czwartek, 25 października 2012

Rozdział 5



   Powolnym krokiem zbliżałam się do domu, do mojego nowego domu. Cisza napawała moje uszy a delikatny podmuch wiatru rozwiewał moje blond włosy. Pojedyncze krople spadające z zachmurzonego nieba uderzały w metalowe dachy i rynny tworząc przy tym unikalne dźwięki w których można było się zakochać.
   Pokochałam Londyn, stał się on moim nowym domem, pierwszym prawdziwym. Jestem wdzięczna Uli że mnie tu zaciągnęła, będę ją za to kochać do końca życia.
   Minęłam metalową furtkę i wielkie ciemne drzwi. Zdjęłam niewygodne szpilki i rzuciłam je gdzieś w kąt. Po zimnej posadzce i skrzypiących schodach udałam się na górę, do swojego pokoju.  Wskoczyłam na łóżko i zaczęłam rozmyślać. Z mojego stanu wyrwał mnie Jay.
-Hej, jak było w pracy?- Zapytał się i usiadł  obok mnie na łóżku.
-Jak to w pracy- Odpowiedziałam i również usiadłam bo dziwnie się czułam leżąc przy nim.
-Nie miałabyś może ochoty się przejść na spacer ze mną? Chłopaków i tak nie ma bo utknęli w studiu-Zrobił minę zbitego psiaka.
-Nie wiem czy to jest dobry pomysł- Zastanawiałam się czy powinnam z nim iść
-No nie daj się prosić
-Dobra tylko się przebiorę- Zgodziłam się, w sumie to nawet nie wiem czemu. Po prostu czułam ze powinnam to zrobić.
-Pomóc ci?- Zaśmiał się, a ja zaczęłam bić go poduszką- Ała… dobra już wychodzę. Jak powiedział tak zrobił założyłam leginsy, zwykły T-shirt i bluzę. Dodałam trampki do torebki wrzuciłam parasolkę i zeszłam na dół. Jay już tam na mnie czekał.-Gotowa?- Przytaknęłam głową i wyszliśmy na zewnątrz. Spacerowaliśmy ulicami Londynu. Rozmawialiśmy, śmialiśmy i przekomarzaliśmy się. Sama byłam w szoku że tak miło spędzam z nim czas.
-A teraz czas na moją niespodziankę- Powiedział
-Jaką niespodziankę?- Zapytałam zdezorientowana- On jednak nic mi już nie odpowiedział. Prowadził mnie przez las.  W końcu zauważyłam podest a tam rozłożony stolik dwa krzesła. Dookoła były rozwieszone lampki. Podeszliśmy bliżej zauważyłam że stół jest pięknie nakryty. Na nim leżało przygotowane jedzenie, a w kieliszkach było nalane wino.
-Wow… Zrobiłeś to wszystko dla mnie?- On przytknął głową, podszedł do mnie bliżej i zbliżył swoje usta do moich- Cały mój dobry nastrój prysł. Odsunęłam się gwałtownie.
-Coś się stało?- Zapytał się i chciał złapać mnie za rękę ale ją gwałtownie zabrałam.
-Nie mogę uwierzyć…- powiedział i odsunęłam się od niego jeszcze dalej.
-Co się stało…
-Pytasz się mnie co się stało, jak widać naprawdę zależy ci na wygraniu tego zakładu.- Po moich policzkach polały się łzy, nie wiem nawet czemu, było mi po prostu strasznie smutno że przygotował to wszystko tylko dla tego że chciał wygrać ten pieprzony zakład.
-Skąd wiesz o zakładzie?- Był zszokowany
-Mistrzami dyskrecji to wy nie jesteście…
-Olga słuchaj to nie jest tak jak myślisz…
-To ty mnie posłuchaj, jest dokładnie tak jak myślę, jesteście pieprzonymi egoistami, za dużo w życiu przeszłam by na własne życzenie sobie dokładać, więc odpieprz się ode mnie.- Nie czekając na żadną odpowiedź biegłam przed siebie. Nie wiedziałam gdzie, lecz nie byłam w tej chwili w stanie o tym myśleć. W końcu potknęłam się i z hukiem upadłam na ziemie. Rozejrzałam się byłam w jakiejś pustej alejce. Starałam się podnieść jednak ból w kostce mi na to nie pozwolił. Nie wiedziałam co mam robić, sięgnęłam po telefon i ybrałam numer do Toma.
-Halo?- Usłyszałam w telefonie
-Hej Tom tu Olga przyjedziesz po mnie?
-Jasne gdzie jesteś?
-Bo tak do końca to nie wiem…- powiedział drżącym głosem
-Olga ty płaczesz, co się stało? I powiedz mi nazwę ulicy
-Nie ważne, jestem na Fivovej
-Będę za kilka minut.- I rzeczywiście po kilku minutach podjechał.
-O Boże co ci się stało?- podbiegł do mnie.
-Chyba skręciłam kostkę- powiedziałam. On wziął mnie na ręce i zaniósł do samochodu.
-To powiedz co się wydarzyło?- Zapytał się już jadąc do szpitala.
-Jay zabrał mnie… i trochę gwałtownie zareagowałam…
-Nie obwiniaj się, wiedziałem że to się tak skończy…- Dalej jechaliśmy w ciszy. W szpitalu założyli mi gips. Pojechaliśmy do domu, Tom zaniósł mnie na górę i położył na łóżku.
-Dziękuję- powiedziałam do niego
-Nie ma sprawy- powiedział i wyszedł. Wyglądało to tak jakby mnie unikał, jakby nie chciał ze mną rozmawiać. Nie miałam już siły się nad tym zastanawiać, ze zmęczenia zasnęłam.
  Obudziłam się powoli wstałam i ubrałam się w stary wyciągnięty dres. Kuśtykając zeszłam na dół. W kuchni jak na złość spotkałam Jaya. Chciałam się wycofać ale on mnie zatrzymał.
-Olga przepraszam, to było głupie
-Daj mi teraz spokój…- powiedziałam i wyszłam. Wróciłam na górę i zapukałam do pokoju Tom.
-Proszę- Usłyszałam i weszłam- Olga hej coś się stało.
-Nie nic, po prostu nie chcę być teraz sama.
-Chodź- powiedział i odchylił kołdrę. Nie wiem czemu ale weszłam do jego łóżka, przytuliłam się  poszłam dalej spać w jego objęciach. 
*********
Kolejny rozdział . Taki sobie, pisze coraz bardziej chaotycznie. Czekam na wasze komentarze i opinię. Do następnego.

