czwartek, 25 października 2012

Rozdział 5



   Powolnym krokiem zbliżałam się do domu, do mojego nowego domu. Cisza napawała moje uszy a delikatny podmuch wiatru rozwiewał moje blond włosy. Pojedyncze krople spadające z zachmurzonego nieba uderzały w metalowe dachy i rynny tworząc przy tym unikalne dźwięki w których można było się zakochać.
   Pokochałam Londyn, stał się on moim nowym domem, pierwszym prawdziwym. Jestem wdzięczna Uli że mnie tu zaciągnęła, będę ją za to kochać do końca życia.
   Minęłam metalową furtkę i wielkie ciemne drzwi. Zdjęłam niewygodne szpilki i rzuciłam je gdzieś w kąt. Po zimnej posadzce i skrzypiących schodach udałam się na górę, do swojego pokoju.  Wskoczyłam na łóżko i zaczęłam rozmyślać. Z mojego stanu wyrwał mnie Jay.
-Hej, jak było w pracy?- Zapytał się i usiadł  obok mnie na łóżku.
-Jak to w pracy- Odpowiedziałam i również usiadłam bo dziwnie się czułam leżąc przy nim.
-Nie miałabyś może ochoty się przejść na spacer ze mną? Chłopaków i tak nie ma bo utknęli w studiu-Zrobił minę zbitego psiaka.
-Nie wiem czy to jest dobry pomysł- Zastanawiałam się czy powinnam z nim iść
-No nie daj się prosić
-Dobra tylko się przebiorę- Zgodziłam się, w sumie to nawet nie wiem czemu. Po prostu czułam ze powinnam to zrobić.
-Pomóc ci?- Zaśmiał się, a ja zaczęłam bić go poduszką- Ała… dobra już wychodzę. Jak powiedział tak zrobił założyłam leginsy, zwykły T-shirt i bluzę. Dodałam trampki do torebki wrzuciłam parasolkę i zeszłam na dół. Jay już tam na mnie czekał.-Gotowa?- Przytaknęłam głową i wyszliśmy na zewnątrz. Spacerowaliśmy ulicami Londynu. Rozmawialiśmy, śmialiśmy i przekomarzaliśmy się. Sama byłam w szoku że tak miło spędzam z nim czas.
-A teraz czas na moją niespodziankę- Powiedział
-Jaką niespodziankę?- Zapytałam zdezorientowana- On jednak nic mi już nie odpowiedział. Prowadził mnie przez las.  W końcu zauważyłam podest a tam rozłożony stolik dwa krzesła. Dookoła były rozwieszone lampki. Podeszliśmy bliżej zauważyłam że stół jest pięknie nakryty. Na nim leżało przygotowane jedzenie, a w kieliszkach było nalane wino.
-Wow… Zrobiłeś to wszystko dla mnie?- On przytknął głową, podszedł do mnie bliżej i zbliżył swoje usta do moich- Cały mój dobry nastrój prysł. Odsunęłam się gwałtownie.
-Coś się stało?- Zapytał się i chciał złapać mnie za rękę ale ją gwałtownie zabrałam.
-Nie mogę uwierzyć…- powiedział i odsunęłam się od niego jeszcze dalej.
-Co się stało…
-Pytasz się mnie co się stało, jak widać naprawdę zależy ci na wygraniu tego zakładu.- Po moich policzkach polały się łzy, nie wiem nawet czemu, było mi po prostu strasznie smutno że przygotował to wszystko tylko dla tego że chciał wygrać ten pieprzony zakład.
-Skąd wiesz o zakładzie?- Był zszokowany
-Mistrzami dyskrecji to wy nie jesteście…
-Olga słuchaj to nie jest tak jak myślisz…
-To ty mnie posłuchaj, jest dokładnie tak jak myślę, jesteście pieprzonymi egoistami, za dużo w życiu przeszłam by na własne życzenie sobie dokładać, więc odpieprz się ode mnie.- Nie czekając na żadną odpowiedź biegłam przed siebie. Nie wiedziałam gdzie, lecz nie byłam w tej chwili w stanie o tym myśleć. W końcu potknęłam się i z hukiem upadłam na ziemie. Rozejrzałam się byłam w jakiejś pustej alejce. Starałam się podnieść jednak ból w kostce mi na to nie pozwolił. Nie wiedziałam co mam robić, sięgnęłam po telefon i ybrałam numer do Toma.
-Halo?- Usłyszałam w telefonie
-Hej Tom tu Olga przyjedziesz po mnie?
-Jasne gdzie jesteś?
