sobota, 24 listopada 2012

Rozdział 10



   Długo nie mogłam zasnąć. Jedyny plusem było to  że mogę spokojnie pomyśleć. Nie mogłam przestać zastanawiać się jak to możliwe, że Dylan to psychol. Przecież on był taki miły i uczynny. Wskazała bym go jako ostatnią osobę zdolną do takiego czynu. Dziwi mnie fakt, czemu nie jestem ani zła, ani przerażona. Miałam wrażenie że to zdarzenie jest mi obojętne. Czyżby te lata w Polsce sprawiły że przygotowałam się na tego typu sytuację? Jedno wiedziałam teraz na pewno, tym razem tego tak  nie zostawię. Zgłoszę próbę gwałtu na policję. Zresztą jestem pewna że Jay nie dopuści żeby uszło mu to na sucho. Właśnie Jay, on jest we mnie zakochany. Ale czy aby na pewno? Sama nie wiem jak chciała bym żeby ta odpowiedź brzmiała. Sama nie wiedziałam co do niego czuję. Tylko jednego byłam pewna w tym momencie, że nie mogę się teraz z nikim spotykać. A już z pewnością nie wtedy kiedy nie jestem pewna swoich uczuć . Nie chcę być taka jak Tom. Zwodzić go, a potem wylać na niego kubeł zimnej wody. Znaczy zawsze pozostaje mi jeszcze jedna opcja, ale nie wydaję mi się żeby tym razem tak łatwo pozwolili mi zniknąć.
   Usłyszałam chrapanie. Spojrzałam na Jaya który spał z głową położoną na moim łóżku. Uśmiechnęłam się na jego widok. Powoli czułam jak odpływam i oddalam się w słodkie objęcia snu.
-Olga, obudź się lekarz przyniósł wypis- Otworzyłam oczy i zobaczyłam Loczka i lekarza.
-Proszę tylko tu podpisać i może się pani zbierać do domu.- Chwyciłam drżącą ręką długopis, i niezdarnie nabazgrałam swoje imię i nazwisko.-Tutaj proszę jeszcze zwolnienie z pracy na najbliższy miesiąc. Powinna pani porządnie odpocząć.- Chwyciłam za kartkę. Szczerze mówiąc cieszyłam się że nie będę musiała pojawiać się tam przez pewien czas.
-Do widzenia, proszę wracać do zdrowia- powiedział i wyszedł.
-Do widzenia.
-Wysłałem chłopaków żeby cię spakowali, i zawieźli rzeczy do nas. A Nathan zaraz powinien zjawić się z rzeczami w które się ubierzesz.- Dopiero po chwili zrozumiałam jego słowa i zdałam sobie sprawę że chcą żebym z powrotem z nimi mieszkała.
-Jak to do was?
-No normalnie, chyba nie myślisz że pozwolimy ci teraz zostać samej?- Spojrzał się na mnie jak na głupią. Ale w sumie mogłam się tego domyślić że będą tego chcieli.
-Ja nie myślę ja to wiem, nie wprowadzam się do was. Dam sobie radę sama.- Starałam się być pewna siebie, lecz wiedziałam że on raczej się na to nie nabierze.
-Nie ma nawet takiej opcji
-Zapominasz że jestem dorosła- Wstałam z miejsca by wyglądać bardziej poważnie jednak nawet z moim metrem siedemdziesiąt pięć, przy nim wyglądałam na mlutką.
-Nie zapominam po prostu się o ciebie martwię
-To może przestań! Nie jestem dzieckiem, doceniam twoją pomoc, ale nie z całym szacunkiem nie muszę cię słuchać, więc albo w tej chwili odwieziecie mnie do MOJEGO domu, albo zadzwonię po taksówkę i sama tam pojadę!- Naprawdę się zdenerwowałam nie chciałam żeby mnie niańczyli. Nie potrzebowałam żyć ze świadomością że jestem ich problemem.
-W takim razie my wprowadzamy się do ciebie- wciąż był spokojny, jakby był przygotowany na moje humorki.
-Tym bardziej nie
-Wybieraj albo pierwsza, albo druga opcja.
-Wybieram trzecią, zamieszkam sama, bo nie mam pięciu lat do jasnej cholery!!!- Byłam na serio zdenerwowana, przestałam lubić jak ktoś mi mówi co mam robić.
-Hej, przyniosłem ci ubrania- powiedział nieśmiało wchodzący Nathan. Chwyciłam ze złością za bluzkę i jeansy i poszłam do łazienki się przebrać. Gdy wyszłam chwyciłam za torbę i chciałam wyjść, ale zatrzymał mnie Jay.
-Gdzie się wybierasz?
-Złapię taksówkę i sama sobie pojadę do domu skoro ty nie chcesz mnie zawieść.- Powiedziałam i po chwili zobaczyłam jak się schyla. Podniósł mnie i przerzucił przez ramię i zaczął wynosić z pokoju. –Puść mnie ty idioto- zaczęłam walić go pięściami po plecach, jednak on nie reagował. Tylko zniósł mnie do samochodu. –Czy ty skretyniałeś do końca?
-Po prostu się o ciebie martwię- powiedział i zamknął drzwi. Gdy Nath wsiadł ruszyliśmy w stronę domu chłopaków. Gdy znaleźliśmy się pod ich domem Jay otworzył mi drzwi i zapytał się- Pójdziesz sama czy tam też mam cię zanieść?
-Odwal się- powiedziałam i wyszłam. Skierowałam się do drzwi i od razu udałam się do salonu w  którym czekałam reszta chłopaków.- Gdzie jest teraz mój pokój?
-A może najpierw cześć
-Dajcie jej spokój na razie, porwaliśmy ją przed chwilą- powiedział Nathan.
-To całkowicie zmienia postać rzeczy- uśmiechnął się do mnie Max- Tam gdzie wtedy słoneczko.
    Bez słowa udałam się do mojego nowego starego pokoju. Położyłam się na łóżko zasnęłam.
Gdy się obudziłam byłam przykryta kocem, a za oknami było już ciemno. Siedziałam bez celu na łóżku i wpatrywałam się bezmyślnie w ścianę. Wiedziałam że oni zrobili to dla mojego dobra, ale nie chciałam żeby narzucali mi swoje zdanie. Usłyszałam pukanie do drzwi.
-Proszę- w progu drzwi stał Nath- Czego chcesz?
-Przyszedłem cię przeprosić, nie powinienem był cię wtedy wyrzucać, to było chamskie i głupie z mojej strony. Mam nadzieję że mi wybaczysz.- Powiedział i usiadł obok mnie.
-Jasne rozumiem co tobą kierowało, nie mam żalu-  zapowiedziałam zgodnie z prawdą nei mogłam go obwiniać za to że martwi się o zespół. Objął mnie ramieniem i powiedział
-Choć na kolację- Wyszłam za nim z pokoju. Gdy on wpadł do kuchni i krzyknął
-DAWAĆ GOFERY!!!
-Nie mówi się gofery tylko gofry- poprawił go Siva
-NIE PIERDOL TYLKO SMARUJ DŹEMOREM- Po raz pierwszy od kilku dni szczerze zaczęłam się śmiać. Później z powrotem wróciłam do pokoju i czekałam na dalszy rozwój wydarzeń. 
***********************************************************************************
Udalo mi się napisać rozdział trochę wcześniej, bo mnie wena naszła (po pewnej dawce alkoholu) ale zawsze. Ponieważ wiem że blogger działa na zasadzie że jak nie masz nic miłego do powiedzenia to nie mów nic więc wiem że niektóre osoby rozczarowałam tamtym rozdziałem. Ten wydaje mi się lepszy i liczę na komentarze zarówno te pozytywne jak i negatywne.
Rozdział dedykuję:
Jaycee i love.
Do następnego :*
P.S  Jaycee ja poprostu wielbię twoje opowiadanie, jest tak genialne że normalnie szok. :*

