sobota, 26 stycznia 2013

Rozdział 16



Wczoraj niestety nie doczekałam się już na telefon od Josha. Zasnęłam w jakiejś dziwnej pozycji co zaowocowało w dzisiejszy ból karku.
Poszłam wzięłam prysznic i ubrałam się w czarną spódnicę do kolan z wysokim stanem, oraz białą bluzkę pod spód.
Gdy skończyłam się szykować zeszłam na dół do kuchni. Zrobiłam sobie płatki z mlekiem i zaczęłam jeść.
-Cześć- Usłyszałam głos Maxa. Odwróciłam się i zobaczyłam go w samych bokserkach.
-Cześć- Poczułam się dość skrępowana ze względu na jego strój, a raczej jego brak.- Nie masz ubrań?
-A co? Krępuje cię moje idealne ciało?- Zaczął się śmiać i naprężył klatę.
-Nie, ale wolę cię ubranego- Odpowiedziałam i wróciłam do jedzenia. Po chwili wszedł Tom, również bez koszulki.
-Hej
-Czy wy do jasnej cholery nie macie ubrań?- Spojrzał się na mnie pytająco, a potem na Maxa.
-Jesteśmy zbyt przystojny i nie może się skupić na niczym innym poza nami.- Spiorunowałam go wzrokiem. Nie zrobiło to na nich jednak najmniejszego wrażenia, bo przez dziesięć minut dyskutowali nad tym, który bardziej na mnie działa.  Ta rozmowa pewnie trwałą by dłużej gdyby nie fakt że udałam się do pracy.
Gdy tylko weszłam dostałam masę papierów do wypełnienia. Musiałam skakać i kontrolować stażystów. Później sprawdzałam ich pracę i załatwiałam dla nich szkolenia. Jednym słowem dawno nie miałam takiego urwania głowy. Zanim się ze wszystkim uwinęłam było już dobrze po dwudziestej. Zgarnęłam kilka swoich rzeczy i chciałam wrócić do domu, jednak wtedy zadzwonił Josh i powiedział ze już jest.
Od razu pojechałam do hotelu w którym się zatrzymał. Zapukałam drzwi i po chwili rzuciłam się na półnagiego Josha.
-Serio? Czy dzisiaj nikt się dzisiaj nie ubiera?- Powiedziałam gdy się od niego odsunęłam.
-Mi też cię miło wreszcie widzieć- Odpowiedział i się uśmiechnął.-Masz wygodniejsze ubrania?- Zapytał się mnie.
-Nie, przyjechałam tu prosto z pracy- Zaczęłam zastanawiać się o co mu chodzi.
-Zejdziemy na dół do butiku i coś ci kupimy.- Stwierdził i sam ubrał się w dresy i luźny T-shirt.
-Co my będziemy robić?
-To taka bardzo skuteczna terapia, sama zobaczysz.- Uśmiechnął się, złapał mnie za rękę i wyciągną z pokoju. Szybko pobiegliśmy do sklepu. Kupił mi dresy, jakąś bluzkę i wygodne buty. Gdy się przebrałam, wsiedliśmy w taksówkę i podjechaliśmy pod jakiś klub sportowy.
-Będziemy ćwiczyć?- Spojrzała się zdziwiona na niego.
-Lepiej- Odpowiedział.
Weszliśmy do środka, Josh zaprowadził nas do jakiejś sali. Zapalił światło a przed nami stały dwa manekiny treningowe.
-Łap- rzucił w moją stronę dwie rękawice bokserskie.
-Uważasz że to mi pomoże?- Kiwną głową. Po chwili oboje jak szaleni zaczęliśmy, wyżywać wszystkie swoje frustracje. Po pół godzinie zmęczeni usiedliśmy na ławce, zaczęłam się śmiać, a Josh zareagował tak samo.
-Mówiłem że to będzie zbawienne, teraz kolacja?
-Jest po dwudziestej drugiej
-I co z tego, nigdy nie jest za późno na jedzenie.
W dresie, cali spoceni i rozczochrani udaliśmy się do eleganckiej restauracji. Miny ludzi były bezcenne, a my jakby nigdy nic siedliśmy sobie przy wyznaczonym stoliku i zamówiliśmy przystawki.
-To opowiadaj co się wydarzyło?- zaczęłam mu streszczać całe moje życie od pobytu w Londynie. Słuchał z wielką uwagą za co byłam mu strasznie wdzięczna.- Wniosek jest jeden ty go kochasz, a on kocha ciebie.
-Teraz jest z nim ta cała Anna.
-Chce wzbudzić w tobie zazdrość i robi to całkiem skutecznie.
-Już sama nie wiem co mam powinnam teraz poczynić.- Spojrzałam się na niego. Zrobiła się strasznie napięta atmosfera, ale wszystko rozładowała siedząca za nami kobieta, która narzekała że turyści teraz to nawet nie wiedzą jak się ubrać.
-Powinnaś z nim porozmawiać.
-Chyba już nie mam na to ochoty.
-To może my spróbujemy wzbudzić w nim jeszcze większą zazdrość- Spojrzałam się na niego pytająco, a chwilę później uśmiechnęłam się. Przystanęliśmy na to oboje. Gdy zjedliśmy wsiadaliśmy do taksówki i pojechaliśmy do mnie. W salonie siedzieli wszyscy łącznie z Anną.