-Bo tak do końca to nie wiem…- powiedział drżącym głosem
-Olga ty płaczesz, co się stało? I powiedz mi nazwę ulicy
-Nie ważne, jestem na Fivovej
-Będę za kilka minut.- I rzeczywiście po kilku minutach podjechał.
-O Boże co ci się stało?- podbiegł do mnie.
-Chyba skręciłam kostkę- powiedziałam. On wziął mnie na ręce i zaniósł do samochodu.
-To powiedz co się wydarzyło?- Zapytał się już jadąc do szpitala.
-Jay zabrał mnie… i trochę gwałtownie zareagowałam…
-Nie obwiniaj się, wiedziałem że to się tak skończy…- Dalej jechaliśmy w ciszy. W szpitalu założyli mi gips. Pojechaliśmy do domu, Tom zaniósł mnie na górę i położył na łóżku.
-Dziękuję- powiedziałam do niego
-Nie ma sprawy- powiedział i wyszedł. Wyglądało to tak jakby mnie unikał, jakby nie chciał ze mną rozmawiać. Nie miałam już siły się nad tym zastanawiać, ze zmęczenia zasnęłam.
  Obudziłam się powoli wstałam i ubrałam się w stary wyciągnięty dres. Kuśtykając zeszłam na dół. W kuchni jak na złość spotkałam Jaya. Chciałam się wycofać ale on mnie zatrzymał.
-Olga przepraszam, to było głupie
-Daj mi teraz spokój…- powiedziałam i wyszłam. Wróciłam na górę i zapukałam do pokoju Tom.
-Proszę- Usłyszałam i weszłam- Olga hej coś się stało.
-Nie nic, po prostu nie chcę być teraz sama.
-Chodź- powiedział i odchylił kołdrę. Nie wiem czemu ale weszłam do jego łóżka, przytuliłam się  poszłam dalej spać w jego objęciach. 
*********
Kolejny rozdział . Taki sobie, pisze coraz bardziej chaotycznie. Czekam na wasze komentarze i opinię. Do następnego.

niedziela, 21 października 2012

Rozdział 4

Zostałam na noc u chłopaków, w sumie było mi to na rękę bo dzisiaj i tak musiałabym tu przyjść i sprzątać. Weszłam do łazienki i umyłam się chciałam się ubrać w to co wczoraj jednak zauważyłam dwie wielkie plamy zarówno na bluzce, jak i na spodniach. Zawinęłam się w ręcznik i weszłam do czyjegoś pokoju, trafiłam na Toma. Zapukałam i otworzyłam drzwi. Ujrzałam chłopaka w samych bokserkach.
-Hej Olga stało się coś?- Zapytał się gdy mnie ujrzał. Na jego twarzy pojawił się niewielki uśmiech gdy zauważył że jestem w samym ręczniku.
-Moje ubrania nie nadają się do ponownego założenia, miałam nadzieję że mógłbyś mi coś pożyczyć.
-Janę zaraz czego poszukam- Odpowiedział. Zaczęłam oglądać jego pokój. Moją uwagę zwróciły przepiękne obrazy porozwieszane w całym pokoju. Odwróciłam się do niego plecami co było błędem.- O boże co ci się stało w plecy?- Cholera zauważył moje blizny. Spanikowałam, nie wiedziałam co odpowiedzieć. Zaczęłam płakać.- Hej, ja nie chciałem- podszedł do mnie i podusił mój podbródek do góry i spojrzał w oczy.
-Możesz mi powiedzieć, obiecuję że nikomu nie powiem- poczułam że mogę mu zaufać, a to nie często mi się nie zdarza.
-Może najpierw daj mi te ubrania, bo dziwnie się czuję stojąc przed tobą w samym ręczniku
-Jasne,- wręczył mi krótkie Hawajskie spodenki i jakiś czarny t-shirt. Weszłam do łazienki i się przebrałam. Starałam się uspokoić ale nie bardzo mi to wychodziło. Gdy ubrałam się wyszłam i spojrzałam na Toma. Siedział smutny na łóżku widać było że przeżywa to co się przed chwilą wydarzyło. Zastanawiało mnie tylko dlaczego, przecież on mnie praktycznie nie zna. Poklepał miejsce na łóżku, abym obok niego usiadła. Zrobiłam to, ale cholernie bałam się mu wyznać wszystko co mi się przytrafiło.
-Naprawdę możesz mi zaufać- powiedział i objął mnie ramieniem.
-Mój ojciec znęcał się nade mną przez całe moje życie, każda blizna na moim ciele została zadana przez niego- Tom mnie przytulił a ja zaczęłam głośniej szlochać.
-Przykro mi że musiałaś przez to wszystko przejść...
