środa, 27 marca 2013

Rozdział 29

Tydzień bez chłopaków wbrew pozorom dobrze mi zrobił. Zachowałam oczywiście z każdym z nich kontakt telefoniczny, jednak to oczywiście nie to samo. Udało mi się również umówić na rozmowę kwalifikacyjną w pewnym magazynie plotkarskim. Miałam nadzieję, że wszystko się uda i dostanę tę pracę.
Stukałam i podziwiałam nijaką pogodę Londynu. Uwielbiałam to, że jest tu tak mroczno, klimatycznie i można się poczuć jak w jakieś opowieści. Niestety Anglia słynie również z niespodziewanych ulew, i właśnie zaczął padać rzęsisty deszcz. Naciągnęłam kaptur na głowę i zaczęłam biec w stronę metra.
-Może będę mógł posłużyć pięknej pani parasolką?- Usłyszałam znajomy głos. Gwałtownie odwróciłam się i ujrzałam stojącego pod żółtą parasolką Jaya.
-O mój Boże. Co ty tu robisz?- Rzuciłam mu się na szyję.
-Chciałem Ci zrobić niespodziankę i jak widzę udało mi się to.- Uśmiechnął się zabójczo, objął mnie ramieniem i poszliśmy do samochodu, którym zawiózł mnie pod budynek, gdzie miałam rozmowę.
-Powodzenia.-Szepnął mi do ucha, w ten sposób, że po moim całym ciele przebiegły dreszcze. To co zaczynało znikać między nami jeszcze tydzień temu, teraz wróciło ze zdwojoną siłą.
Wysiadłam z samochodu i udałam się w głąb siedziby gazety. W holu siedziało już kilka osób. Zajęłam miejsce na skórzanej czerwonej kanapie i czekałam, aż wywołają moje nazwisko. Kilka minut później dostałam smsa.
„Wróciliśmy już, mam nadzieję, że niebawem się spotkamy xoxox”.
Oczywiście był od Toma. Na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Długo zastanawiałam się nad tym co odpisać. A potem rozmyślałam nad tym, co ja właściwie wyrabiam. Jednak chęć sprawdzenia go była silniejsza niż moja moralność i wystukałam na klawiaturce.
„Wiem. Też nie mogę się doczekać. Dzisiaj o 19?”. Kliknęłam wyślij, a moje serce zaczęło bić jak szalone.
-Olga Lowe.- Podniosłam głowę i zobaczyłam elegancko ubraną kobietę, która stała w progu drzwi gabinetu. Była wysoką, bardzo szczupłą blondynką. Włosy miała upięte w ścisłego koka w ten sposób, że żaden pojedynczy włosek nie odstawał.
Podniosłam się z siedzenia i weszłam do środka. Ona wdzięcznym ruchem ręki wskazała fotel. Usiadłam na nim i czekałam, aż kobieta zacznie rozmowę.
-Więc... nazywa się pani Olga Lowe ma 18 lat, pochodzi z Polski i przez trzy miesiące pani pracowała tutaj w konkurencyjnym magazynie na posadzie kierowniczej.
-Tak.
-Nie ma pani również najmniejszego wykształcenia w tym kierunku.- Kiwnęłam głową, a ona bacznie zaczęła mi się przyglądać. -Nie wiem czemu miała bym cię zatrudnić, mam setki lepszych kandydatek niż ty, jednak coś w tobie jest. Coś co sprawia, że ci ufam.- Byłam zestresowana, nie wiedziałam czego mogę się spodziewać. - Przyjmę cię na okres próby trwający miesiąc, będziesz pracowała z innymi dziewczynami, które chcą tej posady tak samo jak ty. Będziesz na każdy mój telefon w nocy o północy, jasne?- Wszystkie emocje we mnie buzowały, nie wiedziałam czy się zgodzić czy nie. Z jednej strony potrzebowałam pracy, z drugiej ta baba była kompletną zołzą.- Pośpiesz się nie mamy całego dnia.