czwartek, 22 listopada 2012

Rozdział 9



Wpatrywałam się w drzwi. Miałam ochotę odwrócić się i uciec jak najdalej. Ale nie mogłam tego zrobić. Położyłam rękę na klamce. Dość długo ją tam trzymałam zanim odważyłam się nacisnąć klamkę i pchnąć drzwi. Lecz w końcu musiałam się przełamać i zrobiłam to. Gdy stanęłam w progu drzwi, zobaczyłam całą piątkę wygłupiającą się na kanapie. Dalej stałam jak wryta, bałam się ruszyć, a tym bardziej coś powiedzieć. Nie wiedziałam jak zareagują na mój widok, albo co Nathan zrobi. Po chwili mnie zauważyli, i momentalnie spoważnieli . Byli w szoku, i to nie małym.
-Olga!- Krzyknął Jay. Poderwał się z miejsca i podbiegł mnie przytulić. Gdy się odsunął, spojrzałam na niego. Na jego twarzy malowała się ulga oraz troska. –Czemu zniknęłaś bez pożegnania? Nawet nie masz pojęcia jak się o ciebie martwiłem.- Ponownie mnie przytulił, ale tym razem to ja się od niego odsunęłam.
-Właśnie dlaczego się nic nikomu nie powiedziałaś?- Zapytał się Tom. Zrozumiałam że Nathan nie wymyślił żadnej bajeczki o tym jak zniknęłam.
-Długa historia, której nie mam ochoty wam opowiadać, muszę przeprowadzić z wami wywiad więc nie utrudniajcie mi pracy, potem ponownie zniknę z waszego życia.
-Ale dlaczego?- Max był wyraźnie tym faktem przejęty- Zrobiliśmy coś co naprawdę aż tak cię zraniło?
-To chodzi o mnie, prawda?- Wtrącił się Tom zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć
-Poniekąd- odpowiedziałam i spojrzałam w dół wtedy zrozumiałam że nic już do niego nie czuję, w tym momencie stał mi się po prostu obojętny.
-Przepraszam- powiedział patrząc w ziemię
-I myślisz że rzucę ci się w ramiona i będziemy przyjaciółmi i wszystko będzie dobrze, to nie bajka.
-Przepraszam, naprawdę myślałem że jest między nam chemia
-Chyba sam kwas- przerwałam mu
-Naprawdę coś do ciebie czułem, nie kłamałem… gdyby nie było Kelsey
-Ale do jasnej cholery ona jest!!!- Starałam się być silna, ale tak naprawdę to miałam ochotę się rozpłakać.
-Proszę zostańmy przyjaciółmi, co nam stoi na przeszkodzie?
-Życie Tom, życie- Nie miałam już więcej siły odwróciłam się i wybiegłam. Na szczęście nie poszli za mną. Zaczęłam szukać Dylana po chwili mi się to udało.
-Dylan przeprowadź z nimi wywiad, błagam cię- Był zdziwiony moją postawą
-Ale czemu aż tak…- Było wiadomo że jest zdziwiony moją postawą
-Błagam, następnym razem ja zrobię coś za ciebie, proszę- po policzkach zaczęły mi spływać łzy.
-Zrobię dzisiaj wszystko za ciebie idź do domu.- Spojrzał na mnie przejęty. Byłam mu za to wdzięczna bo nie dała bym rady nic zrobić.  Wróciłam do domu, gdy tylko przekroczyłam jego próg zaczęłam płakać. Rozebrałam się i położyłam się spać.
Obudził mnie dzwonek do drzwi. Zarzuciłam szlafrok i poszłam otworzyć ku mojemu zaskoczeniu w drzwiach stał Jay.
-Po co tu przyszedłeś?- Zapytałam się resztkami sił jakie mi pozostały po dzisiejszym dniu.