-A teraz jeszcze Ula wyjechała, jedyna osoba która mnie rozumiała, gdyby nie ona nie było by mnie tu. A teraz ona wyjechała a ja jestem sama, nie wiem czy dam sobie radę, a żeby tego było mało Ja...- chciałam mu powiedzieć o zakładzie Jaya i Maxa ale w ostatniej chwili się powstrzymałam.
-Powinienem w takim razie podziękować Uli bo gdyby nie ona nigdy nie poznałbym tak wspaniałej dziewczyny którą jesteś- jego słowa wiele dla mnie znaczyły, w sumie nawet nie wiem dlaczego.- A mówiłaś coś jeszcze ale przerwałaś
-Nie ważne
-No powiedz- przemyślałam chwilę i stwierdziłam że nie mam i tak nic do stracenia.
-Jay i Max założyli się który pierwszy mnie pocałuje ten będzie miał wolną rękę do robienia ze mną innych rzeczy...
-A to dupki, ja sobie z nimi porozmawiam
-Nie musisz to może być zabawne
-Aaaaa... chcesz się z nimi pobawić w kotka i myszkę, coraz bardziej cię lubię, mam pomysł zawrzyjmy pakt, oboje będziemy pogrywać sobie z nimi i zobaczymy co z tego wyniknie- I tak miałam to robić więc się zgodziłam.
-Jasne
-Dobra połóż się do mojego łóżka i udawaj że śpisz, ogólnie cały dzień ze mną flirtuj a w międzyczasie puszczaj oczko raz do Maxa raz do Jaya.
-Podoba mi się ten pomysł- powiedziałam i wskoczyłam pod kołdrę
-Ja zejdę na dół i podstępem zwabię ich do tego pokoju- Wyszedł a ja zamknęłam oczy i zaczęłam rozmyślać nad tym w co ja się właściwie pakuję. Usłyszałam otwieranie drzwi i zaczęłam udawać że śpię.
-Kurwa- usłyszałam głos Jaya i zamknięcie drzwi. Zaczęłam się śmiać. Wstałam z łóżka i po cichu wyszłam z pokoju, stanęłam za ścianą kuchni tuż przy uchylonych drzwiach by móc słyszeć rozmowy.
-Tom spałeś z Olgą- Zapytał się go któryś
-Dżentelmeni nie rozmawiają o takich sprawach
-Odpuść sobie ona jest moja- Warknął Jay
-To się zobaczy- odpowiedział Max.
-Co się zobaczy?- zapytałam wchodząc stwierdziłam że przerwę ten kabret.
-Nie, nic
-Dzięki za pomoc Tom- podeszłam i pocałowałam chłopaka w policzek. Reszta tylko patrzyła wnikliwie.
Resztę dnia spędziłam na pracy, miałam do roboty sporo mniej bo Jay z Maxem ścigali się który więcej mi pomoże. Później usiedliśmy do niejadalnej kolacji przygotowanej przez Sive.
-Tego się nie da zjeść, w ogóle jak można zepsuć gotowe danie?- Zastanawiał się Nathan
-Zapytaj się Sivy- podśpiewywał się Tom
-Nie bądźcie dla niego nie mili chłopak w końcu się nauczy- odpowiedziałam ze śmiechem- A tak na serio chłopaki to muszę wracać do domu.
-Nieeee!!!- krzyknęli jednocześnie
-Muszę
-Co ty na to żeby zamieszkać z nami?- zaszokował mnie lekko ten pomysł i nie wiedziałam czy powinnam się zgodzić.
-Nie sądzę żeby to był dobry pomysł – rzekłam
-Daj spokój, masz nas na miejscu itd. prosimy, poza tym co będziesz sama w domu mieszkać.
-Zgadzam się, ale nie dlatego ze chcę tylko dlatego że nie wystarczy mi na czynsz w moim domu- odparłam zgodnie z prawdą. I tak właśnie zaczął się zupełnie nowy rozdział mojego życia.
***
Mamy kolejny rozdział 
Trochę dziwny ale późno go pisałam
Zapraszam do komentowania bo to naprawdę mnie motywuję.
Kocham was :*
Do następnego 

poniedziałek, 15 października 2012

Rozdział 3



-Olga mam potwornie złe wieści- powiedziała Ula i z łzami w oczach wpadła do pokoju. Nie powiem bardzo mnie to przeraziło.
-Ula kochanie co się stało?- podeszłam do przyjaciółki i złapałam ją za rękę.
-Ja… ja muszę wrócić do Polski na co najmniej trzy miesiące- Nie wiedziałam co powiedzieć. Nasze plany na przyszłość legły w gruzach.