-Tak- Odpowiedziałam jednym tchem. Dała mi kilka kartek do podpisania, zrobiłam to i podniosłam się z miejsca.
-Jutro o 8:30 pod tym gabinetem, masz mieć dużą late bez cukru, a teraz do widzenia.- Ciągle lekko wzburzona jej postawą wyszłam z gabinetu. Na parkingu wciąż czekał na mnie Jay. Wsiadłam do samochodu.
-Hej, jak poszło?- Zapytał się przejęty.
-Dostałam się na okres próbny.- Uśmiechnęłam się do niego, a po chwili go pocałowałam.
-To wspaniale, ale jak już wcześniej wspominałem nie musisz pracować.
-Jak już wcześniej wspominałam, chcę pracować.
Pojechaliśmy do domu. Jay wtachał swoją walizkę, którą przywiózł z trasu położył ją w przedpokoju i oboje poszliśmy przygotować coś w kuchni.
Zjedliśmy obiad i usiedliśmy w salonie.
-Jay wychodzę dzisiaj o 19:00 spotkać się z Victorią.- Spojrzał się na mnie i uśmiechnął.
-Cieszę się, że znalazłaś sobie nową przyjaciółkę, baw się dobrze.- Pocałował mnie w policzek i do oglądaliśmy milionerów.
Gdy skończyłam poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się w leginsy i ładną tunikę. Spryskałam się perfumami i zrobiłam makijaż. Dobrałam torebkę i wyszłam z mieszkania. Tom przesłał mi adres swojego nowego domu. Wsiadłam do taksówki i pojechałam pod wskazany adres.
Podeszłam pod furtkę i zadzwoniłam dzwonkiem, po chwili pojawił się on.
-A już myślałem, że nie przyjdziesz.- Wpuścił mnie do środka i zaprowadził do salonu. Podał szklankę z sokiem i usiadł obok mnie na kanapie.- Wyglądasz pięknie.- Złapał mnie za rękę i wtedy upuściłam szklankę. Z hukiem rozbiła się o podłogę.
-Boże, co ja tu robię?- Poderwałam się z miejsca.
-Hej Olga, czy ja zrobiłem coś nie tak?- Chciałam go wyminąć i wyjść jednak zagrodził mi wyjście.- Powiedz mi! Nie odchodź tak bez słowa.- Spojrzałam się w jego oczy i zastygłam.
-Nie widzisz, że to co robię jest złe? Oszukuję Jaya.
-To zerwij z nim.
-Kocham go.
-Ale przecież mnie też.
-I w ten oto sposób wracamy do punktu wyjścia.- Głośno odetchnęłam. Nie czekał już na żadną reakcję tylko mnie pocałował. Od razu odwzajemniłam go. Potem oplotłam go nogami w pasie. Zaczął kierować nas w stronę sypialni. Gdy tam się znaleźliśmy rzucił mnie na łóżko i zaczął całować po dekolcie. Połowa mnie krzyczała, żebym jak najszybciej stąd zwiewała, a druga kazała mi zostać. I ostatecznie zostałam. Tego wieczoru kochałam się z Tomem. Gdy było po wszystkim on zasnął, a ja udawała, że śpię. Łzy cały czas spływały po moich policzkach.
Zadzwonił Jay i pytał się kiedy będę. Odpowiedziałam, że jestem już w drodze. Zadzwoniłam po taksówkę i dwadzieścia minut później byłam w domu. Szybko pobiegłam do łazienki się ogarnąć by mój chłopak nic po mnie nie poznał. Zmyłam rozmazany makijaż, uczesałam włosy i poprawiłam ubranie.
-Wszystko w porządku?- Zapukał do drzwi.
-Tak.- Wyszłam i wymusiłam uśmiech.
-To się cieszę.- Pocałował mnie i poszliśmy do sypialni. Od razu położyłam się spać, a rano obudził mnie dźwięk budzika.