-Bo tęskniłem za tobą, naprawdę mi ciebie brakowało, nie odsuwaj mnie od siebie naprawdę mi na tobie zależy- Patrzyłam się pusto przed siebie. –Wpuścisz mnie?- Otworzyłam szerzej drzwi i udałam się do salonu, a on podążał za mną. Zajęłam miejsce na kanapie i ręką wskazałam że może usiąść. -Rozumiem że to co Tom zrobił musiało cię zaboleć i to bardzo, ale to nie jest powód by kończyć z nami przyjaźń. Naprawdę cię polubiliśmy- Spojrzałam na jego twarz która wyrażała troskę. Zaczęłam płakać, nie wiedziałam co mu odpowiedzieć. Jay przesiadł się obok mnie i przytulił. Wtuliłam się w jego klatkę piersiową i rozryczałam się już na dobre. Chłopak swoją ręką zaczął gładzić moja plecy. Czułam się bezpiecznie. Pierwszy raz od dłuższego czasu. Miałam wrażenie że mogę mu zaufać całkowicie i zdałam sobie sprawę że przez ten tydzień to właśnie za nim tęskniłam najbardziej. W końcu się uspokoiłam i przestałam płakać. Siedzieliśmy wtuleni w siebie, bo właśnie to sprawiało że oboje czuliśmy się dobrze. Długo jednak nie pozostaliśmy w ciszy po usłyszałam ponowny dzwonek do drzwi.
-Ja pójdę otworzę- Znikną z salonu, a po chwili ponownie pojawił się w nim z Dylanem.
-Widzę że już się lepiej czujesz- powiedział oskarżycielskim tonem- było powiedzieć że chcesz się zerwać z pracy by się zabawić ze swoim chłopakiem- Nie miałam pojęcia że on tak to może odebrać.
-On nie…- starałam się wytłumaczyć ale mi na to nie pozwolił
-A wiesz drogi kolego że wczoraj się ze mną po randce przespała- Nie wierzyłam w to co słyszę. Spojrzałam na Jaya i zobaczyłam ból. To on jest tym drugim członkiem the wanted zakochanym we mnie a ja idiotka tego nie zauważyłam.
-Nie wierzę, jednak miałaś rację zniknij z naszego życia!!!- krzykną loczek i wybiegł z mojego mieszkania. Nawet nie miałam najmniejszej szansy by go zatrzymać.
-Czemu to zrobiłeś?!- Krzyknęłam.
-Albo będziesz moja, albo nie będziesz nikogo.- Powiedział i pocałował mnie. Starałam się od niego odsunąć jednak on był silniejszy i mi na to nie pozwolił. Zaczął mnie rozbierać, a ja z całej siły starałam się wyrwać.
-Nie opieraj się bo wtedy będę musiał użyć siły a nie chcesz tego, prawdą?- Nie posłuchałam go, więc po chwili poczułam cios w głowę i jedyne co pamiętam to twarz Jaya który odciągał Dylana. Potem zasnęłam. Obudziło mnie ostre białe światło, rozejrzałam się i zobaczyłam że jestem w szpitalu. Rozejrzałam się po Sali i zobaczyłam całe The Wanted.
-Co ja tu…- Chciałam podnieść głowy jednak nie dałam rady.
-Obudziła się, idźcie po lekarza- powiedział Jay który po chwili był przy moim łóżku i trzymał mnie za rękę. –Tak bardzo cię przepraszam nie powinien był mu wierzyć.
-Dzień dobry pani Lowe, jak się pani czuję?- Zapytał się wchodzący lekarz
-W miarę- odpowiedziałam, lekarz poświecił mi latarką po oczach i zrobił jeszcze kilka jakiś dziwnych badań.
-Miała pani lekkie wstrząśnienie mózgu, jutro panią wypiszemy, a teraz przepraszam- powiedział i wyszedł z Sali.
-My pojedziemy do domu, a Jay z tobą zostanie- powiedział Max
-Nie, nie trzeba niech on też jedzie- miałam jednak nadzieje że on zostanie, bardzo go lubiłam.
-Zostanę lepiej żebyś teraz z kimś była- powiedział i usiadł na krześle przy moim łóżku.
-Dobra to do jutra- powiedzieli i wyszli.
-Spróbuj zasnąć powiedział- Zamknęłam oczy jednak nie dałam rady zasnąć. Starałam się miarowo oddychać by on myślał że śpię, by się o mnie nie martwił.
*****
Nie wiem co się dzieje z moją weną
Po prostu nie mogłam napisać tego rozdziału
przepraszam was za niego.
Postaram się teraz pisać lepiej.
Nie zadedykuję nikomu tego badziewia. 
Na przeproszenie macie chłopców którzy odpowiadają na pytanie kto jest największą zdzirą w zespole.