-Ale dlaczego?- Do oczu napłynęły mi łzy
-Moja mama ma raka muszę wrócić zaopiekować się rodzeństwem- Przytuliłam ją z całej siły a ona zaczęła szlochać w moje ramię.
-Wrócę z tobą.- Powiedziałam do niej a ona się gwałtownie ode mnie odsunęła
-Ani mi się waż, to że mi przeszkodziło coś w spełnianiu marzeń nie znaczy że tobie musi. Jesteś wspaniałą pisarką a Londyn to dla ciebie nowe życie, nowa szansa, nie pozwolę żebyś ją zmarnowała, będziemy do siebie dzwonić obiecuję- Miałam nie mały mętlik w głowie. To była moja przyjaciółka, gdyby nie ona nie było by mnie tu, więc czy mogę ją teraz zostawić? Wiem że nie pozwoli mi ze sobą jechać, ale boję się że sobie nie poradzę, albo co gorsza że ona sobie nie poradzi. Wytarłam pojedynczą łzę która spływała po moim policzku. Ula bez słowa podeszła i się do mnie przytuliła.
-Kiedy wyjeżdżasz?- Przerwałam ciszę
-Jutro rano mam samolot- Pomogłam się jej spakować, później przygotowałyśmy jedzenie i rozmawiałyśmy o tym co może przydarzy się po naszej rozłące. W końcu jednak zmęczenie dało o sobie znać na tyle że poszłyśmy spać. Następnego dnia długo nie mogłyśmy się pożegnać. Ula o mało co nie przegapiła przez to swojego lotu. Wróciłam do pustego mieszkania i zaczęłam zastanawiać się co teraz mam zrobić, one była jedyną osobą którą tutaj znałam. Z nudów zaczęłam pisać artykuły i przygotowywać pytania do wywiadu. Moją pracę przerwał dźwięk dzwoniącego telefonu. Podeszłam i odebrałam.
-Halo?
-Cześć Olga Nath z tej strony, słuchaj nie wpadła byś z Ulą pomóc nam w sprzątaniu po wczorajszej imprezie?- Nawet się cieszyłam z tej propozycji, bo nie chciałam siedzieć sama w domu, ale na samo wspomnienie o mojej przyjaciółce zrobiło mi się smutno.
-Słuchaj może być mały problem.
-Co się stało?- Z troską w głosie zapytał się Nath
-Ula wróciła do Polski, więc przyjść mogę co najwyżej sama.
-Dobra to my czekamy na ciebie- Rozłączył się. Szybko pobiegłam do swojego pokoju i się przebrałam. Ogarnęłam jakiś delikatny makijaż i rozczesałam włosy. Później migiem pognałam na autobus potykając się na nierównym chodniku. Gdy przekroczyłam ich dom nie zauważyłam żadnego bałaganu. Co więcej nie było tu oznak żadnej imprezy.
-O hej fajnie że już przyszłaś- powiedział Tom
-To gdzie jest ten bajzel po imprezie?- Zapytałam się chłopaka
-A widzisz, bo to był taki podstęp żeby cię tu zwabić- Dobra za wiele z tego nie rozumiałam.
-Czy możecie mi powiedzieć po co ciągnęliście mnie przez pół miasta?
-Chcieliśmy z tobą spędzić czas, wydajesz się fajna i w ogóle a nam się nudziło, więc co ty na to?
-Dobra niech wam będzie- powiedziałam i przeszłam do salonu w którym na kanapach siedziała pozostała czwórka. Chwyciłam jeną poduszkę i rzuciłam nią prosto w Nathana.
-Ałaaaaa… A to za co?- Zapytał się z oburzeniem.
-Za okłamanie mnie- usiadłam między Tomem i Jeyem i zaczęłam oglądać z nimi film. Muszę przyznać że ten czas spędziłam całkiem nieźle. Chłopaki naprawdę są fantastyczni.
-Ale Olga powiedz mi na serio naprawdę nie wiesz kim jesteśmy?- Przerwał ciszę Siva
-Nie, a powinnam?
-Jesteśmy The Wanted, nie słyszałaś o nas?- Dopytywał z niedowierzaniem Max
-Coś mi się tam kiedyś o uszy obiło, ale nigdy się za specjalnie w to nie zagłębiałam. Dobra chyba powinnam już wracać.- Wstałam z kanapy ale Jay złapał za rękę i mnie zatrzymał.
-Daj spokój jest już późno, prześpisz się w pokoju gościnnym a jutro rano cię odwiozę.
-Nie chcę robić kłopotu- Powiedziałam jednak wiedziałam że tym ich nie przekonam.