Szybko się zerwałam wzięłam prysznic, ubrałam, umalowałam, zjadłam śniadanie i wbiegłam z domu jak oparzona. Nie mogłam się spóźnić pierwszego dnia do pracy. Wsiadłam w metro i dwadzieścia minut później byłam już w redakcji. Po drodze oczywiście kupiłam kawę. Byłam bardzo roztrzepana przez to co się stało wczoraj. Jednak odsuwałam te myśli jak najdalej od siebie.
Przed gabinetem mojej pracodawczyni siedziało mnóstwo innych dziewczyn, również z kawą w ręku. Chyba ona naprawdę poważnie mówiła o tej zaciekłej rywalizacji na okresie próbnym.
-Gdzie moja kawa?- Zapytała się kobieta na wejściu. Swoich wysokich czerwonych szpikach i kremowej obcisłej sukience wyglądałam zniewalająco. Wzięła kubek od pierwszej lepszej i zamknęła się w gabinecie. Wszystkie tak siedziałyśmy i nie bardzo wiedziałyśmy co robić, więc zaczęło się plotkowanie. W międzyczasie na przemian wydzwaniał do mnie to Jay, to Tom. W końcu miałam tego dość i wyłączyłam telefon. Zrozumiałam, że jestem na nich zła,ale kompletnie nie wiem czemu. Przecież żaden z nich nic złego mi nie zrobił.
Na stażu byłam równo dwa tygodnie. Codziennie byłam na zachcianki mojej szefowej. Męczyło mnie to, ale sam fakt posiadania jakiejkolwiek pracy był pocieszający. Ukrywanie sprzed Jayem romansu z Tomem, który ciągnęłam nie było łatwe.Chba zaczął zauważać, że coś jest nie tak, bo znacznie nasze stosunki się ochłodziły.
Teraz siedziałam w biurze i czekałam na szefową.
-Jesteś zwolniona.- Podeszła kobieta do mnie.
-Co jak? Ale dlaczego?
-Nie potrzebuję tu celebrytek nie mówiłaś, że spotykasz się z tym... no... jak mu tam? JJ?
-Jay.- Poprawiłam ją.
-Nie ważne, zabieraj swój tyłek i już cię tu nie ma. Byliście na okładce innego magazynu.-
Jeszcze bardziej zdenerwowana wyszłam z pracy. Powolnym krokiem wracałam na piechotę do domu. Darowałam sobie nawet metro by wydłużyć drogę.
Gdy przekroczyłam jego próg usłyszałam kobiecy śmiech, lekko mnie to zszokowało jednak zachowywałam na razie spokój. Zdjęłam hałasujące szpilki i na palcach udałam się do salonu, z którego dochodziły dźwięki.
-He...- Chciałam dokończyć, ale zobaczyłam Annę. Spojrzałam na Jaya, który wyglądał na lekko spanikowanego.
-Co ty tu robisz?-Spytał.
-Mieszkam.- Zmierzyłam go wzrokiem.
-Przecież miałaś być w pracy.
-Zwolnili mnie.
-Już ,tak szybko?
-Nie ważne, co ona tu robi?!- Podniosłam głos. Kipiało we mnie i nie wiedziałam już jak powinnam się zachować.
-Spokojnie tylko się spotkaliśmy, tak po koleżeńsku.
-Tak po koleżeńsku? Nie mogę w to uwierzyć. Groziła mi, zaatakowała, usunęła ciąże, a ty od tak po prostu się z nią spotykasz.- Zacisnęłam ręce w pięść. Moje serce zaczynało bić jak szalone, a do oczu napłynęły mi łzy.
-Nic się nie wydarzyło.- Podszedł do mnie i chciał pocałować, jednak się odsunęłam, Odwróciłam się na pięcie i wybiegłam z domu. Nawet nie pofatygował się by pobiec za mną, wyjść czy chociażby zrobić cokolwiek. Olał mnie kompletnie.
Wyciągnęłam telefon i wybrałam numer Toma.
-Halo- Usłyszałam w słuchawce.
-Cześć To...- Nie dałam rady powiedzieć bo mi przerwał.