środa, 21 listopada 2012

Liebster Award 1,2,3

Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za dobrze,,wykonaną robotę ". Jest przyznawana dla o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która cie nominowała. Następnie ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym)  oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował. Zostałam nominowana przez TRZY osoby , za co bardzo dziękuję. Teraz muszę odpowiedzieć na zadane przez nią 11 pytań, potem ja nominuję 11 osób i zadam im 11 pytań ;D Zasada jest taka, że nie można nominować bloga, który Cię nominował ;)
Pytania od
1. Od kiedy zaczęłaś się interesować TW?
 Od kiedy po raz pierwszy usłyszałam "Glad you came".
2. Ulubiona dziedzina sportu?
Gimnastyka sportowa 
3. Ile lat?/data urodzin 
16/ 8.11.96r
4. Twoje ulubione hobby? 
Śpiew
5. Co chciałabyś robić w przyszłości? 
Zostać albo dziennikarką, albo piosenkarką
6. Gdybyś miała wybrać między miłością a przyjaźnią, co byś wybrała? 
Myślę że jeśli ktoś postawi mi ultimatum, nie jest wart ani mojej miłości, ani przyjaźni
7. Jakiego typu muzyki najczęściej słuchasz? 
Pop
8. Jaki cytat widnieje w twojej głowie, gdy masz ciężkie chwile?
Mogło być gorzej
9. Osiągnęłaś w swoim życiu jakieś większe sukcesy? 
Wygrałam w mazowieckim konkursie piosenki angielskiej 
10. Gdybyś mogła skierować do swojego idola tylko 2 słowa, jakie słowa by to były?
Kocham cię
11. Najważniejsza wartość w życiu dla Ciebie, to...?
Nie mam pojęcia

Pytania od
1. Co jest Twoją największą wadą, a co zaletą?
Moją najgorszą wadą jest to że jestem straszną histeryczką, a zletą że nie umiem się długo na nikogo gniewać
2. Gdybyś mogła cofnąć czas jakiej rzeczy byś nie zrobił/a?
Za dużo jest takich rzeczy
3. Co najbardziej cenisz u swojego najlepszego przyjaciela?
Szczerość
4. Na co zwracasz uwagę u ludzi przy pierwszym spotkaniu?
Na ubiór, oraz sposób w jaki rozmawia.
5. Jeśli miałbyś/abyś jedną rzecz i jedną osobę do zabrania na bezludną wyspę co i kto by to był?
Zabrałabym gitarę i Jaya
6. Kto jest Twoim idolem, wzorcem osobowym?
Moja mama 
7. Gdybyś mogła wejść w ciało dowolnej osoby na Ziemi, kto by to był i dlaczego?
 Cher Lloyd, chciała bym wiedzieć jak to jest być ładną
8. Co myślisz o związkach homoseksualnych?
To normalne związki, nikt nie powinien w to ingerować
9. Jak myślisz, dlaczego ludzie na świecie są tak nietolerancyjni?
 Ludzie boją się tego co jest im obce, inne lub nieznane
10. Czy chciałbyś/abyś zmienić coś w swoim życiu? Jeśli tak to co by to było?
Raczej nie
11.  Jeśli koniec świata naprawdę miałby nastąpić 21 grudnia co chciałbyś przekazać swoim najbliższym (mamie, tacie, rodzeństwu, najlepszemu przyjacielowi)
Że ich kocham i byli dla mnie wszystkim.
Pytania od 