-Jaki kłopot, chodź pokażę ci pokój, dam jakąś koszulkę i pójdziesz spać- Przytaknęłam głową i udałam się za nim. Przebrałam się do snu i wskoczyłam do łóżka, jednak nie mogłam zasnąć i po dwóch godzinach bezczynnego leżenia udałam się cichutko do kuchni zatrzymała się tuż przed nią by usłyszeć ciekawą rozmowę Jaya z Maxem
-Olga jest moja- powiedział do swojego kolegi Jay
-Mam pomysł co powiesz na zakład, jeżeli najpierw Olga pocałuje mnie to będzie moją, jeżeli ciebie to będzie twoja.- Zatkało mnie, nie spodziewał się tego, nie po nich.
-Niech będzie szykuj się na porażkę
-Chyba ty…- Nie słuchałam dalej, po prostu po cichu wróciłam do swojego pokoju, i zaczęłam myśleć nad tym co przed chwilą usłyszałam.
-Nie będę dłużej się bała, chcą zakładu? Będą go mieli… 
***
Znowu przepraszam że tak długo nie dodawałam rozdziału, ale naprawdę staram się jak mogę, niestety moją inwencję twórczą ogranicza szkoła.
Witam nową obserwatorkę  Jaycee. Przy okazji chciałam polecić jej bloga http://wanteddirection.blogspot.com/ jest naprawdę świetny, więc wbijacie tam :)
Nie skomentuję tego rozdziału bo znowu mnie skrzyczycie :p
Ocenę zostawiam wam
Do następnego :*

poniedziałek, 8 października 2012

Rozdział 2

-WSTAWAJ ZA GODZINĘ DO PRACY!!!- Zaczęła krzyczeć Ula, dodatkowo skakała po moim łóżku.
-Ja chcę spać- powiedziałam i zakryłam poduszką głowę.
-Nie ma spania, do pracy chodź już zrobiłam ci śniadanko
-Jesteś kochana- powiedziałam i powolnie podniosłam się z łóżka. W łazience wykonałam podstawowe czynności, uczesałam się w koka i zrobiłam delikatny makijaż. Mogłam sobie już na to pozwolić ponieważ siniaki już nie były tak widoczne. Ubrałam się w czarne rurki, zieloną koszulową bluzkę. Stanęłam przed lustrem, gdy zobaczyłam siebie byłam mile zaskoczona. Wyglądałam naprawdę nieźle, jakaś nowość. Poszłam do kuchni i zjadłam śniadanie z Ulą. Później pognałyśmy do biura. Na wejściu dostałyśmy masę roboty, to korekta, to układanie pytań do wywiadu. Skończyłyśmy o godzinie siedemnastej, zdążyłyśmy się jeszcze zapoznać z naszymi współpracownikami i pognałyśmy do domu. Zaczęłyśmy przeglądać czynsz, rachunki itp.
-Musimy znaleźć sobie jeszcze dorywczą pracę- Powiedziałam gdy wszystko podliczyłam.
-Wiem, może miałam dwóje z matmy ale pierwiastki to to nie są- Odpowiedziała mi przyjaciółka. To nie do końca było w naszych planach ale życie w Londynie jest dość drogie.
Zaczęłyśmy przeglądać oferty pracy i trafiłyśmy na coś w miarę ciekawego. „ Szukamy pomocy domowej która przychodziła by dwa razy w tygodniu i zajmowała się sprzątaniem...”
-Co ty na to?- Spojrzałam się na przyjaciółkę
-No nie wiem, nie widzi mi się być sprzątaczką
-Daj spokój nikt więcej nam nie zaoferuje za dwa dni pracy, a my naprawdę potrzebujemy tej kasy, do tego staż reszta ofert jest co najmniej pięć dni w tygodniu- Starałam się ją przekonać.
-No dobra zadzwońmy, jeżeli to jest nasza jedyna opcja.- Chwyciłam za telefon i wybrałam numer podany w ogłoszeniu.
-Halo?
-Dzień dobry z tej strony Olga Lowe dzwonie w sprawie ogłoszenia o pracę
-A tak, rozumiem że jest pani zainteresowana- Powiedział męski głos
-Właściwie to ja i moja przyjaciółka
-W porządku, kiedy macie panie czas na rozmowę omówimy wszystkie szczegóły.
-Jutro mamy wolny cały dzień
-W takim razie jutro o 13:00
-Jak najbardziej.
-W takim razie do zobaczenia jutro proszę przyjechać pod adres podany w ogłoszeniu.
-Do widzenia.
-Do widzenia- Rozłączyłam się, w sumie po tej rozmowie nie wiedziałam czego za bardzo mam się spodziewać.
