poniedziałek, 18 marca 2013

Rozdział 27

Nathan zaplanował na dzisiaj dla wszystkich niespodziankę. Tylko ja zostałam wtajemniczona w to co zamierza zrobić. Mianowicie ma nam przedstawić swoją nową dziewczynę Victorię, którą miałam już okazję poznać. Zapowiadała się ciekawa impreza w klubie, bo wymyślił, że jak będziemy sami w domu wszyscy będą zadawać dużo niepotrzebnych pytań.
Tak więc chwilowo ja z Jayem szykowaliśmy się na imprezę. Założyłam czarną sukienkę a do tego dobrałam czerwone szpilki i tego samego koloru kopertówkę. Jako, że to impreza na mieście wykonałam mocniejszy makijaż niż zwykle.
-Wyglądasz cholernie seksownie- powiedział gdy wszedł do łazienki.
-Ty za to wyglądasz... normalnie- W sumie nie wysilił się wybierając ten strój. Zwykła biała bluzka a na to założona pognieciona koszula, wszystko wykończył wytartymi starymi dżinsami oraz trampkami.
-Przecież idziemy do klubu a nie na jakąś galę, nie jestem panienką nie będę się stroił.- Zmierzyłam go wzrokiem i podeszłam.
-Ale koszulę to już mogłeś wyprasować, albo założyć taką, która nie wygląda jak psu z gardła wyjęta.
-Oj tam.
-Nie oj tam, tylko zmień koszulę.-
-Tak.- poruszył śmiesznie brwiami, które o dziwo dało się zauważyć, bo zazwyczaj przykrywa je bujna czupryna chłopaka.- A co ja będę z tego miał?
-Brak obciachu kiedy paparazzi ci zrobią zdjęcie?
-To mało ważne, chcę coś za to co mnie naprawdę uszczęśliwi.- Powiedział i wpił się w moje usta
-Dobra- oderwałam się od niego.- Zmień koszulę i idziemy o dziewiętnastej mieliśmy być na miejscu, zostało nam pół godziny.
Szybko zapakowaliśmy się do samochodu i podjechaliśmy pod klub „Rolly”. Weszliśmy do środka i zobaczyliśmy masę ludzi. Zaczęliśmy wypatrywać któregoś z chłopaków lecz na razie bez skutku.
Biegaliśmy po sali, aż w końcu mądra ja wpadłam na pomysł żeby do nich zadzwonić. Wyciągnęłam telefon i wykręciłam numer do Nathana.
-Halo?
-Hej gdzie wy do cholery jesteście?
-No w Rolly
-Fajnie tylko gdzie?
-W sekcji dla vipów- Mogliśmy na to wpaść. Właściwie to dziwnie by było gdyby siedzieli w normalnej części klubu. Wsadziłam telefon z powrotem do torebki i pognaliśmy przed bramkę. Sektor dla gwiazd znajdował się piętro wyżej i tak jakby trochę bardziej z tyłu. Wszystko zrobione było w ten sposób, że bawiący się na dole mogli stamtąd przez szybę podziwiać zabawę celebrytów.
Na górze było trochę ciszej. Zauważyliśmy resztę i udaliśmy się do nich. Chodzenie w szpilkach po włochatym dywanie jest bardzo trudne i robiąc zaledwie trzeci krok wywinęłam pięknego orła i jak długa wylądowałam na ziemi.
-O mój Boże nic ci nie jest?- Zapytał się przerażony Jay i pomógł mi wstać.
-Nie jest ok- Teatralnie poprawiłam sukienkę i wtedy zauważyłam, ze w rajstopach poszło mi oczko. Przeprosiłam wszystkich i poszłam do toalety je zdjąć. Już wolę siedzieć z gołymi nogami, niż w dziurawych rajstopach. Przed lustrem poprawiłam jeszcze makijaż i wróciłam do towarzystwa.
-To było wejście w stylu smoka!-Krzyknął Max gdy mnie zobaczył.
-Chyba kulawego.- Wtrącił Siva, ale za tę uwagę dostał kuksańca w bok od Nareeshy.
-Każdemu może się zażyć- Uśmiechnęła się do mnie promiennie dziewczyna, co szczerze mówiąc sprawiło, że poczułam się swobodniej.
-Więc Olga poznaj Victorię, Victoria poznaj Olgę.
-Nathan, ale my się znamy.- Powiedziałam.
-No właśnie.-Przytaknęła mi dziewczyna.
Zaczęliśmy rozmawiać o głupotach. Chłopaki wypytywali się o jakieś dziwne szczegóły z ich związku, ale tamci postanowili takie pytania ignorować. Ogólnie wydawali się fajną parą, zgraną przede wszystkim.
-Zatańczymy- Zapytał się mnie Jay.
-Z przyjemnością- Oboje wstaliśmy z miejsca. W nasze ślady poszła Nareesha z Sivem.
Na parkiecie całkiem nieźle nam szło. Jednak po kilku numerach moje nogi przez te diabelskie szpilki zaczęły odmawiać posłuszeństwa i poprosiłam Jaya żebyśmy wrócili do stolika.
-Trzeba było wziąć przykład ze mnie i ubrać się normalnie.
-Przynajmniej jestem ubrana stosownie do tego miejsca.- Chciałam mu się odgryźć, ale nie wychodziło mi to najlepiej.
-Tak, tak, ale to nie mnie bolą nogi po spędzeniu pięciu minut na parkiecie.
Zignorowałam jego uwagi i zawołałam kelnera.
-Malibu z mlekiem.- Powiedziałam do mężczyzny.
-Oczywiście coś jeszcze dla państwa?- Wszyscy prócz Jaya zamówili dla siebie po kilka kieliszków wódki by nie ganiać faceta.
-A ty co dzisiaj nie pijesz?- Zapytał się go podejrzliwie Nathan.
-Dzisiaj sobie odpuszczę.
Wypiłam drinka, potem kolejnego i to dało się we znaki i po chwili byłam w drodze do toalety. Nie byłam pijana, ale pierwsze hamulce zaczynały puszczać.
Żadna z dziewczyn nie chciała mi towarzyszyć podczas tej wyprawy, wiec chcąc nie chcąc poszłam sama. Już miałam wchodzić do toalety kiedy poczułam jak ktoś łapie mnie za ramię i zaciąga do schowka na miotły. Szybko zorientowałam się, że to nie kto inny jak Tom. Zaczęłam się zastanawiać czy on kiedykolwiek da mi spokój. Poczułam jak przybliża swoje usta do moich i składa na nich pocałunek. Nie byłam pijana na tyle by dać się temu ponieść i po chwili porządnie go spoliczkowałam.