1. Od kiedy słuchasz The Wanted ? ( o ile w ogóle)
Od kiedy poraz pierwszy usłyszałam Glad you came, nie pamiętam dokładnie kiedy to było
2. Jaki jest Twój ulubiony zespół ? 
Coldplay
3. a. opowiadania - Skąd wzięłaś pomysł na fabułę ?
Rozmyślałam w jaki sposób ja mogłabym ich spotkać i ostro podkoloryzowałam. 
b. imaginy - Skąd bierzesz na nie pomysły ?
Tak samo jak opowiadanie, rozmyślam jak mogła bym ich spotkać, lub co mogłoby się wydarzyć.
4. Ile masz plakatów w swoim pokoju?
34
5. Najprzystojniejszy członek TW wg Ciebie ?
Siva
6. Z jakiego szkolnego przedmiotu jesteś najlepsza?
Angielski
7. Jakiego koloru masz oczy ?
Szarego
8. Lubisz swoją klasę? 
KOcham,moja klasa jest zajebista (Z wyjątkiem jednej osoby)
9. Masz/miałaś jakiegoś zwierzaka ? 
Mam 2 psy kota i królika
10. Ulubiony kwiat?
Goździk 
11. Ostatnia ocena, którą otrzymałaś, to...?
5
 

 Nominuję:
 http://wanteddirection.blogspot.com
 http://i-foundyou.blogspot.com
 http://twlovestoryy.blogspot.com/
 http://the-battleground.blogspot.com/
 http://like-u-like.blogspot.com/
 http://give-me-love-baby.blogspot.com/
 http://bozycietodrogauslanarozami.blogspot.com/
 http://stay-with-you-for-all-of-tome.blogspot.com/
 http://amrauu.blogspot.com/
 http://u-will-find-us-chaising-the-sun.blogspot.com/
 http://tw-in-my-world.blogspot.com/
              Pytania:
1. Ulubiona piosenka?
2. Ulubiony film?
3. Ulubiony serial?
4. Ulubiony zespół/ piosenkarz/ piosenkarka?
5. Ulubiony blog z opowiadaniem?
6. Kto jest twoim autorytetem? 
7. Ulubiony Tv-Show?
8. Masz twittera?
9. Jesteś zakochana?
10. Jedno słowo które najlepiej cię opisuje?
11. Ulubiona płyta?

