poniedziałek, 15 października 2012

Rozdział 3



-Olga mam potwornie złe wieści- powiedziała Ula i z łzami w oczach wpadła do pokoju. Nie powiem bardzo mnie to przeraziło.
-Ula kochanie co się stało?- podeszłam do przyjaciółki i złapałam ją za rękę.
-Ja… ja muszę wrócić do Polski na co najmniej trzy miesiące- Nie wiedziałam co powiedzieć. Nasze plany na przyszłość legły w gruzach.
-Ale dlaczego?- Do oczu napłynęły mi łzy
-Moja mama ma raka muszę wrócić zaopiekować się rodzeństwem- Przytuliłam ją z całej siły a ona zaczęła szlochać w moje ramię.
-Wrócę z tobą.- Powiedziałam do niej a ona się gwałtownie ode mnie odsunęła
-Ani mi się waż, to że mi przeszkodziło coś w spełnianiu marzeń nie znaczy że tobie musi. Jesteś wspaniałą pisarką a Londyn to dla ciebie nowe życie, nowa szansa, nie pozwolę żebyś ją zmarnowała, będziemy do siebie dzwonić obiecuję- Miałam nie mały mętlik w głowie. To była moja przyjaciółka, gdyby nie ona nie było by mnie tu, więc czy mogę ją teraz zostawić? Wiem że nie pozwoli mi ze sobą jechać, ale boję się że sobie nie poradzę, albo co gorsza że ona sobie nie poradzi. Wytarłam pojedynczą łzę która spływała po moim policzku. Ula bez słowa podeszła i się do mnie przytuliła.
-Kiedy wyjeżdżasz?- Przerwałam ciszę
-Jutro rano mam samolot- Pomogłam się jej spakować, później przygotowałyśmy jedzenie i rozmawiałyśmy o tym co może przydarzy się po naszej rozłące. W końcu jednak zmęczenie dało o sobie znać na tyle że poszłyśmy spać. Następnego dnia długo nie mogłyśmy się pożegnać. Ula o mało co nie przegapiła przez to swojego lotu. Wróciłam do pustego mieszkania i zaczęłam zastanawiać się co teraz mam zrobić, one była jedyną osobą którą tutaj znałam. Z nudów zaczęłam pisać artykuły i przygotowywać pytania do wywiadu. Moją pracę przerwał dźwięk dzwoniącego telefonu. Podeszłam i odebrałam.
-Halo?
-Cześć Olga Nath z tej strony, słuchaj nie wpadła byś z Ulą pomóc nam w sprzątaniu po wczorajszej imprezie?- Nawet się cieszyłam z tej propozycji, bo nie chciałam siedzieć sama w domu, ale na samo wspomnienie o mojej przyjaciółce zrobiło mi się smutno.
-Słuchaj może być mały problem.
-Co się stało?- Z troską w głosie zapytał się Nath
-Ula wróciła do Polski, więc przyjść mogę co najwyżej sama.
-Dobra to my czekamy na ciebie- Rozłączył się. Szybko pobiegłam do swojego pokoju i się przebrałam. Ogarnęłam jakiś delikatny makijaż i rozczesałam włosy. Później migiem pognałam na autobus potykając się na nierównym chodniku. Gdy przekroczyłam ich dom nie zauważyłam żadnego bałaganu. Co więcej nie było tu oznak żadnej imprezy.
-O hej fajnie że już przyszłaś- powiedział Tom
-To gdzie jest ten bajzel po imprezie?- Zapytałam się chłopaka
-A widzisz, bo to był taki podstęp żeby cię tu zwabić- Dobra za wiele z tego nie rozumiałam.
-Czy możecie mi powiedzieć po co ciągnęliście mnie przez pół miasta?
-Chcieliśmy z tobą spędzić czas, wydajesz się fajna i w ogóle a nam się nudziło, więc co ty na to?
-Dobra niech wam będzie- powiedziałam i przeszłam do salonu w którym na kanapach siedziała pozostała czwórka. Chwyciłam jeną poduszkę i rzuciłam nią prosto w Nathana.
-Ałaaaaa… A to za co?- Zapytał się z oburzeniem.
-Za okłamanie mnie- usiadłam między Tomem i Jeyem i zaczęłam oglądać z nimi film. Muszę przyznać że ten czas spędziłam całkiem nieźle. Chłopaki naprawdę są fantastyczni.
-Ale Olga powiedz mi na serio naprawdę nie wiesz kim jesteśmy?- Przerwał ciszę Siva
-Nie, a powinnam?
-Jesteśmy The Wanted, nie słyszałaś o nas?- Dopytywał z niedowierzaniem Max
-Coś mi się tam kiedyś o uszy obiło, ale nigdy się za specjalnie w to nie zagłębiałam. Dobra chyba powinnam już wracać.- Wstałam z kanapy ale Jay złapał za rękę i mnie zatrzymał.
-Daj spokój jest już późno, prześpisz się w pokoju gościnnym a jutro rano cię odwiozę.
-Nie chcę robić kłopotu- Powiedziałam jednak wiedziałam że tym ich nie przekonam.
-Jaki kłopot, chodź pokażę ci pokój, dam jakąś koszulkę i pójdziesz spać- Przytaknęłam głową i udałam się za nim. Przebrałam się do snu i wskoczyłam do łóżka, jednak nie mogłam zasnąć i po dwóch godzinach bezczynnego leżenia udałam się cichutko do kuchni zatrzymała się tuż przed nią by usłyszeć ciekawą rozmowę Jaya z Maxem
-Olga jest moja- powiedział do swojego kolegi Jay
-Mam pomysł co powiesz na zakład, jeżeli najpierw Olga pocałuje mnie to będzie moją, jeżeli ciebie to będzie twoja.- Zatkało mnie, nie spodziewał się tego, nie po nich.
-Niech będzie szykuj się na porażkę
-Chyba ty…- Nie słuchałam dalej, po prostu po cichu wróciłam do swojego pokoju, i zaczęłam myśleć nad tym co przed chwilą usłyszałam.
-Nie będę dłużej się bała, chcą zakładu? Będą go mieli… 
***
Znowu przepraszam że tak długo nie dodawałam rozdziału, ale naprawdę staram się jak mogę, niestety moją inwencję twórczą ogranicza szkoła.
Witam nową obserwatorkę  Jaycee. Przy okazji chciałam polecić jej bloga http://wanteddirection.blogspot.com/ jest naprawdę świetny, więc wbijacie tam :)
Nie skomentuję tego rozdziału bo znowu mnie skrzyczycie :p
Ocenę zostawiam wam
Do następnego :*

5 komentarzy:

  1. oo zakład? robi się ciekawie :D ♥
    next ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział :**
    Tylko szkoda że Ula musiała wyjechać :(
    Czekam na więcej ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaciekawiłaś mnie. I to bardzo. Aż trudno to określić. Rozdział okropnie wspaniały. Zapraszam do mnie http://twlovestoryy.blogspot.com/.
    Kocham te opo.

    OdpowiedzUsuń