środa, 6 lutego 2013

Rozdział 19

Dzisiaj zespół The Wanted miał koncert. Chłopcy upierali się żebym pojechała z nimi, jednak wmówiłam im że dzisiaj nie czuję się najlepiej i w ostateczności zostałam w domu. Jednak prawdziwym powodem, który sprawił ze nie miałam ochoty jechać z nimi, były fanki gotowe mnie zabić.
Jako że mieli wrócić około północy, a była dopiero czternasta miałam sporo wolnego czasu dla siebie.
Zaczęłam od długiej kąpieli,ich wanna była tak duża, że zmieściły by tam się ze trzy osoby, a w tej chwili miałam ją tylko dla siebie. Po godzinie wytarłam się, ubrałam w wygodny dres i związałam mokre włosy w niesfornego koka.
Gdy posprzątałam po sobie zeszłam na dół pooglądać telewizję. Nie było nic ciekawego więc wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do Josha, u którego na szczęście okazało się że jest wszystko w porządku. Ma nawet nową dziewczynę Vanessę Hudgens. Rozmawialiśmy jeszcze przez pewien czas o różnych pierdołach, a potem pożegnaliśmy się i zadeklarowaliśmy że po nowym roku koniecznie musimy się spotkać.
Siedziałam sobie dalej na kanapie, aż w pewnym momencie telewizja zaczęła mnie denerwować, więc najzwyczajniej w świecie ją wyłączyłam i wtedy usłyszałam piski. Dźwięk dochodził jakby z zewnątrz. Podeszłam do okna by sprawdzić co się dzieję i wtedy zobaczyłam tłum rozwrzeszczanych fanek.
Nie wiedziałam jak na to zareagować, więc tylko upewniłam się że drzwi są zamknięte. I poszłam na górę czekać na chłopaków.
- No nie kurwa znowu!!!- Usłyszałam głos Maxa na dole i zbiegłam tam tak szybko jak tylko mogłam. Gdy ich zobaczyłam, chciało mi się śmiać, ale jednocześnie im współczułam. Każdy z nich miał szminkę na twarzy, ubrania mieli całe poszarpane i z głowy pewnie trochę włosów im ubyło.
-Musimy znów się przeprowadzić!- Powiedział Jay, który cmoknął mnie na powitanie.
-Jak całujesz swoją dziewczynę, to bądź pewny że resztki szminki innej nie jest na twojej twarzy- Tylko on roześmiał się na swoje słowa, cała reszta byłą zbyt zmęczona i przejęta powagą całej sytuacji.
-Może nowy dom załatwimy już po świętach, bo za dwa dni większość z nas wyjeżdża i nie ma sensu brać się za to teraz...
-Tak właściwie to mam inny pomysł...-zaczął Siva- Ja z Nareeshą chlelibyśmy zamieszkać razem, Tom z Kelsey też, Olga już mieszka z Jayem w jednym pokoju. Myślę że to jest właściwy moment by wszyscy zamieszkali osobno.- Każdy zaczął dogłębnie zastanawiać się nad jego słowami. Ja od razu przyznałam mu rację, znaczy ja ich uwielbiam i wiadomo że będzie mi przykro że nie będziemy już mieszkać razem, ale Tom będzie miał dziecko, a coś czuję że Siva się niebawem oświadczy, więc lepiej będzie jak się rozejdziemy.
-Wydaje mi się że to odpowiednia chwila na takie posunięcie- poparł go Tom. Cała reszta później dała się przekonać, najmniej zadowolony tym pomysłem wydawał się Nath, który zdenerwowany udał się na górę.
-Ja z nim pogadam- zaoferował się Max.
-Po co? Żeby go bardziej zirytować ty łysy bez-taktowny idioto.- Max spojrzał się na Parkera i spiorunował go wzrokiem, tamtemu zrobiło się głupio bo najwidoczniej to miał być żart. Nie chciało mi się słuchać dalszej kutni, więc odeszłam od nich i poszłam do pokoju Nathana.
Zapukałam, ale nie usłyszałam słów na które liczyłam.
-Nie chcę z nikim gadać.- Przez myśl przeszło mi żeby odejść, ale ostatecznie postanowiłam zignorować jego słowa.
-Jesteś ubrany?- Krzyknęłam.
-A co to ma do rzeczy?
-Bo wejdę czy mi pozwolisz, czy nie.- Chwilę później drzwi się otworzył, i gestem ręki pokazał mi że mogę wejść.- To powiesz mi po dobroci co się stało, czy będę musiała to z ciebie wydusić?- Usiadłam na fotelu i założyłam nogę na nogę w geście, że tak łatwo nie odpuszczę.
-Oj nic...to takie moje widzimisię...- Nastał chwila ciszy. Wiedziałam że on zaraz się wygada. Z nudów zaczęłam oglądać sobie paznokcie, aż w końcu odważył się przemówić- Boję się po prostu mieszkać sam.
