sobota, 23 marca 2013

Rozdział 28

Dzisiaj obudziłam się w południe. Tę imprezę odsypiałam prawie dwa dni. Naprawdę żałowałam, że całej nie pamiętałam bo musiałam się niesamowicie bawić, albo niesamowicie narozrabiać, są dwie opcje.
Leniwie podniosłam się z łóżka i przetarłam oczy. Zarzuciłam na siebie szlafrok i pognałam do kuchni z, której dochodziły hałasy z pewnością nie wywołane przez jedną osobę.
-Śpiąca królewna wstała.- Krzyknął Max. Cała piątka przesiadywała w naszej kuchni i właśnie gapiła się na mnie.
-No widzisz, czekam na pokłony.- Uśmiechnęłam się i dosiadłam się do stołu. Chwilę później obok mnie siedział Jay i złożył na moich ustach pocałunek.
-Idźcie do hotelu.- Wtrącił Nath.
-Matole jesteśmy u siebie w domu.- Odpowiedział mu mój chłopak.
Zaczęłam jeść przygotowane na śniadanie przez nich kanapki. Co najważniejsze nie wszystkie były wegetariańskie. Bogu dzięki już dawno brakowało białka w moim organizmie.
Gdy skończyliśmy nikt nie rwał się do sprzątania bałaganu. I w ostateczności zostawiliśmy usyfioną kuchnię i przenieśliśmy się do salonu.
Usiadłam na kolanach Jaya i zaczęłam bawić się jego kręconymi włosami. Hihotaliśmy i gadaliśmy między sobą o głupotach. Zapowiadał się ciekawy dzień.
-To co was tak właściwie wszystkich dzisiaj tu sprowadza?- Zapytałam się po chwili.
-Właściwie to nic szczególnego, chcieliśmy się spotkać i pogadać, a nie byliśmy pewni czy po ostatniej imprezie dasz radę się gdzieś ruszyć i dlatego zebraliśmy się tutaj.- Tom bezczelnie wyszczerzył w moją stronę zęby.
-Bardzo śmieszne.- Powiedziałam.
-Masz racje, ty leżąca na parkiecie to jeden z najzabawniejszych widoków jakie kiedykolwiek widziałem.- Zaśmiał się Siv.
-Normalnie po takim zgonie naprawdę zaczynam wierzyć, że ty i Jay pasujecie do siebie jak ulał.- Przez co najmniej piętnaście minut, opowiadali mi co ja wyczyniałam. Nie we wszystko chciało mi się wierzyć, na przykład w to, że chciałam grać w butelkę na rozbieranki, czy pojechać wziąć poligamiczny ślub z całą siódemką, która towarzyszyła mi tamtej nocy. Ich śmiechy tylko potwierdzały moje przypuszczenia, że mnie nabierają.
-Z pewnością.- Odezwałam się i puknęłam się kilka razy w czoło patrząc w ich stronę.
-Każdy świr pokazuje gdzie go boli.- Wybuchł śmiechem mój chłopak. Po chwili dźgnęłam go dwoma palcami i nie było mu już tak do śmiechu.
-My tu chcemy cię uświadomić co robiłaś wtedy, a ty nam dokuczasz.- Strzelił udawanego focha Max.
-Jasne, jasne.
Chcieli jeszcze coś powiedzieć, ale rozległ się dzwonek do drzwi. Nie miałam pojęcia kto to może być. Ponieważ chciałam się choć na chwilę wyrwać z tego towarzystwa, skoczyłam otworzyć drzwi. Ku mojemu zdziwieniu za drzwiami stał zapłakany Josh.
-O mój Boże, co się stało?- Podeszłam i przytuliłam chłopaka.
-Vanessa...- Odpowiedział łamiącym się głosem.
-Co zrobiła?
-Zdradziła mnie, kolejna...- Poczułam od niego alkohol. Zaprowadziłam go do sypialni gościnnej, w której jeszcze do niedawna pomieszkiwał i usiadłam obok niego.
-Nie przejmuj się nią.- Położyłam chłopakowi rękę na ramieniu.
-Czemu wszystkie kobiety mnie zostawiają? Czemu?! Co jest ze mną nie tak?!- Zaczynał wpadać w histerie. Serce mi się krajało jak patrzyłam, na tego cudownego blondyna w takim stanie.
-Z tobą nic, to inne dziewczyny nie potrafią docenić tak wspaniałego mężczyzny.
-Z pewnością.
Rozmową starałam się go uspokoić, jednak zauważyłam, że to nie ma większego sensu. Pozwoliłam mu się do siebie przytulić i po prostu przy nim byłam.
Chłopcy musieli się zastanawiać, co się stało, bo wysłali Maxa na zwiady.
-Hej wszystko w porządku?- Zapytał się wchodząc. Josh tylko przecząco pokręcił głową.
-Dziewczyna?
-Tsa
-Nie ma co się chłopie załamywać, właśnie gadamy o wyjściu do klubu.- Uśmiechał się promiennie łysy i spojrzał się z głupim uśmieszkiem w moją stronę. Ja by nic nie mówić tylko pokazałam mu język.
-Nie wiem czy zauważyłeś, ale nie jestem w nastroju.
-Dawaj, nic tak nie poprawia nastroju jak sex z pięknymi kobietami.
Po takim dwudziesto minutowym gadaniu chłopaka, Josh w końcu się zgodził. Co oznaczało tylko jedno, że dzisiaj też zawitam w klubie. Jednak dzisiaj postanowiłam nie pić, by ponownie nie zrobić z siebie idiotki.
Każdy zaczął jak oparzony się szykować. Chłopcy porozrzedzali się do domów w celu wystrojenia się. Ja postawiłam dzisiaj na niższe szpilki niż ostatnio i różową sukienkę do kolan. Zrobiłam makijaż i po godzinie byłam gotowa do wyjścia. Mimo, że chłopy o dziwo się odstroili, to Josh dalej miał policzki mokre od łez. Wzruszyło mnie to jaki on jest delikatny. Ach te artystyczne dusze.
Zapakowaliśmy się do samochodu i pojechaliśmy pod jakiś nowo otwarty klub „Sea”. Znajdował się on na ostatnim piętrze drapacza chmur.
Wjechanie windą trwało z pięć minut, w tym czasie Jay nakręcał Josha, a ja przysłuchiwałam się tej bezsensownej rozmowie.
