niedziela, 24 lutego 2013

Rozdział 21


Rozdział 20 cz. 2 jeżeli ktoś nie czytał zapraszam http://mojahistoriathewanted.blogspot.com/2013/02/rozdzia-20-cd-oczemi-toma.html
**********************************************************************
Skończyliśmy z Jayem właśnie oglądać trzecie mieszkanie, które najbardziej nam się podobało dlatego postanowiliśmy kupić właśnie je. Miało ono trzy sypialnie, kuchnię otwartą na salon oraz jadalnie i dwie łazienki. Całe wnętrze było już odnowione. Na ścianach przeważał kolor biały, ale gdzieniegdzie wzorki namalowane kolorem złotym sprawiły, że wnętrze nie wydawało się nudne. Zostało nam jedynie dokupić meble, ale mój chłopak zaoferował się że to zrobi mi niespodziankę i sam wszystko wybierze.
Gdy Jay podpisywał wszystkie papierki wróciliśmy do jeszcze naszego domu. Ekipa sprzątająca jeszcze walczyła tam ze skutkami imprezy, ale i tak wszystko wyglądał ze sto razy lepiej.
-Cześć!- Krzyknął uradowany Max gdy tylko przekroczyliśmy próg.
-Co ty taki wesoły?- Zapytał się mój chłopak, a ja stałam i patrzyłam się na uradowanego chłopaka.
-Nie zgadniecie gdzie zostaliśmy zaproszeni na imprezę sylwestrową?
-Skoro nie zgadniemy to może nam powiesz?
-Nie umiesz się bawić. Sylwestra spędzimy na prywatnej imprezie Justina Biebera!!!
-I to jest takie niesamowite?
-A dzie ta impreza będzie?
-W Ameryce.
-Czy ty mi mówisz, że mamy polecieć do stanów tylko po to, żeby pobawić się na imprezie Justina Biebera.
-No tak.- Chłopak wyglądał na lekko zdezorientowanego.
-Chyba ci przygrzało.- Szczerze to miałam nadzieję, że Jay zgodzi się na tą imprezę, chciałam poznać kilka sławnych osób, których jestem fanką, bo na pewno będzie tam cała masa cele brytów.
-A ty Olga chcesz iść?-Spojrzał się na mnie chłopak.
-Nie, znaczy ja bym poszła...
-Nie myślałem, że będziesz chciała iść.- Spojrzał się na mnie Jay.
-No chcę,może być ciekawie.
-Dobra w takim razie sytuacja wygląda inaczej, ja się na tę imprezę piszę.- Max ucieszył się jak dziecko i poszedł, a my udaliśmy się do naszego pokoju.
-Takei imprezy są w twoim stylu, na przedwczorajszej dobrze się nie bawiłaś.- Miał rację, ale tob yło bardziej z winy Toma, którego teraz unikam jak ognia.
-No niby tak, ale w końcu jest sylwester...
-Tak, tak- przerwał mi- przyznaj się, że chcesz poznać Justina.
-OK chcę- Spojrzałam się na niego z miną zbitego szczeniaczka.
-Wiedziałem, ale on i tak nie jest fajniejszy ode mnie, prawda?- Podszedł do mnie i śmiesznie poruszył brwiami.
-Pewnie, nie ma nikogo fajniejszego od ciebie.- Pocałowaliśmy się i zeszliśmy na dół. Usiedliśmy na kanapie obok Natha, który zawzięcie z kimś smsował.
-Z kim tak piszesz.- Zapytałam się chłopaka.
-Z nikim ważnym.- Odpowiedział i nerwowo schował telefon.
-Tsa jasne młody.- Parsknął Jay i zaczęliśmy oglądać jakiś głupi serial, gdy do salonu wpadł Tom.
-Musimy jechać do studia, coś tam się źle nagrało. Po minutach narzekania wszyscy wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy do studia. Ja zrobiłam to niechętnie po długiej namowie.
-Dobra wy idźcie już do środka, a ja gdzieś zaparkuję.
-Ok
-Tom, może niech Olga pojedzie z tobą, na wszelki wypadek niech wejdzie tylnym wejściem, żeby ją fanki nie napadły.
-Nie nic...
-To świetny pomysł Jay- Zaczęłam odrobinę panikować. Serce mi przyśpieszyło i chciałam się jakoś wymigać, ale zanim się obejrzałam zostałam z nim sama w samochodzie.
-Unikasz mnie- powiedział po chwili.
-Wcale nie- jak zwykle nie popisałam się moimi zdolnościami do kłamania.
-Jasne...
-Dobra Tom przestań udawać głupiego że nie wiesz o co chodzi!!!
-NO właśnie nie wiem.
-Pocałowaliśmy się, to był błąd, ja kocham Jaya.
-Ale mnie też kochałaś- Właśnie dlatego nie chciałam z nim zostać sam na sam. Wiedziałam, ze tak będzie. Nadmiar śliny zebrał mi się w ustach, dlatego głośno ją przełknęłam. On odebrał to chyba jako zdenerwowanie.
-Tak może i było, do puki nie dowiedziałam się, że masz dziewczynę.
-Nic do mnie nie czujesz?