-Nathan Sykes się czegoś boi?- zaśmiałam się, ale szybko skarciłam sama siebie za to co zrobiłam.
-To będzie już taki poważny krok w dorosłość, gdy wyprowadziłem się od mamy był luz bo wiedziałem, że zamieszkam z chłopakami, a teraz... teraz czuje się jakbym naprawdę musiał dorosnąć.-W pewnym sensie wiedziałam o co mu chodzi, ale nie byłam pewna jak powinnam mu doradzić.
-Na pewno dasz sobie radę- wow, jesteś genialna, normalnie wysiliłaś wszystkie swoje szare komórki żeby wymyślić taką odpowiedź.- Jedziecie potem do Ameryki, nagrywacie płytę, i tak więcej cię w tym domu nie będzie, jak będziesz.
-Wiem, ale chodzi o sam fakt- Wydał się być już spokojniejszy.
-W razie czego możesz zawsze wbić się do kogoś do domu pod pretekstem pogaduch i picia.- Posłałam mu szeroki uśmiech.
-Wiesz co? Teraz się nie dziwię że Jay cię kocha, nie mogę uwierzyć że na początku tak cię nie lubiłem.- Ta informacja byłą dla mnie nowością, pomijając fakt że zrobiło mi się odrobinę przykro i niestety dałam to po sobie poznać.- Sorry Olga ja nie chciałem...
-Jakoś przeżyję ten fakt, ważne że się teraz lubimy.- Uściskaliśmy się i wyszłam z pokoju. Usłyszałam że na dole dalej trwa kutnia, zirytowało mnie. Zeszłam do nich i już w połowie drogi słyszałam:
-Głupi jesteś
-Mądry powiedział
-O co wy się jeszcze kłócicie?-Zapytałam.
-O to który pójdzie do Nathana- Odpowiedział mi mój chłopak, a ja dalej nie mogłam uwierzyć w to co oni wyrabiają.
-Właśnie u niego byłam.
-No tak mi się wydawało, że na chwilę zniknęłaś- powiedział Siva i mnie zignorował.
-Z nim wszystko w porządku, możecie się rozejść- Tym razem się posłuchali i każdy skierował się do swoich pokojów. Szybko się przebrałam i poszłam spać.
Następnego dnia pojechałam z chłopakami do studia. Biedna ekipa sprzątająca miała sporo do roboty, bo chłopcom zachciało się bitwy na jedzenie. Spotkałam tam Nareeshę, nie miałam okazji z nią wcześniej na spokojnie porozmawiać, bo poznałam ją w szpitalu. Na szczęście się obie obdarzyłyśmy się sympatią.
Później z Jayem poszłam kupować prezenty dla jego rodziny, a potem rozłączyliśmy się i kupiliśmy prezenty dla siebie nawzajem.
Wróciliśmy do domu na wieczór, zaczęłam pakować, bo z samego rana wyjeździliśmy. Przed pójściem spać między mną a Jayem rozwinęła się ciekawa konwersacja dotycząca mieszkania.
-Mam nadzieję że chcesz zamieszkać ze mną- spojrzał się na mnie.
-Właściwie to my już mieszkamy razem
-Dobrze, chciałem się tylko upewnić- Obejrzeliśmy jeszcze jakiś głupi serial i wtedy usłyszeliśmy natrętny dzwonek do drzwi, który postawił na nogi cały dom.
-Zignorujcie, to pewnie jakaś fanka- Powiedział Siva, gdy wszyscy wyszli na korytarz.
-Jeżeli tak to pójdźmy otwórzmy dajmy autograf i niech kurwa pozwoli nam spać.- Zostałam zmuszona by zejść z nimi na dół, jednak niechętnie to zrobiłam. Otworzyli drzwi i wszyscy byli zszokowani gdy zobaczyli tam Annę.
-Czego tu chcesz- warknął Jay
-Nie musiałabym przychodzić gdybyś czasem ładował telefon.
-To tak można? Ja ciągle kupowałem nowe- Spojrzała się na niego ze złością.
-Jestem w ciąży
-Gratuluję, przyśle prezent- odpowiedział.
-Jestem w ciąży z tobą- Przecież on mówił ze z nią nie spał, pewnie ona kłamie, albo on.
-Ja wiem że w szkole nie byłaś najlepsza, ale żeby zajść w ciąże trzeba z tym kimś uprawiać sex, no chyba że jesteś wiatropylna.
-To twoje dziecko.
-Nie wydaje mi się- odpowiedział, złapał mnie za rękę i poszedł na górę. Gdy przekroczyliśmy próg naszego pokoju postanowiłam wyjaśnić tą całą sprawę.
-Jay, czy ty z nią spałeś?
-Oczywiście że nie, przecież bym cię nie okłamał, to po prostu jakaś jej głupia zagrywka- Nie byłam co do tego do końca przekonana, ale postanowiłam że mu uwierzę.