-Cześć
- Hej co ty tu robisz z Joshem Hutchersonem?- Spytał się mnie zdezorientowany Nath.
-Rozumiem że fani- Zaśmiał się uroczo mój towarzysz.
-To jest właśnie ten Josh- Odpowiedziałam i uśmiechnęłam się.
-Chcecie się dołączyć?- Zapytał się Max, na co Jay posłał mu mordercze spojrzenie.
-Chętnie- odpowiedział. Usiedliśmy na kanapie i on objął mnie ramieniem.
 Zaczęliśmy rozmawiać, aż w końcu zaczęło się robić nudno dlatego Nath zareagował.
-Zagrajmy w butelkę- nikt nie odpowiedział wielkim entuzjazmem.
-To gra dla dzieci- Wtrącił Tom.
-Czyli w sam raz dla ciebie- Chłopak zignorował jego zdanie i poszedł p pustą butelkę po coli.- Kręcę pierwszy- Zakręcił i wskazało Sive.
-Pytanie czy wyzwanie?
-Wyzwanie- odpowiedział pewnie chłopak.
-Pozmywaj po kolacji
-Co? To nie fair- Wszyscy jednak zgodziliśmy się że takie zadanie może być, jednak miał najpierw zakręcić butelką. Wypadło na Annę- Pytanie czy wyzwanie?
-Wyzwanie
-Zmyj cały makijaż- Ponownie się zaśmialiśmy. Dziewczyna z Sivą zniknęli z salonu. Po chwili ona wróciła wyglądając znacznie gorzej. Była zła widząc naszą reakcję.
-Pewnie zrzuciłaś od razu z dwa kilo- Prychnął Tom, jednak ona szybko spiorunowała go wzrokiem i się zamknął. Po chwili butelka z powrotem zaczęła obracać się na podłodze, na moje nieszczęście wypadło na mnie.
-Pytanie
-Z iloma facetami spałaś?- No tak, mogłam się spodziewać idiotycznego pytania.
-Z żadnym.- Odpowiedziałam zgodnie z prawdą. Spojrzałam się na Jaya. Na jego twarzy malowało się coś pomiędzy ulgą a poczuciem winy.- Moja kolej- Wprawiłam butelkę w ruch, a w między czasie dołączył do nas Siva. Wypadło na Josha, byłam nawet z tego zadowolona.
-Wyzwanie
-Rozbierz się do bielizny
-A rano kazałaś nam się ubierać- Strzelił udawanego focha Max.  Po chwili mogliśmy podziwiać bieliznę Josha. Teraz on kręcił i wypadło na Jaya.
-Wyzwanie
-Pocałuj dziewczynę którą kochasz- Czekałam aż Jay pocałuję Annę, ale wtedy on podszedł do mnie i to mnie pocałował. Był to jeden z tych pocałunków które będzie się pamiętać do końca życia.
-Jay!!! Co ty robisz?!- Krzyknęła blondynka, która poderwała się z ziemi.
-Przykro mi, ale nie kocham cię.
-Ale jak to? Po prostu mnie wykorzystywałeś? Pożałujecie tego wszyscy!!!- Krzyknęła i zniknęła za drzwiami. Nie wiedziałam jak mam się teraz zachować, ale wtedy Josh szepnął mi do ucha.
-Nie ma za co, teraz twoja kolej.- Wstał ubrał się i pożegnał. Umówiliśmy że się jeszcze jutro spotkamy.  Odprowadziłam go do drzwi, a gdy wróciłam w salonie został tylko Tom z Maxem.
-Nie spierzecie tylko teraz tego- Powiedział do mnie Tom, a ja poszłam na górę i zapukałam do jego pokoju Jaya.
-Proszę- Nacisnęłam na klamkę i przekroczyłam próg pokoju. Gdy mnie zobaczył podniósł się  z pozycji leżącej i usiadł.
-Hej- powiedziałam i  zajęłam miejsce obok niego. Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Moje serce zaczęło szybciej walić- Przykro mi że nie wyszło si z Anna
-A mi nie- Również był skrępowany.
-Słuchaj przepraszam cię
-To ja powinienem cię przeprosić…-  Chciał powiedzieć coś więcej jednak go pocałowałam. Chwilę był zdezorientowany, ale potem odwzajemnił pocałunek.
-Zmieniłaś zadanie?
-Po prostu przestałam się bać swoich uczuć- Przytulił mnie i pocałował w czoło.
-Nie spałem z Anną- powiedział a ja się dziwnie na niego spojrzałam, jakoś nie chciało mi się wierzyć w jego słowa.
-Ta jasne
-Poważnie, znaczy ona spała tu, ale między nami nic poważniejszego nie zaszło, mówiłem jej że nie chcę się śpieszyć, to miało tylko wzbudzić zazdrość w tobie- Jeszcze mocniej się w niego wtuliłam.
Później włączyliśmy film, i oglądaliśmy go leżąc wtuleni w siebie. W takiej pozycji też zasnęliśmy.
***
Jestem w domu!!! Tak się z tego cieszę, zapomniałam już jak wygląda. Przepraszam za dłuższą przerwę, ale te wszystkie badania zabrały mi większość czasu.
Co do rozdziału postanowiłam zrobić happy.
Mam nadzieję że przypadł wam do gustu.