-Ała- syknął
- Co Ty sobie w ogóle wyobrażasz?- Zezłoszczona zapytałam się go.
- Ciebie pod prysznicem.- Odpowiedział z łobuzerskim uśmiechem.
-Czy masz ochotę oberwać w drugi policzek? Tak dla równowagi.- Był skołowany i udawał pijanego mimo że wcale taki nie był.
-Kocham cię- Powiedział i chciał jeszcze raz do się do mnie „przyssać” ale go odepchnęłam. Niefortunnie bo poleciał na półki które z hukiem przewróciły się na podłogę.- I co żeś zrobiła?-No tak nagle wytrzeźwiał.
-Ja? To ty się do mnie kleisz- Chciałam odeprzeć wszystkie jego oskarżenia. -Wychodzę stąd
- Powiedziałam i zaczęłam omijać połamane półki. Znalazłam się z powrotem na korytarzu jednak tym razem dotarłam do toalety. Jestem wściekła nie na Toma a na siebie, bo w głębi duszy chciałam żeby to zrobił. Jednak mój zdrowy, albo i nie, rozsadek podpowiada mi, że powinnam się trzymać od niego z daleka.
Po załatwieniu wszystkich potrzeb fizjologicznych wróciłam do stolika przy którym siedział tylko Max bo reszta była na parkiecie.
-Co słychać?- Zapytał się mnie.
-A wiesz jak to bywa, raz lepiej, raz gorzej.
-Ta doskonale wiem o czym mówisz.- Chłopak skinieniem ręki zamówił dla nas wódkę. Zaczęliśmy ja nalewać do kieliszków tak jeden za drugim.
-Spokojnie to, ze ty masz dwóch adoratorów to nic, ja miałem taką jedną narzeczoną Michelle , która była tak we mnie zakochana, że dwa tygodnie po rozstaniu znalazła sobie kogoś innego.
-Tak? Jesteś pewien że masz gorzej?- Porządnie podpici licytowaliśmy się kto ma gorsze życie.- To że dwaj faceci są zakochani we mnie to nic, gorzej, ze ja jest zakochana w nich obojgu- Dopiero gdy powiedziałam to na głos dotarło to do mnie.
Z Maxem gadaliśmy sobie tak od serca jeszcze pięć minut. We dwójkę wypiliśmy butelkę wódki i mój świat zaczynał nabierać różowych barw do tego stopnia, że zaczęłam rozmawiać z nimi w języku Polskim. Oni oczywiście nie wiedzieli o co chodzi w szczególności mój chłopak, który był w stu procentach trzeźwy.
Podniosłam nogę, wskazałam na nią ręką i powiedziałam w swoim ojczystym języku.
-Patrz nie mam rajtuz.- Zaczęłam się strasznie głośno śmiać razem z moim dzisiejszym łysym przyjacielem od kieliszka. Reszta nie miała pojęci o co mi chodzi.
-Chyba za dużo wypiłaś, wracajmy do domu.- Powiedział mój chłopak, jednak ja nie byłam w takim nastroju. Kontynuując mówienie w moim ojczystym języku stanęłam na kanapie i wydarłam się.
-Nie ma opcji, ja idę tańczyć.- Zdjęłam uciskające buty i rzuciłam gdzieś w kąt. Chwilę później znajdowałam się na parkiecie tańcząc do kompletnie obcej mi piosenki. To musiało śmiesznie wyglądać bo w ogóle nie przejmowałam się czy piosenka jest wolna czy szybka wyginałam się w tym samym tempie. Na sam koniec piosenki chciałam się popisać i zrobić jakąś figurę rodem ze „Step up”, ale skończyło się tym, że wylądowałam leżąc na parkiecie. Podłoga była taka wygodna, że zamknąłem oczy.
-Olga do domu już, wstawaj- Usłyszałam głos swojego chłopaka.
-Ja będę tańczyć- Powiedziałam dalej nie ruszając się z miejsca. Chyba się poddał i wziął mnie na ręce. Wtuliłam się w niego i zasnęłam jak dziecko.
Rano ból głowy był niemiłosierny. Chciałam się podnieść, albo chociaż otworzyć oczy, ale byłam na to za ciężka.
-Czy nie można zasłonić tych okien?- Zapytałam się zachrypniętym głosem.
-O widzę, że się obudziłaś, wreszcie jest południe- Powiedział i cmoknął mnie w czoło.- Masz tabletka i kawa.- Wzięłam od chłopaka i dalej leżałam bez ruchu zasłaniając oczy ręką.
-Picie to życie, ale trzeźwienie to cierpienie.
-Nic mi lepiej nie mów.
-A pamiętasz to coś w ogóle z wczoraj?
-Niezbyt wiele...- W głowie od ką wróciłam z łazienki miałam kompletną pustkę.
-Dziewczyno co ty robiłaś- zaczął w niedowierzaniu kręcić głową.
-I pewnie gadałam głupoty.
-Pewnie tak, ale po Polsku więc ni za wiele zrozumieliśmy.- Chociaż tym się nie ośmieszyłam. Podniosłam się z łóżka, ale chwilę potem przywitałam się z moją przyjaciółką muszlą klozetową. Jay wiernie siedział przy mnie i trzymał mi włosy. Gdy już byłam w stanie stać o własnych nogach wypiłam hektolitry wody umyłam zęby i ponownie poszłam spać.
Mamy kolejny rozdział :) Z którego kompletnie nie jestem zadowolona. Ogólnie ciężko mi się go pisało. :)
Chciałam podziękować za 21 obserwujących oraz ponad 7550 wyświetleń. To jest niesamowite sprawiacie że mam ochotę dalej pisać. :)
Alejandra Shadowhunters – oczywiście zajrzę na twojego bloga :)
Anonimowy- Dziękuję Miałabym prośbę żebyś podpisywała bym mogła was odróżnić :)
Dominika Pastuszka – Dziękuję że nadrobiłaś 26 rozdziałów, cieszę się, że Ci się podoba i mam nadzieję, ze zostaniesz z nami na dłużej.
Przy okazji polecam bloga, który mnie ostatnio wciągnął http://odpierwszegowejzenia.blogspot.com/