Następnego dnia pojechaliśmy do jego rodziców. Droga zajęła nam cztery godziny,podczas niej śmialiśmy się i rozmawialiśmy, ale mimo wszystko atmosfera była napięta.
Zajechaliśmy pod ładny duży dom. Wysiedliśmy z samochodu, Jay wziął walizki i udaliśmy się pod drzwi. Po chwili otworzyła nam zadbana kobieta mniej więcej mojego wzrostu, szczupłą kobieta w krótkich włosach i okularach.
-Witaj kochanie- rzuciła się na syna i wyściskała go za wszystkie czasy.
-Cześć mamo- odpowiedział i się zaśmiał. Miło mi się zrobiło gdy na nich patrzyłam.
-A ty zapewne jesteś Olga- powiedziała i mnie również uścisnęła, co było dla mnie nie małym szokiem.
-Tak, miło mi panią poznać.
-Jaką panią? Jestem Maureen - Kobieta się uśmiechnęła i zaprowadziła nas do salonu.
-A gdzie reszta?- Zapytał się loczek.
-Pojechali na zakupy, za jakąś godzinkę powinni wrócić, a wy w tym czasie lećcie na górę się rozpakować.- Gdy znaleźliśmy się w jego pokoju byłam w małym szoku. Na ścianach wisiały zdjęcia rożnych popularnych tancerzy, oraz samego tańczącego Jaya.
-Nie mówiłeś że tańczysz
-Bo już nie tańczę- odpowiedział wymijająco. Pooglądałam jeszcze jego stare zdjęcia i pośmiałam się z tego, że prostował włosy.
-Choć zanim przyjadą pokażę ci moją drugą największą miłość- powiedział i pociągnął mnie za rękę na korytarz na końcu którego stało terrarium.
-Co to jest?- Zapytałam się go.
-Moja jaszczurka Tia, -powiedział i wyciągnął zwierze.
-Tia poznaj Olgę- wręczył mi ją na ręce, a ja nie bardzo wiedziałam jak ją trzymać by nie zrobić jej krzywdy, więc komicznie musiało to wyglądać.
-Nie bój się- powiedział do mnie i pogłaskał zwierzę.
-Nie boję się-Zabrał ją a mi ulżyło, przynajmniej miałam pewność że nic jej nie zrobię. Jay pewnie dłużej gadał by ze swoją jaszczurką, ale usłyszeliśmy zamykane drzwi.
-Chodź poznasz resztę mojej rodziny- zeszliśmy na dół i zobaczyłam tam trójkę rodzeństwa i zapewne ojca Jaya.
-Cześć wszystkim- krzyknął i uściskał się z każdym po kolei -To jest Olga, moja dziewczyna
-Wiemy z gazet- powiedział chyba najmłodszy męski członek rodziny.
-Więc ten opryskliwy to jest Sean- podałam rękę chłopakowi.
-To jest mój brat bliźniak Tom- uśmiechnęłam się.
-Tylko uważaj nie pomyl ich w nocy- zaśmiał się tata Jaya. Za tę uwagę od razu go polubiłam.
-To jest mój tata.
-Miło mi wreszcie poznać dziewczynę mojego syna.
-A to moją siostra Eleanor- Dziewczyna chyba z najmniejszym entuzjazmem mnie przyjęła.
Przeszliśmy do salonu i wszyscy usiedliśmy, zaczęła się rozmowa, która w moim odczuciu bardziej wyglądała jak przesłuchanie.
-Jak się poznaliście?- Zapytał się ciekawski młodszy brat Jaya.
-Pracowała przez jakiś czas u nas jako pomoc domowa.
-Sprzątaczka? Nie ma co Jay wysoko mierzysz.- Zaśmiała się Eleanor, a mi zrobiło się przykro.
-Właściwie to jestem dziennikarką- powiedziałam cicho.
-Tak, a w jakiej w jakiej gazecie pracujesz?
-Chwilowo nie pracuję...
-Więc bezrobotna sprzątaczko-dziennikarka, na pewno nie jesteś z moim bratem dla pieniędzy.- Powiedziała sarkastycznie, a mi do oczu podeszły mi łzy i zrobiło mi się strasznie przykro.
-Eleanor!!! Jak ty się zachowujesz!!!- krzyknęła Maureen.
-Prawda zawsze boli- rzuciła dziewczyna i wyszła z salonu.
-Nie przejmuj się nią kochanie- Jay szepnął mi na ucho. Zacisnęłam zęby i tłumiłam w sobie ochotę płaczu. Dalsza rozmowa nie była już tak nie miła, ale ulżyło mi gdy już zaczęliśmy się rozchodzić.
-Słońce jak jesteś zmęczona to idź już na górę, ja napiję się jeszcze piwa z bratem i ojcem
-Oczywiście- Odpowiedziałam i starałam się trafić do pokoju, niestety miałam z tym małe problemy, jednak w końcu mi się udało.
Kolejny rozdział za nami, przepraszam za taką przerwę.
Podłapałam pomysł z innego bloga i po prawej stronie znajdziecie podstronę na której będziecie mogli zadawać pytania bohaterom.
Następny rozdział pojawi się niebawem. :D