8 komentarzy:

  1. Słodko na końcu... *_*
    Świetny rozdział! ♥
    A ja już myślałam, że będzie z Joshem :D
    Czekam na kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Aaaaa!!! Jaram się jak Zgredek skarpetkami! Najwspanialszy rozdział!
    "Pewnie zrzuciłaś od razu z dwa kilo- Prychnął Tom" - kurde, kocham gościa. Po prostu świetnie go wykreowałaś, tak... prawdziwie. Dobrze podsumował tę pindę. W ogóla gra w butelkę świetnie opisana, Jay mnie zaskoczył. Spodziewałam się, że Josh i Olga będą musieli poudawać parę, żeby wzbudzić w nim zazdrość (a on robił to samo), no ale to i lepiej dla mnie, że nie muszę się stresować. Fajnie że dziewczyna skumała się z Joshem, scena z boksem, a potem kolacją była słodka. No ale ja kibicowałam Olay (Olga i Jay, tak sobie wymyśliłam :P).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję powrotu do domu, bardzo się cieszę razem z Tobą!
      Pozdrawiam i życzę weny do dalszego pisania :*

      Usuń
  3. zajebiste opowiadanie choc nie czytałam go od początku to i tak mi się podobał szkoda ze Nathana nikt nie wylosował;) mam pytanie mogłabyś napisać tak któtki opowiadanie o mnie i Nathanie proszę ale jeśli nie to rozumiem >

    OdpowiedzUsuń
  4. jejuu jaki cudnu i happy .! pogodzili sie ! taak xxx i'm very happy ze wrocilas do domu! czekam na nexxra i wenyy sloncee xxx @werathewanted

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sorry za bledy ale na komorce pisalam xx

      Usuń