kłótnie.
-Ale wy wszyscy dzisiaj nudni jesteście.- Powiedział Tom, na co reszta spojrzała się na niego wrogim wzrokiem.
-Kto z kim przystaje takim się staje.- Odgryzł się Siva, jednak Tom jeszcze szybciej go zgasił.
-No właśnie za dużo czasu z tobą spędzamy.
-Dobra, dobra wy się nie przedrzeźniajcie, tylko wymyślajcie prezent, na moje urodziny. Są równo za dwadzieścia dni.- Odezwał się Nathan.
-Masz urodziny 18 marca?- Zapytałam.
-Tak, a co?
-Urodziliśmy się tego samego dnia.
-O no to jeszcze lepiej szykujcie podwójną imprezę niespodziankę.- zaczął cieszyć się chłopak.
-Czemu ja nie wiedziałem kiedy masz urodziny?- Tom i Jay zapytali jednocześnie. Oboje dziwnie się na siebie spojrzeli, a potem ich wzrok z powrotem wrócił na mnie.
-A pytał się mnie ktoś?
-W sumie to ma rację, co miała tak ni z tego, ni z owego wyskoczyć, że ma urodziny?- Max odezwał się po raz pierwszy od uszczypliwej uwagi na temat jego gustu.
-Nie, lepiej by było gdybyśmy przepili jej urodziny.- Skomentował mój chłopak.
-Tsa fanka kiedyś tweetnęła „Sto lat Max” i ty złożyłeś mi życzenia i dałeś prezent.
-Skąd mogłem wiedzieć, że już nawet na fankach nie mogę polegać?
-Taki z ciebie przyjaciel.
-Ej dobra ok skończcie! Może obejrzyjmy coś bo dzisiaj gadka zdecydowanie się nam nie klei.
Wszyscy przystanęli na moją propozycję. Siva wybrał film o tytule „Pamiętnik”. Był to pretekst do pogodzenia się z Nar, bo każda uczuciowa kobieta przy tego typu filmie uroniła choć jedną łzę.
Film jednak nie zainteresował większości naszych chłopców. Co chwila trzeba było ich uciszać, bo zaczynali dość głośno rozmawiać.
-Boże co za nudny film.- Podsumował po seansie Max.
-Nie znasz się.- Wzięłam chusteczkę i zaczęłam wycierać łzy.
-Rozmazałaś się.- Usłyszałam głos Toma. Szybko zrozumiałam, że to pretekst bym poszła do łazienki.
-Pójdę poprawić makijaż. Gdzie tak właściwie jest łazienka?
-Zaprowadzę cię.
-Wstałam i udałam się za chłopakiem, gdy tylko znaleźliśmy się poza zasięgiem reszty zaczęła się rozmowa. A raczej sprzeczka.
-Olga zdecyduj się albo on, albo ja. Mam dość czekania w nieskończoność.- Spojrzałam delikatnie zszokowana na chłopaka.
-Ostatni mówiłeś co innego.
-Wiem, ale ja zaczynam wariować gdy widzę jak on cię obejmuje... całuję. Chciałbym być na jego miejscu. Zrozum mnie.- Podszedł do mnie i ujął moją twarz w dłonie.- Ja cię tak kocham.
-Tom ja nie wiem co powinnam zrobić.
-Może to ci pomoże.- Poczułam jego wargi na swoich. On całował tak inaczej od Jaya. Robił to w sposób taki delikatny, troskliwy.
-Wróć bo zaczną coś podejrzewać.- Weszłam do łazienki i zamknęła drzwi.
Cały mój problem polegał na tym, że nie potrafiłam dokonać wyboru, to było trudniejsze niż mu się wydawało.
Chwilę później wróciłam do towarzystwa. Dalej zachowywali się jak emeryci. Zastanowiło mnie to, co ma taki wpływ na ich dzisiejsze zachowanie.
Wróciłem na swoje poprzednie miejsce.
-Chyba bez alkoholu się dzisiaj nie obejdzie.- Wstał mój czarnowłosy adorator i po chwili wrócił z kieliszkami i trzema butelkami różnych trunków.
-Po co to wszystko?- Zwróciłam się do niego.
-Zagramy w grę, polega ona na tym, że do trzech kieliszków nalewamy wodę, wódkę i czysty spirytus. Następnie zasłaniamy oczy, zamieniamy kieliszki miejscami i musisz wybrać jeden który wypijesz.
Gra nie wydawała się byś strasznie głupia więc wszyscy na to przystali. W sumie mogło być nawet fajnie.
Wszyscy siedliśmy w kółku i zabawa się rozpoczęła. Ja prawie zawsze trafiałam na wodę. Raz zdarzyło mi się na wódkę. Pozostali nie mieli chyba takiego szczęścia, lub nieszczęścia.
Do północy wszyscy prócz mnie i Nathana byli zalani w trupa. Spirytus dał im się we znaki i ledwo co kontaktowali ze światem. Max już od co najmniej pół godziny leżał w kałuży własnych wymiocin z tyłkiem na wierzchu. Cała reszta snuła się na nogach i gadała głupoty.
-Tak się teraz zastanawiam, czy nie lepiej znieślibyśmy ich na procentach.
-Na pewno, ale pytanie czy chciałbyś się zachowywać jak oni.
-Też fakt.- Ogarnęliśmy ich jako tako, a tak właściwie to tylko dziewczyny, bo chłopaków nie mieliśmy siły taszczyć do sypialni. Im musiały wystraszyć koce i poduszki wsadzone pod głowę.
Sami chwilę później udaliśmy się do sypialni i poszliśmy spać.
Następnego dnia obudziłam się około siódmej. Szybko się ubrałam i zeszłam na dół. Cały salon wyglądał jak pobojowisko. Firanki z karniszami znajdowały się na podłodze. Cały dywan oraz meble znajdując się w sypialni były w wymiocinach. Cała czwórka chłopaków w tym wszystkim w najlepsze spała.
Poszłam do kuchni i zaczęłam przygotowywać lekkie śniadanie, bo prócz mnie i Natha nikt inny nie dał by rady zjeść niczego ciężko strawnego. Zrobiłam więc kilka tostów i jakąś sałatkę z warzyw które znalazłam w lodówce. Ja i mój wczorajszy trzeźwy towarzysz się najedliśmy, a potem oglądaliśmy kolejno przychodzących i ledwo żyjących chłopaków. Każdy z nich pierwsze co robił to szedł do łazienki się umyć. A ponieważ żadne nie miał własnych ubrań, wszyscy skończyli w ubrani w rzeczy Toma. Chłopak jest bardzo szczupły, więc Siva i Jay wyglądali jakby założyli ciuchy po młodszym bracie. Dziewczyny dzięki temu, że Nathan je wczoraj poprzenosił i w miarę ogarnął wyglądały znacznie lepiej.
-Nigdy więcej nie będę pić.- Wystękał Jay i przyłożył sobie do głowy worek z lodem.
-O czyżbyś miał kaca?- Podśmiewałam się z niego trochę tak jak on ostatnio ze mnie.
Chłopaki musieli przyśpieszyć bo za godzinę musieli być w studiu.
Z Victorią pojechaliśmy wsiadłyśmy do taksówki, która miała nas zawieść do domu, ale wtedy wydarzyło się coś niespodziewanego.
Dzisiaj trzydziesty rozdział więc, chciałam was oficjalnie poinformować, ze jesteśmy na półmetku.
Z okazji tego naprowadzę was odrobinę na to co będzie się działo w kolejnych odcinkach. Na imprezie urodzinowej Olga zostanie zmuszona dokonać wyboru. Na parę rozdziałów pożegnamy się z The Wanted. Olgę dopadną zmory przeszłości. Oraz miejsce będzie miał ślub, który będzie dotyczył głównych bohaterów.
Mam nadzieję, że was zainteresowałam i zostaniecie ze mną na dłużej.
Kolejne pytanie, jak podoba wam się nowy wygląd bloga? Ja osobiście jestem nim zachwycona.
Do następnego :*