6 komentarzy:

  1. Beznadziejne opowiadanie, jesteś pojebana. Nie masz własnego życia dlatego musisz uciekać w Fantazy. Usuń lepiej tego bloga, żal mi cię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wszystkim ludziom, którzy posiadają mózg jest żal ciebie. Zajmij się czymś produktywnym, a nie z zazdrości wypisujesz głupie komentarze. Jak wyda powieść i zarobi krocie, to ci zagra na nosie.

      Usuń
  2. Rozdział wspaniały!
    "Żeby go bardziej zirytować ty łysy bez-taktowny idioto" - to mnie bardzo rozśmieszyło, podobnie jak zacałowani przez fanki chłopacy (i jeszcze dziewczyny wzięły sobie włosy do sklonowania pewnie, haha).
    Podjęta decyzja o ruszeniu w swoją stronę. To dobrze, ale będę tęsknić za takimi scenkami jak tutaj (kiedy nie zauważyli, że Olga poszła porozmawiać z Nathem i sami się kłócili, który pójdzie :P)
    W ogóle czy mi się wydaje, czy ty tutaj grunt dla tej dwójki szykujesz? Wydawało mi się, że z Olgą i Jayem wszystko dobrze, nagle jednak pojawia się Anna w ciąży. Jay powiedział wcześniej, że się z nią nie przespał, no ale to, w jakich okolicznościach Olga ją widziała po raz pierwszy temu przeczy, pdoobnie jak brzuch. Hmm... Niczego nie jestem pewna, dlatego tak się ekscytuję.
    No i Olga poznała rodzinkę chłopaka. Dlaczego Eleanor była dla niej taka niemiła?

    OdpowiedzUsuń
  3. aah, nie ma to jak hejtować z anonima! :D to takie odważne :D
    nie przejmuj się takimi komentarzami i dawaj next ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. ahh ty anonimku. odwazny jestes :D nie przejmuj sie takimi idiotami . :D rozdzial cudny a ta eleanor jest jakas pojebana ;/ wenyy bo chce nastepny! <333/@werathewanted

    OdpowiedzUsuń
  5. ahh ty anonimku. odwazny jestes :D nie przejmuj sie takimi idiotami . :D rozdzial cudny a ta eleanor jest jakas pojebana ;/ wenyy bo chce nastepny! <333/@werathewanted

    OdpowiedzUsuń