-I co?
-Jutro idziemy wszystko ustalać- Resztę dnia spędziłyśmy głównie oglądając telewizję i plotkując gotując itp.
Rano wstałyśmy około jedenastej, od razu zaczęłyśmy się szykować na umówione spotkanie. Nie stroiłyśmy się jakoś specjalnie ale jakoś trzeba było wyglądać. Gdy wyszłam spod prysznica spojrzałam w swoje nagie odbicie. Mój cały brzuch był pokryty brzydkimi bliznami, a z tyłu pleców można było sobaczyć jedną dużą potężną bliznę zaczynającą się zaraz przy karku i kończącą tuż nad pośladkami. Wszystko to zrobił mi mój ojciec, do oczu napłynęły mi łzy.
-Nie, nie rozkleję się to już za mną- Powiedziałam do siebie. Szybko ubrałam się i umalowałam. Dojechałyśmy na miejsce punktualnie. Stanęłyśmy przed ogromną willą.
-Wow- tylko to dała radę wypowiedzieć Ula
-Dokładnie- Podeszłyśmy i zadzwoniłyśmy dzwonkiem po chwili otworzyła nam się furtka i weszłyśmy do ogromnej posiadłości. Drzwi nam otworzył zakapturzony chłopak. Zaprowadził nas do salonu i wskazał na kanapę na której miałyśmy usiąść. Po chwili dołączyło do nas jeszcze trzech podobnie ubranych chłopaków.
-A więc dziewczyny zgadzacie się na warunki zawarte w ogłoszeniu?- Zapytał się jeden z nich.
-Wiecie co my chyba jednak zrezygnujemy- powiedziałam i wstałam, Ula myślała to samo bo widziałam przerażenie w jej oczach. Bo serio co miałyśmy sobie pomyśleć czterech zakapturzonych dość wysokich i potężnych facetów, do tego ta willa.
-A możemy wiedzieć dlaczego?- Zapytał się inny
-Po prostu... znalazłyśmy coś innego- Moje serce łomotało jak szalone, a przez nerwy się strasznie jąkałam.
-One się nas boją- parskną śmiechem jeden.
-Nie prawda- ta swoimi słowami Ula tylko utwierdziła ich w swoim przekonaniu.
-Nie serio, czemu się nas boicie?- Pytał się jakby to go śmieszyło
-Serio się pytasz?- Kiwnęli głowami
-Wielka willa, czterech zakapturzonych facetów,w mojej głowie zapala się lampka uciekaj jak najdalej.
-O Olga co tu robisz?- Powiedział wchodzący Max- A wy idioci czemu macie kaptury na głowach?
-O cześć Max, znasz ich?- zapytałam się wchodzącego chłopaka
-Ja tu mieszkam- Odpowiedział
-A ty Max znasz je?- Zapytał się jeden z chłopaków
-Tylko jedną
-Jesteśmy tu z ogłoszenia o pracę, ale twoi koledzy nieźle nas wystraszyli.- Skierowałam swoje słowa do łysego chłopaka.
-Zdejmijcie te kaptury i nie straszcie mi tu Olgi, ale dziewczyny ostrzegam was bez nich są jeszcze straszniejsi.- Oni posłusznie zdjęli kaptury i zaczęli się kulturalnie przedstawiać.
-Jestem Tom
-Ja Jay
-Natan
-A ja Siva
-Miło mi was poznać- obie się z każdym przywitałyśmy.
-Dobra to usiądźmy jeszcze raz i omówmy wszystko- Zaproponował chłopak w lokach.Po udanych negocjacjach wróciłyśmy do domu i śmiałyśmy się z całej dzisiejszej sytuacji.
***
Jest drugi rozdział, przepraszam że tak długo.
Mam nadzieje że wam się spodoba.
Ja osobiście uważam że spieprzyłam, ale to moje zdanie.
Dziękuję za 8 obserwatorów
I za pięć komentarzy pod poprzednim postem.
Jeden rozdział i już ponad 300 wejść o.O
Rozdział dedykuję:
Jessica_Montez- Słońce jeszcze nie zdążyłam ogarnąć do końca twojego bloga, ale obiecuję zrobię to.
Indica –przepraszam że niezbyt szybko dodałam rozdział, ale kompletny brak czasu
love. - dziękuję za przemiłe komentarze, i za twojego wspaniałego bloga, ostatnio czytałam go od początku.
Anku ;D- również masz wspaniałego bloga i na każdy rozdział czekam w napięciu. Dziękuję za przemiłe komentarze.
KaMiśka- Nie wiem o tobie jeszcze za wiele, ale gorąco dziękuję za dodawanie komentarzy i za czytanie mojego bloga.