6 komentarzy:

  1. Mogłabyś zrobić taką stronę gdzie pisałabyś spojlery?

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak ja mogłam opuścić rozdział? Wiem! Po prostu przeznaczenie chciało, żebym miała więcej do czytania. O życiu seksualnym Natha, cellulicie Nareeshy i...
    "- Co Ty sobie w ogóle wyobrażasz?- Zezłoszczona zapytałam się go.
    - Ciebie pod prysznicem.- Odpowiedział z łobuzerskim uśmiechem." - Nic nie poradzę, że uwielbiam taką chemię między bohaterami. Nie zmienia to faktu, że Jay, choćby w koszuli psu z dupy wyjętej jest u mnie na pierwszym miejscu.
    Przepraszam za taki chaotyczny komentarz, mam nadzieję, że idzie się w nim rozeznać. Czekam na więcej :*

    OdpowiedzUsuń
  3. cudny <3 chce więcej ;* weny :3

    OdpowiedzUsuń
  4. ŚWIETNY rozdział!!!
    Tom najlepszy !!!!:*

    OdpowiedzUsuń
  5. jedna uwaga. Nie piszę się "z tond" tylko "stąd" Podstawy gramatyki- podstawówka :D
    Hahahha :> sorki, mam taki odjechany dzień dzisiaj, nie wychodzą mi komentarze :(
    Nawet mi się podobał rozdział. Zapraszam , Zapraszam !

    OdpowiedzUsuń
  6. O jeju *.* Świetny :D
    "Ciebie pod prysznicem" - najlepsze :D
    Masz niesamowity talent :D
    Rozdział cudowny! Tak jak wszystkie wcześniejsze :)
    Bardzo mi się podba twój styl pisania :D
    Już nie mogę się doczekać następnego ^^
    Życzę weny ;)

    OdpowiedzUsuń