-Mam dość, ukrywania się, tego że mnie wykorzystujesz. Koniec z tym rozumiesz? Nie dzwoń do mnie więcej.- Zakończył rozmowę.
Z dwóch facetów którzy byli gotowi zrobić dla mnie wszystko zrobiło się zero. Poczułam się bardziej samotna niż kiedykolwiek. Po policzkach zaczęły spływać mi łzy i jedyne co mi przyszło na myśl to telefon do Josha, jeżeli ktoś miał mi pomóc to właśnie on.
-Olga coś się stało? U mnie jest środek nocy.
-Ja... ja...- Zaczęłam się jąkać i głośno płakać do słuchawki.
-Hej spokojnie.- Ludzie na ulicy dziwnie się na mnie patrzyli, lecz przestałam zwracać na to jakąkolwiek uwagę.
-Mogę zatrzymać się u ciebie w Ameryce na jakiś czas?
-Oczywiście, przylatuj kiedy chcesz.
Wróciłam jeszcze tylko po swoje rzeczy. Na szczęście Jaya nie było. Wrzuciłam wszystko do walizki i pognałam na lotnisko. Lot miałam dopiero za sześć godzin, ale wolałam je przeczekać tu.
Usiadłam na wygodnym krześle, odchyliłam głowę do tyłu i zasnęłam.
-Olga, Olga.- Poczułam szturchanie w ramię. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Jaya z kwiatami.- Niespodzianka, wróciłem wcześniej z trasy.- Pocałował mnie. Byłam zdezorientowana, czyżby to wszystko było snem? Leżałam w swoim łóżku, a wszystkie moje rzeczy znajdowały się na miejscu.
-Nawet nie wiesz jak się cieszę, że cię widzę. Wyskoczyłam jak szalona rzuciłam mu się na szyję .
-Kocham takie powitania.- Przytulił mnie.
-Ale lepiej się pospiesz bo przecież masz dzisiaj tę rozmowę o pracę.
-Tak już lecę.- Pobiegłam do łazienki i głośno westchnęłam.. Ten sen był taki realistyczny. Niby nic z tego nie musiało się wydarzyć, ale musiałam dokonać w końcu wyboru. Bo trzymając ich ciągle tak, doprowadzę do tego, że stracę obu.
Mam nadzieję, że nie zabijecie mnie za ten rozdział. Powiem szczerze, że pomysł na taki obrót sytuacji przyszedł w trakcie pisania go.
Dziękuję za ponad 8000 wyświetleń, to jest niesamowite.
Dziękuję za komentarze i do następnego.

4 komentarze:

  1. Łoo ! :D W końcu powitanie bez żadnych kłótni.
    Zapraszam do mnie na 12 :
    http://canyouhearme-thewanted.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow, świetnie wymyśliłaś z tym snem! Ale cały mój komentarz, który obmyśliłam w głowie nie ma teraz sensu... Więc co ja mogę napisać? Idź na żywioł, bo wychodzi Ci to wspaniale. Czekam na ciąg dalszy i przepraszam za taki dziwny komentarz, ale tak mnie zbiłaś z tropu, że zgłupiałam. No i ja jestem za parką Olga i Jay, jeśli Anna pójdzie w zapomnienie, ewentualnie Olga i Josh, ale jeśli złączysz ją z Tomem, uśmiercisz wszystkich lub opiszesz koniec świata to i tak będę zadowolona, bo wiem, że mnie nie zawiedziesz swoim stylem i pomysłami :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział!!!!
    Czekam na następny!!:**

    OdpowiedzUsuń
  4. Woow! Szczerze? Czytam, czytam i nie spodziewałam się takiej końcówki tego rozdziału! Świetnie to wymyśliłaś! Masz niesamowity talent co do pisania. Kiedyś wyjdzie z tego książka :D Wyszedł Ci kolejny boski rozdział! Twoje pomysły są niesamowite!
    Czekam na następny :)
    Weny życzę:)

    OdpowiedzUsuń