czwartek, 22 listopada 2012

Rozdział 9



Wpatrywałam się w drzwi. Miałam ochotę odwrócić się i uciec jak najdalej. Ale nie mogłam tego zrobić. Położyłam rękę na klamce. Dość długo ją tam trzymałam zanim odważyłam się nacisnąć klamkę i pchnąć drzwi. Lecz w końcu musiałam się przełamać i zrobiłam to. Gdy stanęłam w progu drzwi, zobaczyłam całą piątkę wygłupiającą się na kanapie. Dalej stałam jak wryta, bałam się ruszyć, a tym bardziej coś powiedzieć. Nie wiedziałam jak zareagują na mój widok, albo co Nathan zrobi. Po chwili mnie zauważyli, i momentalnie spoważnieli . Byli w szoku, i to nie małym.
-Olga!- Krzyknął Jay. Poderwał się z miejsca i podbiegł mnie przytulić. Gdy się odsunął, spojrzałam na niego. Na jego twarzy malowała się ulga oraz troska. –Czemu zniknęłaś bez pożegnania? Nawet nie masz pojęcia jak się o ciebie martwiłem.- Ponownie mnie przytulił, ale tym razem to ja się od niego odsunęłam.
-Właśnie dlaczego się nic nikomu nie powiedziałaś?- Zapytał się Tom. Zrozumiałam że Nathan nie wymyślił żadnej bajeczki o tym jak zniknęłam.
-Długa historia, której nie mam ochoty wam opowiadać, muszę przeprowadzić z wami wywiad więc nie utrudniajcie mi pracy, potem ponownie zniknę z waszego życia.
-Ale dlaczego?- Max był wyraźnie tym faktem przejęty- Zrobiliśmy coś co naprawdę aż tak cię zraniło?
-To chodzi o mnie, prawda?- Wtrącił się Tom zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć
-Poniekąd- odpowiedziałam i spojrzałam w dół wtedy zrozumiałam że nic już do niego nie czuję, w tym momencie stał mi się po prostu obojętny.
-Przepraszam- powiedział patrząc w ziemię
-I myślisz że rzucę ci się w ramiona i będziemy przyjaciółmi i wszystko będzie dobrze, to nie bajka.
-Przepraszam, naprawdę myślałem że jest między nam chemia
-Chyba sam kwas- przerwałam mu
-Naprawdę coś do ciebie czułem, nie kłamałem… gdyby nie było Kelsey
-Ale do jasnej cholery ona jest!!!- Starałam się być silna, ale tak naprawdę to miałam ochotę się rozpłakać.
-Proszę zostańmy przyjaciółmi, co nam stoi na przeszkodzie?
-Życie Tom, życie- Nie miałam już więcej siły odwróciłam się i wybiegłam. Na szczęście nie poszli za mną. Zaczęłam szukać Dylana po chwili mi się to udało.
-Dylan przeprowadź z nimi wywiad, błagam cię- Był zdziwiony moją postawą
-Ale czemu aż tak…- Było wiadomo że jest zdziwiony moją postawą
-Błagam, następnym razem ja zrobię coś za ciebie, proszę- po policzkach zaczęły mi spływać łzy.
-Zrobię dzisiaj wszystko za ciebie idź do domu.- Spojrzał na mnie przejęty. Byłam mu za to wdzięczna bo nie dała bym rady nic zrobić.  Wróciłam do domu, gdy tylko przekroczyłam jego próg zaczęłam płakać. Rozebrałam się i położyłam się spać.
Obudził mnie dzwonek do drzwi. Zarzuciłam szlafrok i poszłam otworzyć ku mojemu zaskoczeniu w drzwiach stał Jay.
-Po co tu przyszedłeś?- Zapytałam się resztkami sił jakie mi pozostały po dzisiejszym dniu.
-Bo tęskniłem za tobą, naprawdę mi ciebie brakowało, nie odsuwaj mnie od siebie naprawdę mi na tobie zależy- Patrzyłam się pusto przed siebie. –Wpuścisz mnie?- Otworzyłam szerzej drzwi i udałam się do salonu, a on podążał za mną. Zajęłam miejsce na kanapie i ręką wskazałam że może usiąść. -Rozumiem że to co Tom zrobił musiało cię zaboleć i to bardzo, ale to nie jest powód by kończyć z nami przyjaźń. Naprawdę cię polubiliśmy- Spojrzałam na jego twarz która wyrażała troskę. Zaczęłam płakać, nie wiedziałam co mu odpowiedzieć. Jay przesiadł się obok mnie i przytulił. Wtuliłam się w jego klatkę piersiową i rozryczałam się już na dobre. Chłopak swoją ręką zaczął gładzić moja plecy. Czułam się bezpiecznie. Pierwszy raz od dłuższego czasu. Miałam wrażenie że mogę mu zaufać całkowicie i zdałam sobie sprawę że przez ten tydzień to właśnie za nim tęskniłam najbardziej. W końcu się uspokoiłam i przestałam płakać. Siedzieliśmy wtuleni w siebie, bo właśnie to sprawiało że oboje czuliśmy się dobrze. Długo jednak nie pozostaliśmy w ciszy po usłyszałam ponowny dzwonek do drzwi.
-Ja pójdę otworzę- Znikną z salonu, a po chwili ponownie pojawił się w nim z Dylanem.
-Widzę że już się lepiej czujesz- powiedział oskarżycielskim tonem- było powiedzieć że chcesz się zerwać z pracy by się zabawić ze swoim chłopakiem- Nie miałam pojęcia że on tak to może odebrać.
-On nie…- starałam się wytłumaczyć ale mi na to nie pozwolił
-A wiesz drogi kolego że wczoraj się ze mną po randce przespała- Nie wierzyłam w to co słyszę. Spojrzałam na Jaya i zobaczyłam ból. To on jest tym drugim członkiem the wanted zakochanym we mnie a ja idiotka tego nie zauważyłam.
-Nie wierzę, jednak miałaś rację zniknij z naszego życia!!!- krzykną loczek i wybiegł z mojego mieszkania. Nawet nie miałam najmniejszej szansy by go zatrzymać.
-Czemu to zrobiłeś?!- Krzyknęłam.
-Albo będziesz moja, albo nie będziesz nikogo.- Powiedział i pocałował mnie. Starałam się od niego odsunąć jednak on był silniejszy i mi na to nie pozwolił. Zaczął mnie rozbierać, a ja z całej siły starałam się wyrwać.
-Nie opieraj się bo wtedy będę musiał użyć siły a nie chcesz tego, prawdą?- Nie posłuchałam go, więc po chwili poczułam cios w głowę i jedyne co pamiętam to twarz Jaya który odciągał Dylana. Potem zasnęłam. Obudziło mnie ostre białe światło, rozejrzałam się i zobaczyłam że jestem w szpitalu. Rozejrzałam się po Sali i zobaczyłam całe The Wanted.
-Co ja tu…- Chciałam podnieść głowy jednak nie dałam rady.
-Obudziła się, idźcie po lekarza- powiedział Jay który po chwili był przy moim łóżku i trzymał mnie za rękę. –Tak bardzo cię przepraszam nie powinien był mu wierzyć.
-Dzień dobry pani Lowe, jak się pani czuję?- Zapytał się wchodzący lekarz
-W miarę- odpowiedziałam, lekarz poświecił mi latarką po oczach i zrobił jeszcze kilka jakiś dziwnych badań.
-Miała pani lekkie wstrząśnienie mózgu, jutro panią wypiszemy, a teraz przepraszam- powiedział i wyszedł z Sali.
-My pojedziemy do domu, a Jay z tobą zostanie- powiedział Max
-Nie, nie trzeba niech on też jedzie- miałam jednak nadzieje że on zostanie, bardzo go lubiłam.
-Zostanę lepiej żebyś teraz z kimś była- powiedział i usiadł na krześle przy moim łóżku.
-Dobra to do jutra- powiedzieli i wyszli.
-Spróbuj zasnąć powiedział- Zamknęłam oczy jednak nie dałam rady zasnąć. Starałam się miarowo oddychać by on myślał że śpię, by się o mnie nie martwił.
*****
Nie wiem co się dzieje z moją weną
Po prostu nie mogłam napisać tego rozdziału
przepraszam was za niego.
Postaram się teraz pisać lepiej.
Nie zadedykuję nikomu tego badziewia. 
Na przeproszenie macie chłopców którzy odpowiadają na pytanie kto jest największą zdzirą w zespole.