-Dobra, dobra. Przestań mi tak go deprawować.- Rzuciłam w końcu.
-Oczywiście, lepiej żeby użalał się nad sobą.
-No nie...
-Więc siedź cicho kobieto i daj pracować profesjonalistom.- Kończąc to zdanie puścił mi oczko. Zaśmiałam się mimowolnie.
Weszliśmy do pięknie wystrojonego klubu. Prawie wszystko było zrobione ze szkła. Bar to było jedno wielkie akwarium, podobnie jak część stolików.
Zajęliśmy miejsce w samym kącie i czekaliśmy na przyjazd reszty. Chłopaki zamówili drinki, ja tym razem postawiłam na sok pomarańczowy.
-Co tak dzisiaj cienko?
-Po ostatnim razie mam nauczkę.
Kolejno dokańczali do nas Siv z Nar, Nathan z Vici oraz Max z Tomem. Każdy z nich szybko zaczęli topić się w alkoholu. Długo nie trzeba było czekać, aż Max porwie Josha. Oboje ruszyli na polowanie.
Muzyka zrobiła się strasznie głośna i przyprawiła mnie o ból łowy, więc postanowiłam się przewietrzyć. Mój chłopak chciał mi towarzyszyć, jednak chyba odrobinę przegiął z alkoholem, więc wyszłam w końcu sama. Zjechałam windą na dół i korytarzem wyszłam na taras. Od razu poczułam się lepiej, chłodne powietrze i cisza to aktualnie najlepszy prezent dla mnie.
-Masz przeziębisz się.- Odwróciłam się i ujrzałam Toma. Stał z wyciągniętą w moją stronę marynarką.
-Nie trzeba- Odpowiedziałam, ale on nie miał zamiaru mnie słuchać, po prostu podszedł i zarzucił mi ją na ramiona.
-Teraz za każdym razem jak wyjdę sama będziesz mi towarzyszył?- Spokojni spojrzałam w jego stronę.
-Właściwie to przyszedłem ci powiedzieć, że dam ci spokój.
-Co?- No tak mój pokręcony umysł nie był zadowolony z tego obrotu zdarzeń.
-Nie mam szans ty...- Zamknęłam mu usta pocałunkiem. Na początku był zmieszany i lekko zaskoczony, ale potem szybko go odwzajemnił.
-Przepraszam- powiedziałam gdy się oderwałam od niego.
-Nie trzeba... to miło choć raz być przez ciebie pocałowanym.- Uśmiechnęłam się.
-Tom ja już sama nie wiem co czuję, ty Jay... ja kocham was obu.
-Wiem, ale teraz zamierzam ci dać tyle czasu, ale tylko potrzebujesz, byś mogła do końca zdefiniować swoje uczucia.- Pocałowałam go jeszcze raz. Moje zachwianie zdziwiło mnie, ja nawet teraz nie jestem pijana.
On wrócił do środka, a ja właśnie analizowałam dokładnie co zrobiłam. Nie mam absolutnie żadnej wymówki, nie jestem ani pijana, ani na żadnych prochach. Nic kompletnie nic nie mogłam wymyślić na usprawiedliwienie mego czynu.
Jednak nie czułam się z tym źle, wręcz przeciwnie byłam z tego zadowolona. Postałam jeszcze samotnie pięć minut, a potem wróciłam na salę.
Spojrzałam na parkiet na którym teraz byli prawie wszyscy włącznie z Joshem. Zszokowało mnie jak on dobrze się bawi. Gdy by pomyślał, że sposób Maxa tak dobrze zadziała.
Dosiadłam się do stolika przy, którym siedziała sama Victoria.
-A gdzie Natha zgubiłaś?
-A wygłupia się tam.- Wskazała ręką na robiącego dziwne ruchy chłopka. Była ewidentnie czymś zmartwiona.
-Coś się stało?- Zapytałam.
-Nie...tak..nie- Jej mina i sam fakt, że się waha oznaczało, że coś jest nie tak.
-Możesz mi powiedzieć.- Posłałam dziewczynie najszczerszy uśmiech na jaki było mnie w tym momencie stać.
-Mój ojciec on nigdy ni zaakceptuje Nathana.
-Uwierz mi kiedyś będzie musiał.
-Nie znasz go on potrafi zepsuć wszystko, zawsze jest tak jak on chce.- Widać było na pierwszy rzut oka, że spędza jej to sen z powiek.
Usiadłam bliżej jej i położyłam rękę na jej ramieniu.
-Prawdziwa miłość przetrwa wszystko.
Dawałam jej jeszcze masę porad, jakbym była jakimś ekspertem. Ogólnie już do końca wieczory dziwnie się zachowywałam. Przytlałam się do Jaya, a oczy wlepiałam w Toma.
Wróciłam do domu z Jayem, Joshem oraz jego długonogą towarzyszką.
„Oby nic od niej nie złapał” tylko takie myśli krążyły po mojej głowie.
Wtuliłam się w mojego chłopaka, który o dziwo jako tako trzymał kontakt ze światem. Nie miałam wrażenia, że okłamuję Jaya, że go ranie, przez to co wydarzyło się z Tomem. W tym momencie liczyłam się tylko ja.
Następny tydzień minął bardzo szybko, chłopaki wyjechali w krótką trasę po UK. Spotkałam się kilka razy z Victorią, okazała się być bardzo fajną dziewczyną. Josh zdecydowanie w lepszym nastoju opuścił Anglię i na sam koniec ponownie zaproponował mi pracę.
Więcej nic więcej się nie wydarzyło, jednak zmieniło się wszystko a dokładniej ja. Moje poczucie molarności. Zaczynałam się stawać zupełnie inną osobą, przestawałam być bezbronna, stawałam się coraz to silniejszą kobietą. I spodobało mi się to.
Zaczęła się wcześniej wspominana metamorfoza bohaterów. Nie skończy się ona jedynie na Oldze.
Chciałam was przeprosić za błędy, od kilkunastu lat zmagam się z dysleksją i dysortografią i o ile ortograficzne błędy są zaznaczane, tak pozostałe już nie i nie zawsze je zauważam.
Dziękuję za wszystkie komentarze. :*