Udało mi się :*

czwartek, 15 listopada 2012

Rozdział 8

Wróciłam do domu. Czemu miałam wrażenie że brzmi to jak kłamstwo. W domu który podarował mi Nathan mieszkam już tydzień. Czuję się tu strasznie samotna i zwyczajnie jest mi tu źle. Staram się spędzić tu jak najmniej czasu. Siedzę dłużej w pracy, chodzę na długie spacery. Jednak niczym nie jestem w stanie wypełnić tej pustki, która powstałą kiedy wyjechała Ula, oraz kiedy zostawiłam chłopaków. Nie mam Nathanowi za złe że mnie wyrzucił, rozumiem go. Stara się dbać o dobro zespołu, oraz jego kolegów. A za to nie można go winić.
Mój dzisiejszy wieczór wyglądał jak wszystkie inne kolacja, kąpiel i sen. Można powiedzieć że wpadłam w pewnego rodzaju trans. Bałam się nawet że jak włączę telewizor to zobaczę ich twarze i wszystkie moje bolesne wspomnienia wrócą. Praca w redakcji też tego nie ułatwiał co jakiś czas miałam do korekty podrzucony artykuł o The Wanted.
Następnego dnia szybko wykonałam rutynowe czynności. Ubrałam na siebie płaszcz i szybko pognałam do pracy. Gdy weszłam do swojego działu, zauważyłam że przy moim biurku czeka poddenerwowany Dylan.
-Cześć- powiedziałam i zajęłam miejsce przy moim stanowisku pracy
-Szef chce z tobą porozmawiać.- Powiedział grobowym głosem. Przeraziłam się bo z taką miną na pewno nie przekazuję się miłych wieści. W głowie zaczęłam snuć miliony scenariuszy. Jak można się domyśleć najbardziej bałam się że stracę pracę.
-Ale dlaczego?- Zapytałam się drżącym głosem.
-Nie wiem idź i się dowiedz. – Nogi odmawiały mi posłuszeństwa, wydawało mi się że ważą z co najmniej tonę. Ręce mi się trzęsły, a do oczu z przerażenia naszły mi łzy. Szłam bardzo wolnym krokiem. Starałam się jak najbardziej opóźnić moment spotkania z nim. Gdy znalazłam się pod jego drzwiami serce podeszło mi do gardła. Trzęsącą się rękę zapukałam, a potem położyłam ją na srebrnej gałce i pchnęłam drzwi. Gdy weszłam do pokoju za wielkim dębowym biurkiem ujrzałam tego samego mężczyznę który tak oschle przywitał nas pierwszego dnia .
-Pani Lowe witam proszę usiąść- swoją ręką wskazał fotel. Niepewnie zajęłam wskazane miejsce i ze strachem czekałam na dalszą część rozmowy.- Chciałbym porozmawiać o pani pracy…- Nie mogłam sobie wyobrazić aktualnie życia bez tej pracy, to jedyna rzecz która w tym momencie podtrzymywała mnie na duchu.- Jestem pod wielkim wrażeniem pani wyników, dawno nie widziałem kogoś tak zaangażowanego.- Nie do końca zrozumiałam jego słowa, ale i tak już poczułam wielką ulgę.- Dlatego zdecydowałem dać pani awans- Tego się nie spodziewałam. Nie wiedziałam co odpowiedzieć. To była jedna z najlepszych rzeczy która przydarzyła mi się od dwóch tygodni.
-Ja dziękuję...- nie dokończyłam bo mi przerwał.
-Ale absolutnie nie ma pani za co dziękować,takich wyników nie mieliśmy od dawna- Naprawdę się cieszyłam, bo przez chwile przestałam myśleć o The Wanted- Będzie pani przeprowadzała wywiady, co oznacza wielogodzinne zdobywanie informacji o artyście, wielogodzinne przygotowywanie odpowiednich pytań, potem ich zadawanie, a na koniec trzeba je ładnie spisać- Cieszyłam się że skończyłam tylko wprowadzać korekty, miałam nadzieję że teraz będzie ciekawiej.
-Ja dziękuję, to naprawdę wspaniałe- Okazałam swój entuzjazm
-Proszę mnie nie rozczarować, i życzę powodzenia- wstał i podał mnie rękę
-Na pewno tego nie zrobię- również podniosłam się z miejsca i uścisnęłam mu dłoń.
Z uśmiechem na ustach wyszłam z gabinetu. Skierowałam się do mojego działu i zobaczyłam że rzeczy z mojego biurka są spakowane w karton.
-Ale...
-Dostałaś własny gabinet- powiedział z uśmiechem Dylan i wręczył mi butelkę szampana.- Witam na nowym stanowisku.- Odwróciłam się do niego.
-O wszystkim wiedziałeś i pozwoliłeś żebym przez te dziesięć minut przeżywała katuszę- uderzyłam go dla żartów w ramię.
-Ała- Jękną dla żartów, a potem oboje zaczęliśmy się śmiać.- To kiedy opijemy twój awans?
-Nie wiem kiedy masz czas?
-Dziś wieczór, może udamy się do jakiejś restauracji?- Zapytał się mnie. Przez chwilę wahałam się czy się zgodzić, ale stwierdziłam że nie mam nic do stracenia.
-Ok, to do zobaczenia
-Świetnie, przyjadę po ciebie o dziewiętnastej, a teraz choć zaprowadzę cię do twojego nowego miejsca pracy.- Udałam się za nim do niedużego ale za to ładnego gabinetu. Cieszyłam się z tego wszystkiego.
Zaczęłam rozpakowywać swoje szpargały. Obowiązkowo na biurko ustawiłam moje zdjęcie z Ulą. Godzinę później wyszłam z pracy i udałam się do mojego mieszkania. Była piętnasta ale mimo to zaczęłam już szykować się na spotkanie z Dylanem. Wzięłam długą kąpiel, następnie starannie ułożyłam włosy. Zrobiłam makijaż i ubrałam czarną sukienkę i dodałam do tego czerwony żakiet i tego samego koloru szpilki. Sama byłam zdziwiona swoim wyglądem, oraz tym że tak bardzo zależy mi na tym spotkaniu. Może po prostu staram się zrobić wszystko by oddalić od siebie myśli o Tomie. Nie chciałam o tym teraz myśleć, ale na szczęście po chwili usłyszałam pukanie drzwi. Poszłam je otworzyć i wtedy ujrzałam elegancko ubranego Dylana.
-Wita... WOW... wyglądasz niesamowicie- Zarumieniłam się na jego słowa.
-Dziękuje, tobie też nic nie brakuję- powiedziałam. Wyszliśmy i udaliśmy się do jego samochodu. Jak dżentelmen otworzył mi drzwi.
W restauracji była wspaniale. Dylan był zabawny i czarujący. Naprawdę miło spędziłam z nim czas. W końcu jednak nadszedł czas by się pożegnać. Odprowadził mnie pod same drzwi i wtedy ujął moją twarz w dłonie i mnie pocałował.
-Do zobaczenia jutro- powiedział i odszedł. Byłam w takim szoku że dopiero po chwili byłam w stanie wejść do domu.
Długo jeszcze rozmyślałam o tum co się wydarzyło. Po raz pierwszy nie chciałam iść do pracy ponieważ nie chciałam go spotkać. Jednak gdy w końcu zadzwonił budzik wyszykowałam się do ponownego udania się do pracy. Miałam zamiar go unikać ale czekał na mnie przy samym wejściu.
-Olga jest kryzysowa stacja musisz na szybko przeprowadzić wywiad- Byłam zdezorientowana, ale cieszyłam się ty że nie chce rozmawiać o wczorajszym wydarzeniu.
-Ale z kim?
-Z The Wanted, znając twoją historię z nimi nie będziesz miała problemu- Zatkało mnie i przez chwilę nie byłam w stanie nawet oddychać. Cały plan Nathana runą, a ja w tym momencie nie wiedziałam czy się z tego powodu cieszę.
-Ja niemo...
-Obiecałaś ze nie zawiedziesz, to jest twój czas żeby się wykazać, czekają w pokoju 224...
**********
Mamy kolejny rozdział
I tak samo beznadziejny 
Ale nic postaram się poprawić 
Chciałam polecić bloga  http://wanteddirection.blogspot.com/
Dziękuję wszystkim obserwującym
Do następnego 