3 komentarze:

  1. BADZIEWIA?! O TY CIOTO! JAK MOŻESZ TAK MÓWIĆ!
    ostatnio mam fazę na nazywanie każdego ciotą ;p wybacz xd
    rozdział jest świetny, jeszcze raz zaprzecz!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakie badziewie?! Kochana, ten odcinek mnie poruszył do głębi! Był cudowny! Normalnie czytałam z gulą w gardle, tyle się działo.
    Najpierw denerwowałam się na Toma za jego tupet i bezczelność w informowaniu że "co złego to nie on, Kelsey, blah, blah, blah" oraz Natha, który nawet nie pofatygował się poinformować kolegów, że praktycznie wypieprzył Olgę z mieszkania. Potem słodka scenka z Jayem, zwrot akcji i pojawienie się Dylana. Dodatkowo dziewczyna zrozumiała, że to Loczek jest jej kolejnym adoratorem, a tu takie chamstwo ze strony jej kolegi z pracy. Całe szczęście bohater czuwał, nie mogę się doczekać dalszego ciągu!
    Dziękuję też za nominację, moja droga, wiele ona dla mnie znaczy :*

    OdpowiedzUsuń
  3. jejciu świetny rozdział ;) jejciu nie wiem co mam powiedzieć ;) rozdział był świetny, cudowny :) czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń