wtorek, 12 marca 2013

Rozdział 25


Wybiegłam z domu, ale po chwili zostałam zatrzymana przez Nathana.
-Hej co się stało?- Zapytał się troskliwie. Ostatnio gdy za mną gonił wyrzucił mnie z domu, może i teraz by to zrobił gdybym z nim mieszkała.
-Tom, Jay... nie ważne- Chciałam się odwrócić i iść dalej przed siebie, bo nie pamiętałam drogi do domu, ale wtedy zrozumiałam jak bezsensowne są moje zamiary.
-Jeżeli chcesz to pójdziemy do mnie i porozmawiamy na spokojnie.- Przytaknęłam głową i udałam się za chłopakiem. Szłam w niewygodnych butach, byłam cało rozczochrana i rozmazana. Miałam wrażenie, że każdy człowiek się na mnie gapi.
Stanęliśmy przed wielkim apartamentowcem w samym centrum Londynu.
-Nie oszczędzałeś na mieszkaniu- powiedziałam a on się uśmiechnął.
-Trzeba było choć raz zaszaleć.
Weszliśmy do budynku i pojechaliśmy na siódme piętro. Nath odtworzył drzwi i weszliśmy do pięknie urządzonego mieszkania. Wszystko było w nowoczesnym stylu, jak na mój gust aż za.
-Rozgość się.- Wskazał na białą kanapę przy której stał wielki szklany stolik do kawy. Zajęłam miejsce na meblu i po chwili piłam sok podany przez chłopaka.
Zaczęliśmy rozmawiać zaczynając od pierdół kończąc na moim teraźniejszym dylemacie. Nathan wyglądał na naprawdę zainteresowanego, już miał wypowiadać kolejną swoją złotą myśl kiedy usłyszał dzwonek do drzwi.
-Przepraszam- Wstał i udał się otworzyć.
-Gówniarzu zostaw moją córkę w spokoju!- Usłyszałam krzyki dobiegające z przedpokoju.
-Ale ja...- Nathan próbował się tłumaczyć, ale tamten mężczyzna nie dał mu dojść do słowa.
-Ona ma dopiero siedemnaście lat! Ja za młoda na chłopka! Odwal się od niej ty gwiazdeczko, albo zobaczysz co cię spotka.
-Proszę mnie nie straszyć.
-Od straszenia takich jak ty to jest baba jaga w dobranocce, zostaw moja córkę!!!- Dochodziły coraz głośniejsze krzyki. Czyli on ma dziewczynę, którą nikomu nie raczył się pochwalić. W sumie to by się zgadzało chodził ostatnio jakiś rozkojarzony. Dobiegło jeszcze parę wyzwisk i Nath wrócił do salonu.
-Czyżbyś zapomniał nam o czymś powiedzieć?
-To nic poważnego- Odpowiedział
-Jej ojciec chyba tak nie uważa.
-Dobra nie rozmawiajmy o mnie, rozmawiajmy o tobie i Tomie.- Czemu ja nie mogę o nim po prostu zapomnieć.
-Nie ma mnie i Toma.- Wzięłam szklankę.
-Kochasz go, tak przynajmniej mówiłaś
-Kocham Jaya.- Wlepiałam wzrok w podłogę.
-Musisz uporządkować uczucia.- Objął mnie ramieniem.
-Błagam cię Nath, powiedz mi coś czego nie wiem.
Siedziałam chłopaka jeszcze godzinę, potem zamówił mi taksówkę za którą zapłacił. Było mi głupio z tego powodu, ale moje fundusze się skończyły, a głupio mi było prosić Jaya o gotówkę.
Mojego chłopka jeszcze w domu nie było, przynajmniej dzięki mojemu porannemu wybawcy dowiedziałam się, że jest u rodziców, a nie obraził się na mnie przez to, że miziałam się z Tomem. Boże a wracając do tego jak ja mogłam być taka głupia? Nigdy więcej nie wypiję tyle alkoholu.
Wzięłam prysznic i przebrałam się w inne ubrania. Wzięłam telefon i wysłałam smsa do Josha.
„Masz czas?” Długo nie musiałam czekać na odpowiedź. „Dla ciebie zawsze, za półgodziny jestem u ciebie”. Z nim też miałam zamiar podzielić się swoimi obawami. Zadzwoniłam również do Jaya. Odebrał i powiedział, że w domu jest sytuacja kryzysowa i wróci dopiero jutro na wieczór.
Josh pojawił się chwilę później i wręczył mi kwiaty. Zrobiło mi się miło. Z nim też przewałkowałam ten sam temat tylko, że on udzielił nie tyle rady co rozkazu.
-Masz natychmiast jechać i porozmawiać z Tomem.
-Ja nie chcę...
-Ale musisz.- Zamówił taksówkę i godzinę później byliśmy pod domem chłopka- Wejść z tobą?- Pokręciłam przecząco głową i udałam się na górę, zapukałam do drzwi i chwlę później odworzył mi półnagi Tom.
-O hej- Uśmiechnął się- Co cię sprowadza w mojej skromne progi?
-Mogę wejść- Ręką teatralnie wskazał, żebym weszła i po chwili oboje siedzieliśmy w jego pokoju.
-Tom ja...
-Daj spokój nie musisz nic mówić, po tej nocy wszystko jest dla mnie jasne- Po policzkach zaczęły spływać mi łzy. Nie wiedziałam co zrobić, co powiedzieć. Uciekałam tylko od jego spojrzenia.
-Byłam pijana...
-I wreszcie odważyłaś się powiedzieć prawdę.
-Ja wcale nie chciałam...
-Zróbmy tak pocałuję cię jeżeli nic nie poczujesz dam ci spokój, zgoda?- Chwilę się wahałam czy to aby na pewno dobry pomysł, ale w ostateczności się zgodziłam. On zbliżył swoją twarz do mojej, delikatnie musnął moje usta, by za chwilę zrobić to mocniej i pewniej. Odwzajemniłam pocałunek i czy ja poczułam motylki w brzuchu? Oderwałam się od niego gwałtownie.
-Poczułaś coś, prawda?- Chciałam skłamać, ale on by to zauważył.
-To było nic w porównaniu co czuję gdy całuję się z Jayem.
-Mi na razie wystarczy tyle, więcej nie potrzebuję.
-To nie tak miało być! Ja miałam z tobą wszystko wyjaśnić, a nie jeszcze bardziej pokomplikować wszystko!!!- Poderwałam się z miejsca i patrzyłam na chłopaka oczami pełnymi wyrzutów.
-Nie krzycz przecież wszystko sobie wyjaśniliśmy.
-Nie w ten sposób w jaki chciałam.
-Nie zawsze mamy to czego chcemy.
-Więc pogódź się z tym, że mnie nigdy nie będziesz miał.
-Ale ja cie nie chcę, ja cię potrzebuję.- Nie wiedziałam już co dodać do tej bezsensownej wymiany zdań. Odwróciłam si na pięcie i wyszłam, a raczej wybiegłam z mieszkania i wsiadłam do taksówki w której wciąż czekał Josh.
Widząc jaka jestem roztrzęsiona nic więcej nie powiedział, tylko mnie przytulił. Wróciliśmy do domu i położyliśmy się spać.
Następnego dnia rano razem poszliśmy na zakupy, bo lodówka świeciła pustkami. Gdy przechodziliśmy obok kiosku zobaczyłam siebie i Jaya na okładce. Chwyciłam gazetę i zaczęłam czytać artykuł.
Czyżby koniec wielkiej miłości? Wczoraj Olga Lowe była widziana jak opuszcza dom innego członka The Wanted. Dziewczyna była ubrana w to samo w co dzień wcześniej. Potem na wieczór wróciła do jego domu. Czyżby znalazła sobie nowy obiekt westchnień?
A pan McGuiness był widziany wczoraj z blondynką w sklepie w swoim rodzinnym mieście. Czyżby oboje sobie odpuścili?”
Byłam zła na wszystko do końca dnia. Wyzywałam się przy tym trochę na Joshu, ale on na szczęście mnie rozumiał i nie obraził się na mnie na szczęście.
Z samego rana do domu wpadł Jay.
-Hej, tęskniłem- pocałował mnie na przywitanie.
-Witaj- Odpowiedziałam bez entuzjazmu.
-Coś się stało?- Zapytał się mnie.
-Kim była ta blondynka?
-Nie mów, że uwierzyłaś w plotki? Jeżeli ja bym w nie uwierzył oskarżałbym cię o romans z Tomem- Oj chyba akurat powinieneś.
-Nie wiem co mam myśleć, miałeś opiekować się rodziną.
-I właśnie to robiłem, to dziewczyna Toma poszliśmy razem na zakupy, nic się nie wydarzyło- Uwierzyłam mu. Czy słusznie? Tego nie wiem, Resztę dnia spędziliśmy razem. Męczyły mnie wyrzuty sumienia. Ostatecznie nic mu nie powiedziałam. Udawałam, że nic się nie stało.
********************************************************************************
Kolejny rozdział za nami. Zbliżamy się do okresu gdzie głowni bohaterowie zaczną się drastycznie zmieniać i sprawy się pokomplikują jeszcze bardziej.
Będzie więcej Nathana oraz Victori w najbliższym czasie. Chba nic więcej wam zdradzić nie mogę.

5 komentarzy:

  1. Powiem krótko opowiadanie jest do dupy. Tak prawda to nie hejt. Masz tylko 20 obserwatorów i po trzy komentarze pod rozdziałami. Ja mam prawie pięćdziesiąt i po dwanaście komentarzy pod każdym postem. Dziwie się, że Jaycee je czyta, ona pisze świetnie powinnaś wziąć z niej przykład. I w ogóle nie ogarniam po co wcześniej polecałaś jej opowiadanie, ona ma 100 razy więcej czytelników niż ty. Zrób wszystkim przysługę i usuń bloga.

    OdpowiedzUsuń
  2. JA PIERDZIELE HEJTERZE SPIERDALAJ. NIKT NIE CHCE CIĘ SŁUCHAĆ!! szkoda nerwów... rozdział genialny!!! czekam na nn <3 i weny ;* nie przejmuj się hejterami <3 dzięki za dedykacje ;** i <3 u ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. GENIALNY ROZDZIAŁ!!!
    Czekam na następny!!!:*

    OdpowiedzUsuń
  4. No! Zapraszam do mnie na rozdział 10:
    http://canyouhearme-thewanted.blogspot.com/

    Ps. nie przejmuj się tym co mówią inny, rób to co mówi Ci serce :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję za dedydakcję :*
    Sprawy pokomplikują się jeszcze bardziej? To mnie przestraszyłaś... Już teraz ten trójkąt miłosny jest... pogmatwany. Pocałunek z Tomem wzbudził w Oldze motylki w brzuchu i nawet ja mam mętlik w głowie. Chyba tylko Josh jest teraz taką oazą spokoju, dobrze, że Olga ma go przy swoim boku.
    Czekam na ciąg dalszy z niecierpliwością :*

    OdpowiedzUsuń