6 komentarzy:

  1. No, czekam na jakiś fajny obrót spraw. Niech ona nie całuje tego Toma, wkurza mnie !!
    Zapraszam do mnie:
    http://canyouhearme-thewanted.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolejny niesamowity rozdział!
    Olga i Jay to słodka para, na pewno kibicuję jemu, ale z drugiej strony Toma też lubię... Dobrze, że już niebawem Olga podejmie decyzję. Skoro chłopcy znikną, to może żadnego z nich nie wybierze?
    A tak z lżejszych tematów, jak "Pamiętnik" mógł ich znudzić, to jeden z moich ulubionych filmów! Fajna zabawa z wodą, wódką i spirytusem, ale skończyła się gigantycznym kacem. "Max już od co najmniej pół godziny leżał w kałuży własnych wymiocin z tyłkiem na wierzchu." - To była impreza xD
    Nie mogę się doczekać dalszego ciągu, spoilery mnie zaciekawiły.
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział!!!!!!
    Życze weny!!!:****

    OdpowiedzUsuń
  4. ooo *___* Fajnyy ^^ nie wiem czemu ale chce żeby ona była z tomem :D czekam na next'a :) Weny :3

    OdpowiedzUsuń
  5. Podzielam Twoje zdanie - ja też jestem nim zachwycona, wygląda naprawdę rewelacyjnie :) Jeju... Jak ja współczuję Oldze... :< Dokonać takiego wyboru... Tom albo Jay, Jay albo Tom... To trudne. Kiedy masz Tom'a, chcesz Jay'a, kiedy masz Jay'a, chcesz Tom'a... Jestem ciekawa jaką decyzję podejmie. :) Hm... Loczek ma łeb do ciekawych gier. ^^ A jeszcze ciekawiej się one kończą xd Oby więcej takich! :D W ogóle o co poszło Naree i Sivie? Kurcze, taka ładna para. :< Mam nadzieję, że będzie dobrze :) MAX!!!! NAWET NIE PRÓBUJ MYŚLEĆ O LINDSAY!!! To tyle o Max'iu :D Ale ta końcówka daje do myślenia... Ja nie mam zielonego pojęcia co się stanie ;/ Dlatego musisz szybko napisać kolejny rozdział! :D A ten jest fantastyczny. :*** Do następnego.♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Kolejny świetny rozdział!
    Przez tą końcówkę nie mogę się doczekać następnego :P
    Masz wielki talent, co do pisania^^
    Twoje opowiadanie jest bardzo, bardzo wciągające :D
    Życzę weny:)

    OdpowiedzUsuń