Jeszcze raz zachęcam do zostawiania linków do swoich opowiadań, na pewno do nich zajrzę.
Do następnego : *

wtorek, 2 października 2012

Rozdział 1

Z hukiem upadłam na podłogę. Czułam jak pojedyncze krople krwi spadają na podłogę brudząc tym samym stary, szary, wytarty dywan. Kolejne ciosy mojego ojca również przyjmowałam z pokorą, zresztą jakie miałam wyjście.
-I co dziwko podoba ci się twój prezent na urodziny?- Ze śmiechem w głosie zapytał się mnie mój oprawca. Wszystko mnie bolało i każdy najmniejszy ruch sprawiał mi potworny ból. Z moich oczu łzy lały się strumieniami, jednak nikogo to nie obchodziło, po pewnym czasie nawet ja przestałam zwracać uwagę na to czy płaczę.- Pytałem się ciebie o coś!!!- Poczułam kopnięcie w brzuch momentalnie skuliłam się na podłodze i resztkami sił wypowiedziałam
-Tak tatusiu dziękuję za prezent.
-I tak ma być, a teraz spieprzaj do swojego pokoju- powiedział i poszedł do lodówki wyciągnąć butelkę piwa. Chwiejnym krokiem wchodziłam po schodach na górę. Obolałą ręką otworzyłam drzwi do pokoju i rzuciłam się na łóżko i po prostu zasnęłam, bo nie miałam siły na nic więcej. Gdy obudziłam się za oknem było jeszcze ciemno. To dobrze będzie mi łatwiej uciec. Z dna szafy wyjęłam wcześniej spakowaną torbę. Ubrałam się, wzięłam dokumenty i zrobiłam mocny makijaż by przykryć siniaki. Otworzyłam okno i po schodach pożarowych zeszłam na dół. Gdy odeszłam dwie przecznice od domu odetchnęłam z ulgą, wreszcie jestem wolna. Po pół godzinie zaszłam pod dom Uli. Na szczęście już nie spała, zresztą nic w tym dziwnego za dwie godziny mamy lot do Londynu na staż w pewnym plotkarskim magazynie.
-O mój boże. Jak ty wyglądasz? Znowu cię pobił, powinnaś dawno zgłosić to na policję- no tak kochana Ula jak zwykle się o mnie martwiła bardziej niż ja sama o siebie.
-Daj spokój dzisiaj wylatujemy do Anglii on nigdy więcej mnie nie znajdzie- odpowiedziałam jej. Chociaż wcale nie byłam tego taka pewna cały czas się go bałam. Ale dam sobie radę nie po to tyle przeszłam żeby teraz się poddać.
-Jak uważasz ale moim zdaniem on powinien za to wszystko co ci zrobił srogo zapłacić- zjadłyśmy jeszcze razem śniadanie a potem zamówioną taksówką pognałyśmy na lotnisko. Lot na szczęście minął nam bezproblemowo. Gdy wyszłyśmy z taksówki pod blok w którym miałyśmy mieszkać oniemiałyśmy. Wszystko było takie piękne i zadbane, normalnie nie mogłam uwierzyć w to co widzę. A raczej nie mogłam uwierzyć że coś tak wspaniałego przytrafiło się mnie. Gdy weszłyśmy na czwarte piętro i otworzyłyśmy drzwi do naszego mieszkania było jeszcze lepiej. Wszystko było urządzone z taką klasą i smakiem. Salon połączony z jadalnią, wspaniała kuchnia, dwie sypialnie, jedna fioletowa druga niebieska. Ja wzięłam tą fioletową. No i łazienka która podobała mi się najbardziej z tego wszystkiego. Była czerwono czarna i miała piękne białe wstawki.
-Tu jest jak w raju- szeptałam a Ula do mnie podeszła i mnie przytuliła
-Od teraz całe twoje życie będzie jednym wielkim rajem- trochę nie wierzyłam w te jej słowa no ale cóż mi pozostało.
Następnego dnia miałyśmy umówione spotkanie z dyrektorem magazynu. Obie ubrałyśmy się bardzo profesjonalnie i zrobiłyśmy makijaż. Można powiedzieć że wyglądałyśmy nieziemsko. Jednym autobusem dojechałyśmy pod siedzibę. Udało nam się odnaleźć pokój w którym miało odbyć się spotkanie. Wszystko było tu takie ładne i zadbane, ale nic w tym dziwnego. Otworzyłyśmy wielkie szklane drzwi i weszłyśmy do pokoju w którym był jeden wielki stół. Do niego były poprzystawiane wielkie biurowe fotele. Część z nich była pozajmowana już przez ludzi w podobnym wieku co my.