czwartek, 8 listopada 2012

Rozdział 7



    Obudziłam się. Chwyciłam za telefon i sprawdziłam która godzina. Było po dwunastej. Niechętnie wstałam z łóżka i poszłam do łazienki. Stanęłam przed lustrem, przyglądałam się swojemu odbiciu, wyglądałam tragicznie. Oczy były podkrążone. Zresztą nie wiem czemu się dziwiłam, całą noc przepłakałam. Rozebrałam się i wzięłam prysznic . Pomogło mi się to uspokoić i rozbudzić.  Gdy z pod niego wyszłam ponownie stanęłam przed lustrem .
-I czego ty od niego oczekujesz? Jesteś brzydka i całe ciało masz pokryte paskudnymi bliznami. A ona jest jedną z ładniejszych dziewczyn. Więc możesz sobie spokojnie odpuścić bo nie masz szans w starciu z nią- Mówiłam do siebie. Starałam się przekonać samą siebie, że powinnam odpuścić. Mimo to wszystko czułam się okropnie, bo zdałam  sobie sprawę że zrobiłam najgorsze co w tym momencie mogłam , zakochałam się w Tomie.
   Ubrałam się w Jeansy oraz T-shirt i następnie zadzwoniłam po taksówkę i udałam się na ściąganie gipsu. Poszło w miarę szybko więc po dwóch godzinach byłam z powrotem w domu. Gdy przekroczyłam jego próg od razu udałam się do kuchni, gdzie na moje nieszczęście zastałam  Kelsey.
-Cześć- powiedziała entuzjastycznie gdy tylko mnie zobaczyła.    
-Cześć- starałam się brzmieć miło jednak nie bardzo mi to wychodziło. Szczególnie że nie darzyłam jej szczególną sympatią. Chociaż patrząc na sprawę z logicznego punktu widzenia nic mi nie zrobiła.
-Chciałam się przywitać z tobą wczoraj, ale Jay powiedział że się źle czujesz- I Bogu dzięki że to zrobił. Bo wczoraj z pewnością nie byłabym w stanie z nią rozmawiać.
-No rzeczywiście wczoraj nie najlepiej się czułam, a tak w ogóle jestem Olga- wymusiłam uśmiech i podałam dziewczynie rękę.
-Kelsey, coś mi się wydaje że się zaprzyjaźnimy- „Nie wydaje mi się” powiedziałam sobie w myślach. Nie miałam ochoty z nią rozmawiać dłużej głównie z tego powodu że wydawała mi się sztuczna i nieprawdziwa. Co prawda moja ocena mogła nie należeć do najbardziej subiektywnych, ale …
-A gdzie tak właściwie są chłopcy? Nie wspominali że ich nie będzie- Przerwałam ciszę która zrobiła się troszeczkę niezręczna.
-Pojechali udzielić wywiadu, ale już powinni być więc lada moment wejdą
-Ok- ponownie wymusiłam uśmiech.
  Posprzątałam po sobie i poszłam do salonu oglądać telewizję. Jednak nawet głupie i odmóżdżające programy nie sprawiły że poczułam się lepiej. Właściwie to nawet nie wiedziałam czemu aż tak mnie to boli. Skakałam tępo po kanałach aż do domu wpadli chłopcy
-WRÓCILIŚMY!!!- krzyknął Tom na wejściu
-Super, ale nie musisz się tak drzeć kochanie- powiedziała i podeszła do niego. Gdy zobaczyłam jak go pocałowała mimowolnie odwróciła głowę. Poczułam dobrze mi znane uczucie zazdrości. Gdy się od niej oderwał spojrzał na mnie, przez chwilę wydawało mi się że nawet był smutny.
  Nie chciałam dalej uczestniczyć w tej scenie więc wyszłam. Nie spodziewałam się że Tom pójdzie za mną.
-Olga... Olga!!!- złapał mnie za rękę i zmusił żebym spojrzałam mu w oczy. Przez chwilę patrzyłam tylko w te jego piękne orzechowe oczy- porozmawiamy- powiedział już spokojniej.
-Tom my nie mamy o czym rozmawiać- powiedziałam jeszcze spokojnie. Albo raczej miałam nadzieję że to tak zabrzmiało, bo w środku cała się gotowałam, bo przypomniałam sobie wczorajsze słowa Jaya.
    Tom nic więcej nie powiedział, przez dobrą chwilę patrzył się tępo w ziemię
