niedziela, 21 października 2012

Rozdział 4

Zostałam na noc u chłopaków, w sumie było mi to na rękę bo dzisiaj i tak musiałabym tu przyjść i sprzątać. Weszłam do łazienki i umyłam się chciałam się ubrać w to co wczoraj jednak zauważyłam dwie wielkie plamy zarówno na bluzce, jak i na spodniach. Zawinęłam się w ręcznik i weszłam do czyjegoś pokoju, trafiłam na Toma. Zapukałam i otworzyłam drzwi. Ujrzałam chłopaka w samych bokserkach.
-Hej Olga stało się coś?- Zapytał się gdy mnie ujrzał. Na jego twarzy pojawił się niewielki uśmiech gdy zauważył że jestem w samym ręczniku.
-Moje ubrania nie nadają się do ponownego założenia, miałam nadzieję że mógłbyś mi coś pożyczyć.
-Janę zaraz czego poszukam- Odpowiedział. Zaczęłam oglądać jego pokój. Moją uwagę zwróciły przepiękne obrazy porozwieszane w całym pokoju. Odwróciłam się do niego plecami co było błędem.- O boże co ci się stało w plecy?- Cholera zauważył moje blizny. Spanikowałam, nie wiedziałam co odpowiedzieć. Zaczęłam płakać.- Hej, ja nie chciałem- podszedł do mnie i podusił mój podbródek do góry i spojrzał w oczy.
-Możesz mi powiedzieć, obiecuję że nikomu nie powiem- poczułam że mogę mu zaufać, a to nie często mi się nie zdarza.
-Może najpierw daj mi te ubrania, bo dziwnie się czuję stojąc przed tobą w samym ręczniku
-Jasne,- wręczył mi krótkie Hawajskie spodenki i jakiś czarny t-shirt. Weszłam do łazienki i się przebrałam. Starałam się uspokoić ale nie bardzo mi to wychodziło. Gdy ubrałam się wyszłam i spojrzałam na Toma. Siedział smutny na łóżku widać było że przeżywa to co się przed chwilą wydarzyło. Zastanawiało mnie tylko dlaczego, przecież on mnie praktycznie nie zna. Poklepał miejsce na łóżku, abym obok niego usiadła. Zrobiłam to, ale cholernie bałam się mu wyznać wszystko co mi się przytrafiło.
-Naprawdę możesz mi zaufać- powiedział i objął mnie ramieniem.
-Mój ojciec znęcał się nade mną przez całe moje życie, każda blizna na moim ciele została zadana przez niego- Tom mnie przytulił a ja zaczęłam głośniej szlochać.
-Przykro mi że musiałaś przez to wszystko przejść...
-A teraz jeszcze Ula wyjechała, jedyna osoba która mnie rozumiała, gdyby nie ona nie było by mnie tu. A teraz ona wyjechała a ja jestem sama, nie wiem czy dam sobie radę, a żeby tego było mało Ja...- chciałam mu powiedzieć o zakładzie Jaya i Maxa ale w ostatniej chwili się powstrzymałam.
-Powinienem w takim razie podziękować Uli bo gdyby nie ona nigdy nie poznałbym tak wspaniałej dziewczyny którą jesteś- jego słowa wiele dla mnie znaczyły, w sumie nawet nie wiem dlaczego.- A mówiłaś coś jeszcze ale przerwałaś
-Nie ważne
-No powiedz- przemyślałam chwilę i stwierdziłam że nie mam i tak nic do stracenia.
-Jay i Max założyli się który pierwszy mnie pocałuje ten będzie miał wolną rękę do robienia ze mną innych rzeczy...
-A to dupki, ja sobie z nimi porozmawiam
-Nie musisz to może być zabawne
-Aaaaa... chcesz się z nimi pobawić w kotka i myszkę, coraz bardziej cię lubię, mam pomysł zawrzyjmy pakt, oboje będziemy pogrywać sobie z nimi i zobaczymy co z tego wyniknie- I tak miałam to robić więc się zgodziłam.
-Jasne
-Dobra połóż się do mojego łóżka i udawaj że śpisz, ogólnie cały dzień ze mną flirtuj a w międzyczasie puszczaj oczko raz do Maxa raz do Jaya.
-Podoba mi się ten pomysł- powiedziałam i wskoczyłam pod kołdrę
-Ja zejdę na dół i podstępem zwabię ich do tego pokoju- Wyszedł a ja zamknęłam oczy i zaczęłam rozmyślać nad tym w co ja się właściwie pakuję. Usłyszałam otwieranie drzwi i zaczęłam udawać że śpię.
-Kurwa- usłyszałam głos Jaya i zamknięcie drzwi. Zaczęłam się śmiać. Wstałam z łóżka i po cichu wyszłam z pokoju, stanęłam za ścianą kuchni tuż przy uchylonych drzwiach by móc słyszeć rozmowy.
-Tom spałeś z Olgą- Zapytał się go któryś
-Dżentelmeni nie rozmawiają o takich sprawach
-Odpuść sobie ona jest moja- Warknął Jay
-To się zobaczy- odpowiedział Max.
-Co się zobaczy?- zapytałam wchodząc stwierdziłam że przerwę ten kabret.
-Nie, nic
-Dzięki za pomoc Tom- podeszłam i pocałowałam chłopaka w policzek. Reszta tylko patrzyła wnikliwie.
Resztę dnia spędziłam na pracy, miałam do roboty sporo mniej bo Jay z Maxem ścigali się który więcej mi pomoże. Później usiedliśmy do niejadalnej kolacji przygotowanej przez Sive.
-Tego się nie da zjeść, w ogóle jak można zepsuć gotowe danie?- Zastanawiał się Nathan
-Zapytaj się Sivy- podśpiewywał się Tom
-Nie bądźcie dla niego nie mili chłopak w końcu się nauczy- odpowiedziałam ze śmiechem- A tak na serio chłopaki to muszę wracać do domu.
-Nieeee!!!- krzyknęli jednocześnie
-Muszę
-Co ty na to żeby zamieszkać z nami?- zaszokował mnie lekko ten pomysł i nie wiedziałam czy powinnam się zgodzić.
-Nie sądzę żeby to był dobry pomysł – rzekłam
-Daj spokój, masz nas na miejscu itd. prosimy, poza tym co będziesz sama w domu mieszkać.
-Zgadzam się, ale nie dlatego ze chcę tylko dlatego że nie wystarczy mi na czynsz w moim domu- odparłam zgodnie z prawdą. I tak właśnie zaczął się zupełnie nowy rozdział mojego życia.
***
Mamy kolejny rozdział 
Trochę dziwny ale późno go pisałam
Zapraszam do komentowania bo to naprawdę mnie motywuję.
Kocham was :*
Do następnego 

4 komentarze:

  1. Rozdział super.^^
    Czekam na nexta...:)

    OdpowiedzUsuń
  2. To było genialne!!!
    Cieszę się że Olga wyznała prawdę Tomowi ;)
    Nie mogę się doczekać kolejnego ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny rozdział ♥ nie ma to jak wchodzić na wifi co parę minut i sprawdzać, czy nowe rdz są :D
    next ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Rzeczywiście trzeba zrzucić kamień z serca, aby było lżej. Olga dobrze zrobiła otwierając się przed Tomem i dzieląc się z nim bolesnymi przeżyciami. Było wzruszająco i zabawnie. Plan Toma świetny, parknęłam, kiedy powiedział "dżentelmeni nie rozmawiają o takich sprawach", haha xD Zazdrośnicy :)

    OdpowiedzUsuń