-Cześć jestem Dylan- Przywitał się wyskoki chłopak. Całkiem przystojny jednak całkowicie nie w moim typie.
-Ja jestem Olga- uścisnęłam chłopakowi rękę
-A ja Ula- zrobiła dokładnie to samo.
-Siadajcie dziewczyny zaraz redaktor przyjdzie i wszystko omówi- skinęłyśmy głową i zajęłyśmy miejsca przy stole. Po chwili wszedł wysoki mężczyzna w średnim wieku, również zajął miejsce przy stole i zaczął swoją mowę.
-Witam wszystkich serdecznie, ja oraz cała redakcja gazety „NEWS” jesteśmy zadowoleni że mamy przyjemność z państwem współpracować. Ostrzegam że praca na początku będzie trudna ale z czasem jak wpadniecie w odpowiedni rytm i już powinno być z górki. Będziecie pracować zazwyczaj w parach, ale może się zdarzyć że każdy będzie robił osobny projekt. Wszytko inne już zostało ustalone mailowo więc dziękuje bardzo i oby nasza współpraca była owocna.- Wstał i wyszedł.
-A więc tak ja jestem Dylan i jestem waszym szefem łamane na opiekunem, jeżeli macie jakiś problem z czymkolwiek uderzacie do mnie jasne? No ok, to przejdźmy do konkretów. Podzielcie się w pary, będziecie w nich pracować niemal cały czas- na szczęście nie miałam problemu z dobieraniem sobie pary- Widzę że już spoko, to zaczynamy przygotowywać zadania Wy- wskazał na dwie dziewczyny siedzące zaraz przy nim- idziecie do działu z modą zgłoście się do Ivy ona powie wam co będziecie robić. Blondyn z blondynką, wy pójdziecie do reklamy zgłosicie się do Marca. Wy-Wskazał na ostatnią parę nie licząc nas- pójdziecie do działu z poradami, pytajcie o Kathrin. No i zostałyście mi wy- Spojrzał się na nas- Wy pójdziecie ze mną, będziecie przeprowadzać wywiady i organizować spotkania z gwiazdami.- Ale super, spoko spodziewałam się wszystkiego ale na pewno nie tego że poznam tu dziesiątki gwiazd i jeszcze dodatkowo będą mi za to płacić.- Wszyscy wszystko rozumieją.
-Padło chóralne „TAK”- To dziękuję bardzo zabierajcie się do pracy. A wy dziewczyny chodź cie ze mną- Szłyśmy za nim, obie miałyśmy mega banana na twarzy. Przeszłyśmy przez kilka ciasnych małych korytarzy aż trafiłyśmy pod drzwi z napisem „ŻYCIE GWIAZD”. Zaprowadził nas do pokoju w którym miałyśmy pracować. Zajęłyśmy miejsca za szklanym biurkami.
-Dzisiaj nie macie nic do roboty, po prostu się tu rozgośćcie- Jak powiedział tak zrobiłyśmy. Po dwóch godzinach wróciłyśmy do domu.
-Co powiesz na małe szaleństwo z zakupami?- Zapytała się mnie moja przyjaciółka.
-A wiesz że chętnie- Odpowiedziałam i wstałam z kanapy.
-Kim jesteś i co zrobiłaś z moją przyjaciółką?
-Nowy kraj nowe życie, kto wiem może przekonam się do zakupów. -Wyszłyśmy z domu i udałyśmy się do wielkiego centrum handlowego. Ula latała z jednego sklepu do drugiego i kupowała mnóstwo rzeczy. Gdy byłam w sklepie i szukałam czegoś dla siebie wpadłam na chłopaka.
-Tak cię przepraszam- Powiedział i podniósł mnie z podłogi.
-Nic się nie stało, poza tym to ja na ciebie wpadłam- Odpowiedziałam i spojrzałam na chłopaka. Był ładnie ubrany. Był łysy i wyglądał na przerażonego.- Daj spokój nic mi nie jest-
-To dobrze tak w ogóle to jestem Max
-Olga
-Masz może ochotę wyskoczyć na kawę?- Zapytał się mnie
-Raczej nie, muszę jeszcze znaleźć moją przyjaciółkę zanim tu zbankrutuję.
-Szkoda mam nadzieję że jeszcze się spotkamy, do zobaczenia
-Cześć- Odpowiedziałam. Znalazłam Ulę i pognałyśmy do domu. Nazajutrz czekała mnie nie mała niespodzianka. 
***
Pojawił się pierwszy rozdział
Mam nadzieje że się spodoba 
Zapraszam do czytania i komentowania. :)