-Co naglę ci słów zabrakło...?- Nie zdążyłam nic powiedzieć, bo podszedł do mnie i delikatnie pocałował. Byłam w takim szoku że go oddałam, jednak gdy oprzytomniałam to go odepchnęłam i krzyknęłam – Tak lubisz się mną bawić, i sprawiać mi ból?!
-To nie tak...- nie pozwoliłam mu skończyć
-No a jak, oświeć mnie- mówiłam przez łzy, nie byłam się w stanie opanować.
-Zakochałem się... Zakochałem się w tobie- wyszeptał niemal niesłyszalnie. Kłamał, miałam nadzieje że to prawda jednak zdrowy rozsądek podpowiadał mi że on całkowicie zmyśla.
-A i to właśnie z tej miłości spotykasz się z Kelsey, jesteś żałosny, w tej chwili wyjść z mojego pokoju- wskazałam ręką drzwi.
-To nie tak, ja po prostu nie mogę zostawić Kelsey, nie w tym momencie...
-Niby z jakiego powodu?
-Po prostu nie mogę- Czy on do jasnej cholery słyszy sam siebie?
-A jak ty to sobie wyobrażasz, utworzymy trójkącik ja, ty i ona- Byłam już na skraju wytrzymałości nie potrafiłam go zrozumieć.
-Olga to nie tak ja do niej naprawdę nic nie czuję
-To dla czego z nią jesteś?
-Bo ona jest w ciąży!!!- teraz dopiero stałam jak osłupiała, nie wiedziałam kompletnie jak się zachować, co powiedzieć.- Zerwę z nią ale muszę to zrobić w odpowiednie sposób w końcu ona nosi moje dziecko- Dalej nic nie odpowiedziałam, po prostu się w niego wpatrywałam. Teraz to wszystko było sto razy bardziej skomplikowane.
-Tym bardziej nie widzę przyszłości dla nas
-Ale...
-Tom ja niedawno skończyłam osiemnaście lat, dopiero wyrwałam się z piekła chcę teraz pożyć, a wydaje mi się że mężczyzna z dzieckiem to nie jest najlepszy początek nowego życia, wybacz ale ja nie widzę przyszłości dla nas.
-Kocham cię- powiedział i podszedł. Jednak szybko się odsunęłam.
-Wydaje mi się że w tym momencie nie ma to dla nas najmniejszego znaczenia. Odwróciłam się i chwyciłam za kurtkę i wyszłam. Spacerując ulicami Londynu co jakiś czas pojedyncza łza spłynęła po moim policzku. Było mi tak potwornie źle, w mojej głowie rodziły się dziwne myśli.
-Olga!!!- usłyszałam wołanie za sobą. Odwróciłam się i zobaczyłam biegnącego w moją stronę Nathana.- Wszystko w porządku?- Zapytał się zadyszany gdy mnie dogonił
-Ok- odpowiedziałam
-Wiem że kłamiesz ale mniejsza o to, powiem ci to prosto z mostu, proszę cię nie bądź na mnie zła po prostu martwię się o zespół- nie wiedziałam o co mu kompletnie chodzi- Wyprowadź się od nas i zniknij z naszego życia na zawsze, zmień numer telefonu- nie wierzyłam w to co słyszałam
-Ale dlaczego?- Zapytałam skołowana, nie wiedziałam że ta sprawa z Tomem aż tak zaważyła na wszystkim
-Zakochało się w tobie dwóch członków The Wanted, jeden z nich ma dziewczynę która jest w ciąży, to wszystko odbija się na zespole- Wiedziałam że to co mówi ma sens, jednak nie chciałam ich zostawiać. I jakich dwóch członków Tom i kto jeszcze?- Kupiłem ci mieszkanie na drugim końcu Londynu, dzisiaj jedziemy na koncert, nikogo nie będzie w domu, spakuj swoje rzeczy i zapomnij o nas- wręczył mi klucze i się oddalił. Kiedy to zrobił rozryczałam się jak głupia. Nie chciałam ich opuszczać, ale wiedziałam że Nath ma rację. Cały czas rycząc udałam się do domu. Jak wcześniej mówił dom był pusty szybko wrzuciłam swoje rzeczy do walizki zadzwoniłam po taksówkę i udałam się do mojego nowego domu.
*****
Beznadziejny rozdział
Coś mi nie wyszło
Przepraszam was i obiecuję że następny będzie lepszy. 
P.S Jak wam się podoba nowy wygląd bloga?