7 komentarzy:

  1. CHAOTYCZNIE?! :O
    mi się ten rozdział bardzo podoba :) łoo, aż tak tą kostkę skręciła?! :O mi gipsa nie zakładali xd łaziłam tylko w usztywniającym bandażu a teraz ściągaczu xd ale ściągacz tylko na wf, treningi i mecz xd
    naprawdę, rozdział mi się bardzo podoba ;*
    next ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział ZAJEBISTY
    Czekam na następny
    Weny
    :*******

    OdpowiedzUsuń
  3. UWIELBIAM CIĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Kocham To opowiadanie i Ciebie ;****
    Jesteś niesamowita!!!!!
    Chcę więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wyczuwam chemię między Tomusiem a Olgą. ^^
    Nie lubię chemii, kto to wymyślił. xd
    Opowiadanie bardzo mi się podoba, czekam na nn. <3
    btw. próbuję dodać się do obserwatorów, ale ciągle wyskakuje mi błąd. -.-
    Ale będę próbowała dalej, w końcu musi się udać, no nie? xd

    OdpowiedzUsuń
  5. Super rozdział.^^
    Czekam na następny. ; P

    Zapraszam do mnie:
    http://nazawszestoryoftw.blogspot.com/
    http://opowiadanietw.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Odcinek wcale nie był chaotycznie, piszesz pięknie, masz bardzo rozbudowany styl i czyta się jak prawdziwą powieść! Naprawdę świetnie. Dodatkowo akcja jest wartka i z niecierpliwością czekam na dalsze losy bohaterów.
    No Jay już wie, że Olga dowiedziała się o zakładzie. I w pewnym sensie pchnęło ją to w ramiona Toma-wybawcy (a nawet do jego łóżka, hihi). Tylko szkoda, że tę szpytę sobie skręciła, ale to przynajmniej pretekst, żeby trzeba było się nią zaopiekować :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Acha, mam pytanko... Czy Ty w roli Olgi widzisz siebie, czy tak po prostu nazwałaś bohaterkę swoim imieniem i piszesz w pierwszej osobie, żeby było bardziej... osobiście? :D

    OdpowiedzUsuń