6 komentarzy:

  1. Też mam dysleksje...
    To przyrąbane, kiedyś tak płynnie czytałam a teraz potrafię szybko czytać tylko sama dla siebie bo tak to sie zacinam.
    Te przestawianie liter też jest wkurzające -,-
    Ale mimo to dział świetny :3
    Chciałabym żeby Olga była z Tomem :)
    Przynajmniej jedno opowiadanie z Tomem bym miała na oku, bo tak to wszędzie Jay i Nathan.. :P
    Czekam na nexta :***
    Weny :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdział!!!!
    Też chciałabym żeby Tom był z Olgą!!!:**
    Czekam na następny!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. SUPERRRRRRRRR <3 CHCĘ ŻEBY TOM BYŁ Z OLGĄ..NIE WIEM CZEMU . ;) CHCE NEXTAA ;D wenyy ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Biedny Josh... :< Kobiety są okropne! Wiem, bo jestem jedną z nich! xd Oj Olga... Ta to ma ciężko ;/ Wiem jak to jest zakochać się dwóch chłopakach na raz i nie potrafić dokonać wyboru ;/ Liczę, że jednak dobrze wybierze :) I wydaje mi sie, że najpierw odrzuci Jay'a i będzie z Tom'em i będzie cudownie, ale potem jednak zrozumie, że wolała Jay'a i wróci do niego. Ale to tylko moje przypuszczenia. :P Rozdział świetny :* Jestem pełna podziwu dla Ciebie, bo pomimo, że masz dysleksję i dysortografię, to świetnie sobie z nimi radzisz. Ja bym tak nie potrafiła i nawet nie brałabym się za pisanie bloga, dlatego jestem Tobą zachwycona. :) A teraz do następnego.<3 Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Kto nie chciałby zaakceptować Nathana ?
    Choleryk z tego jej ojca.
    Zapraszam do mnie :
    http://canyouhearme-thewanted.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Kolejny cudowny rozdział!
    Jak ty to robisz?!
    Nie spodziewałam się takiego biegu wydarzeń, jednak jest świetne!

    OdpowiedzUsuń