-Poza sympatią jak do zwykłego przyjaciela nie.- Byłam zdenerwowana, nie chciałam z nim rozmawiać.
-Kłamiesz.
-To twoje zdanie.- Chciałam jak najszybciej wysiąść, ale zrozumiałam wtedy, że on jeździmy w kółko.
-Dokładnie moje i prawdziwe.- Miałam już go dosyć. Naprawdę go lubiłam, ale teraz mnie irytował,nie potrafił odpuścić.
-Zaparkujesz w końcu,czy długo jeszcze będziesz jeździł w kółko?
-Miałem zamiar coś z ciebie wyciągnąć, ale widzę że nie chcesz się poddać.- Weszliśmy do studia i zaczęłam przypatrywać się pracy chłopakom. Nie było to takie łatwe jak się wydawało. Potrafili jedną partię śpiewać po kilkanaście razy.
Później wróciliśmy do domu i zjedliśmy kolację przygotowaną przez Nareeshę, wspaniałą dziewczyna i chyba jedna z niewielu, która mnie lubi.
Do drzwi zadzwonił dzwonek.
-Ja otworzę- zaproponował Max i zniknął nam na chwilę, by potem się pojawić się z Anną, która była zapłakana.
-Czego tu chcesz?- Podniósł się z siedzenia Jay.
-Jay ja straciłam dziecko... straciłam nasze dziecko.- Jego mina po chwili spoważniała. Myślałam, że powie jej, że przykro mu, że straciła dziecko, ale ono nie było jego, jednak nie zrobił tego.
-Jaką mam pewność, że to było moje dziecko?- „CO?!!!” Krzyknęłam w sobie, bo moje ciało nie było w stanie wydobyć z siebie żadnego dźwięku.
-Nie spałam wtedy z nikim innym poza tobą- Teraz ja miałam ochotę się rozpłakać. Jay spojrzał się na mnie gwałtownie, jakby przypomniał sobie, że cały czas tu stoję.
-Olga ja...
-NIE ODZYWAJ SIĘ DO MNIE!!!-Krzyknęłam
-ja...
-CO TY? OKŁAMAŁEŚ MNIE, TY
-Nie chciałem, żeby to tak wyszło...- Nie chciałam słuchać go dalej, ze złością wrzucałam swoje rzeczy do walizki. Łzy lały mi się strumieniami po policzkach.
-Hej spokojnie- Poczułam na plecach czyjąś rękę, a dokładniej rękę Toma. Odwróciłam się i spojrzałam na chłopaka.
-Wiedziałeś o wszystkim i mi nie powiedziałeś?!
-Oczywiście, że nie, gdybym wiedział jako pierwszy bym przybiegł i wszystko ci wyśpiewał.- Uwierzyłam mu, on nie miał powodów by kłamać. Chciał być ze mną,a to był dobry sposób by podburzyć mój związek z Jayem.
-Muszę się z tond wynieść jak najszybciej...
-Olga proszę posłuchaj mnie...
-Jay nie mam ochoty z tobą rozmawiać- wydusiłam z siebie przez łzy.
-Ale my wtedy nie byliśmy razem.- Odwróciłam się gwałtownie i spojrzałam na niego gniewnie.
-Tu nie chodzi o to, że z nią spałeś, tylko o to, że mnie oszukałeś.
-Myślałem wtedy...- Przerwałam mu,wiedziałam co powinnam odwiedzić, ale te słowa bardzo dużo mnie kosztowały.
-Idź teraz do Anny, straciła dziecko, najprawdopodobniej twoje! Ona cię teraz potrzebuję.
-Nie mam pewności, że to było moje dziecko.
-Jay...
-Olga ja cię kocham- podszedł do mnie i nachalnie pocałował, nie odepchnęła go, ale też nie odwzajemniłam pocałunku.- Skończyłeś już?
-Proszę...- Szepnął a w jego oczach pojawiły się łzy.
-Idź do niej, ja zostanę żebyśmy mogli spokojnie porozmawiać, ale to już nie dzisiaj.
-Dziękuję- Szepnął i ponownie mnie pocałował. Wyszedł z pokoju a ja ciężko oddychając i płacząc usiadłam.
-Wybaczysz mu?- Zapytał się Tom, który cały czas wszystko obserwował.
-Nie wiem- Stwierdziłam zgodnie z prawdą,bo nie wiedziałam co zrobię.
Przepraszam że taki krótki, następny będzie dłuższy.
Na blogu witam Monę, cieszę się że Ci się podobało, mam nadzieję że tak zostanie. Właśnie tobie dedykuję ten rozdział.

2 komentarze:

  1. AAAAAAAAAAAA. jak ja nie lubię tej wydry Ani i Toma ! Do choinki ! Do dupy !
    Czekam na dalsze losy bohaterów .
    Zapraszam do mnie :
    http://canyouhearme-thewanted.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale akcja! Takiego obrotu spraw się nie spodziewałam... Nie wiem, co powiedzieć na układ Toma i Any, jestem w szoku. I sam fakt, że Jay okłamał Olgę... Co teraz będzie? Zacznie zbliżać się do Toma, ale się dowie, że i on nie był szczery, tylko układał się z tym wrednym babiszonem? A może powróci Josh? Nie mogę się doczekać ciągu dalszego!

    PS. Super, że następny będzie dłuższy :)

    OdpowiedzUsuń